iMagazine

HK Center

Mechaniczne klawiatury (1) – Wstęp – narzędzie, hobby i moja historia

04/02/2019, 11:22 · · · 4

Klawiatury są od wielu lat naszym podstawowym sposobem interakcji z komputerem. W pewnym momencie do kompletu doszła jeszcze myszka, ale ich bardziej skomplikowana konstrukcja wykluczała możliwość tworzenia własnych konstrukcji. Klawiatury są natomiast proste – składają się z obudowy, płytki drukowanej, przełączników oraz klawiszy. Ludzie od lat składają tworzą własne konstrukcje i to nie dlatego, że tak może być taniej. Nope. Raczej będzie drożej, ale przede wszystkim będzie dokładnie tak, jak dana osoba sobie zażyczyła.

Dixie Mech XDA Oblique

Dla wielu z nas klawiatura jest po prostu narzędziem. Ma być wygodna i pasować do naszego stylu pisania. Ma spełniać nasze wymogi, nie męczyć rąk i nie psuć się, i musi być precyzyjna. Są jednak ludzie, którzy wynieśli je na poziom dzieł sztuki. Kolekcjonują je, korzystają w danym dniu z tej, która im odpowiada lub na którą „mają ochotę”… i przede wszystkim, wydają na to hobby setki lub tysiące dolarów. Bo jak większość przyjemności, klawiatury do tanich nie należą.

IBM Model M

Pamiętam jeszcze swoje przygody z klawiaturami mechanicznymi. Rozpocząłem od słynnego IBM Model M. Miałem wtedy około 5-6 lat i sama klawiatura nie robiła dla mnie większej różnicy, ale pamiętam do dzisiaj te sprężyny, które hałasowały przy każdym naciśnięciu klawisza. Niestety, nie mam najmniejszego pojęcia dokładnie z jakich klawiatur korzystałem w późniejszych latach swoich przygód komputerowych. Wiem, że miałem przynajmniej dwie mechaniczne, ale w wieku około 19-20 lat przesiadłem się na klawiaturę ergonomiczną Microsoftu – jeśli dobrze pamiętam, to dostałem ją za darmo w komplecie z którąś wersji Windows, lub przy okazji kupna podzespołów do budowy komputera. Była ogromna, zajmowała pół biurka, ale była szalenie wygodna, pomimo że klawisze już nie były wspierane przez fizyczne przełączniki, ale przez membrany. Dosyć długo się do nie przyzwyczajałem, ale jak już to zrobiłem, to ciężko było mi wrócić do tradycyjnego układu. Po paru latach albo mi się zepsuła, albo coś innego ją spotkało, być może przy jednej z przeprowadzek. W każdym razie pamiętam, że musiałem polecieć do pierwszego lepszego sklepu komputerowego, bo nie miałem na czym pisać. Kupiłem jakiegoś membranowego no-name’a za około 15 złotych, którego potem zastąpiłem czymś lepszym, prawdopodobnie za 30 złotych. To wszystko działo się krótko przed moją przesiadką na laptopy (ze względów służbowych) i potem przez wiele lat nie wracałem już do tematu, tym bardziej, że klawiatury w ThinkPadach bardzo mi odpowiadały. Następna przesiadka nastąpiła na MacBooka Pro, na model z 2008 roku, wyposażonego jeszcze w „srebrną” klawiaturę, zanim firma z Cupertino wprowadziła konstrukcje unibody i klawiatury „wyspowe”. Ta wymagała przyzwyczajenia, ale z czasem bardzo się polubiliśmy. W kolejnych latach korzystałem z wyspowych klawiatur Apple’a, z którymi miałem mieszane relacje – raz je uwielbiałem, a innym razem mnie wkurzały z takiego czy innego powodu. Pozostałem jednak wierny marce, nawet jak korzystałem z Maców przy biurku, aby zachować ciągłość pamięci mięśniowej – po prostu wygodniej było się przesiadać pomiędzy MacBookiem Pro (2014) a Apple Wireless Keyboard, bo te były niemalże identyczne. Z czasem na biurku stanęła Apple Magic Keyboard i MacBook Pro z 2016 roku, wyposażony w kontrowersyjny mechanizm motylkowy o ultrakrótkich skoku. Moja frustracja zaczęła rosnąć.

Rev3 Preonic z XDA Godspeed Ares i Vans Old Skool NASA Space Voyager Firecracker

Przez tych kilka ostatnich lat, szukając tematów i ciekawych produktów dla siebie lub do opisania, od czasu do czasu w oko wpadały mi klawiatury mechaniczne przeznaczone dla Maca. Tych nigdy nie było zbyt wiele, co powodowało, że moje zainteresowanie było nikłe. Pamiętam, że Matias i Das Keyboard były pierwszymi, na których zawiesiłem się na dłużej, ale finalnie doszedłem do wniosku, że ich kupno nie ma najmniejszego sensu w moim przypadku. To się zmieniło kilka miesięcy temu, kiedy zacząłem odwiedzać r/MechanicalKeyboards na Reddicie. Nie pamiętam nawet jak tam trafiłem, ale początkowo wpisy z tego subreddita wpadały do kategorii „popularne”, gdy przeglądałem swoje subskrypcje w całości. Powoli zacząłem poznawać ten osobliwy świat klawiatur mechanicznych, gdzie każdy próbuje osiągnąć tzw. „end game”, czyli wyposażyć się idealną klawiaturę, która spowoduje, że już nie będą kupowali lub budowali innych. Chyba nikt jeszcze nie osiągnął tego stanu. Hobby klawiaturowe, dla wielu, staje się po prostu narkotykiem, a fakt, że z czasem zmieniają się ich gusta i potrzeby, nie ułatwia im życia.

Input Club WhiteFox w układzie The True Fox

To wszystko spowodowane jest tym, że klawiatura, pomimo swojej prostoty, ma tak wiele zmiennych, że ludzie cały czas poszukują złotego środka. Płytka drukowana wpływa na układ, a każdym oczekuje czegoś innego w tym względzie. Przełączniki mechaniczne produkuje kilka różnych firm i każdy z nich różni się nieznacznie od konkurencji, pomimo że mają podobne parametry. W międzyczasie do mody weszły stare, odrestaurowywane przełączniki z klawiatur z lat 80-tych czy 90-tych. Do tego oczywiście dochodzą same klawisze, które nie tylko można dobrać do swoich potrzeb pod względem profilu (jest kilka różnych), ale również pod względem kolorystyki materiału z jakiego je wykonano (najczęściej ABS lub PBT) i nadruków na nich, które mogą być grawerowane laserowo lub nanoszone metodą sublimacji. Dla wielu kończy się chęcią zaprojektowania własnego układu… Ale to nie koniec! Całość jeszcze przecież wymaga kabla, a zwykły czarny i plastikowy przewód szpeci, więc trzeba zamówić lub wykonać lepszy, w oplocie, z materiału, z którego tworzy się spadochrony, lub z drogich metali.

Płyta DZ60 w obudowie KBD 5° z klawiszami GMK Metaverse

Klawiatury mechaniczne to obecnie tak głęboka studnia, z tak dużą ilością opcji utrudniających wybór, że autentycznie zalecam najpierw zgłębianie tematu przez kilka tygodni (minimum), zanim ostatecznie się na coś zdecydujecie. Pewnym pocieszeniem może być fakt, że Macowcy nadal mają trudniej, bo o ile można korzystać z klawiatury z logiem Windows lub napisem „Win”, to nikt tego przecież nie chce. Jakbym tego było mało, to jeszcze istnieje świat klawiatur programowalnych, w których niemalże dowolnie możemy zmieniać zachowanie każdego klawisza. To właśnie te klawiatury, a niekoniecznie przeznaczone dla Maca, są najwygodniejszą propozycją, ponieważ możemy je skonfigurować dokładnie pod swoje potrzeby, modyfikując rozmieszczenie poszczególnych klawiszy.

NovelKeys DSA Milkshake

Wkrótce podejdę do wybranych zagadnień z powyższej listy bardziej szczegółowo, ale jeśli macie jakieś pytania, to zapraszam do komentarzy, bo to dobry moment na nie.

4

Wojtek Pietrusiewicz

Wydawca, fotograf, podróżnik, podcaster – niekoniecznie w tej kolejności. Lubię espresso, mechaniczne zegarki i zwinne samochody. Niedawno rozpocząłem prowadzenie kursów Lightrooma i fotografii na Pikselowe.pl – zapraszam.


4
Dodaj komentarz

avatar
2 Comment threads
2 Thread replies
3 Followers
 
Most reacted comment
Hottest comment thread
3 Comment authors
Wojtek PietrusiewiczEinSebastian Recent comment authors
  Subscribe  
najnowszy najstarszy oceniany
Powiadom o
Sebastian
Gość
Sebastian

Użytkownicy Thinkpadów nie mają takich problemów, a może jeszcze nie mają ;) Taka mechaniczna klawiatura jest o tyle interesująca, że to chyba jedyne rozwiązanie na którym można dla iPada zaprogramować prawy ALT obok spacji.

Ein
Gość
Ein

Fajny temat, się przyzwyczaiłem do wyspowych (przedmotylkowych) i raczej nie szukam jakiś rewolucji w tym względzie (praca wymaga dużo pisania). Siak czy tak interesujące, ciekawe, mam jedno klasyczne, ale też zasadnicze pytanie:

Jaki układ najbardziej Wam leży i dlaczego akurat ten, a nie inny?

Wydaje się (ofc mogę się mylić), że pewien standardo-schemat obowiązuje, przy czym przynajmniej w dwóch (więcej?) odmianach zasadniczo. Te klawy powyżej, wyglądają często strasznie fikuśnie, rozumiem że to pod jakieś specyficzno-osobiste (osobliwe) potrzeby, ale jeżeli liczy się „ CPS”*, szbkość i pewność wprowadzania to jednak pewna, wymuszona użytecznością „klasyka”..

*characters per second

BTW pamiętam klawiaturę od IBMa AT… tyle, że wtedy nie umiałem na niej pisać, a potrzeby też były specyficzne: dos/norton commander/parę komend na krzyż i takie tam… ;)