iMagazine

Nachalna promocja iPhone’a XR raczej nie przynosi Apple splendoru i odpowiednich korzyści

15/02/2019, 10:33 · · · 22

Obecnie Apple praktycznie ogranicza komunikację iPhone’a XS i XS Max. Stawia na iPhone’a XR. W Stanach Zjednoczonych reklamy tego telefonu są naprawdę olbrzymie, a sposób w jaki firma promuje go na swojej stronie oraz w sklepach każe się zastanowić, czy nie jest to pewien akt desperacji. W wykonaniu Apple wygląda to co najmniej dziwne.

Od grudnia na stronie Apple w języku angielskim u góry znajdziemy coś co śmiało można nazwać banerem promocyjnym. To ogłoszenie o ograniczonej czasowo opcji zakupu iPhone’a XR za 449 dolarów w przypadku oddania starszego modelu, jest tam też wzmianka o XS, ale dalej znów czytamy o miesięcznym abonamencie na XR, a później znów znajdziemy najpierw informacje o XR, a dopiero później o pozostałych iPhone’ach. Bedąc w Apple Store na wejściu zobaczyłem sztalugę, na której również znalazła się informacja o tej promocji. Taka forma promocji, zupełnie nie pasująca do ascetycznych witryn sklepowych Apple’a, a właściwie ich braku.

Dodatkowo można w sieci przeczytać o zmianie podejścia sprzedawców, którzy w dużej mierze starają się zachęcić do wymiany telefonu na nowy, zamiast naprawy starszych modeli.

Dla mnie takie podejście Apple jest mocno desperackie. Wygląda to dziwnie z perspektywy tego, że przez ostatnie lata częściej w sklepach Apple mogliśmy odbić się od ściany z informacją, że telefon jest wyprzedany i go nie dostaniemy w danym momencie. Teraz problemów z dostępnością brak, za to na każdym kroku jesteśmy nakłaniani byśmy go kupili.

Apple promuje XR z gracją słonia w składzie porcelany. Mam poczucie, że w firmie jednak wybuchła swoista panika i brakuje przemyślanej strategii. Wrzućmy olbrzymie reklamy, gdzie się da, pchajmy sprzedaż jak najmocniej w naszych kanałach i może jakoś to będzie. To działania bez wyciągnięcia wniosków, dlaczego sprzedaż siadła, wniosków, które z zewnątrz jest bardzo łatwo zauważyć. Dłuższy cykl życia produktów, wysokie ceny, szeroka konkurencja, brak realnych innowacji i traktowanie klienta z wyższością. Nie da się inaczej określić tego, skoro pojawiają się nadal plotki, że i w kolejnej generacji iPhone’ów uświadczymy znów tą samą powolną, przestarzałą ładowarkę z USB-A. Apple niewiele dziś robi, aby ten rynek poszerzyć. Przecież można sięgnąć po mocne kampanie reklamowe i ukazywać przewagi względem Androida, jeśli chodzi chociażby o bezpieczeństwo.

Sytuacja w samym Apple jest stabilna, ale przy zachowaniu obecnego podejścia do rynku nie wierzę w to, że iPhone może mieć przed sobą jeszcze jakiekolwiek znaczące wzrosty. Firma będzie się wzmacniać innymi produktami, ale na rynku smartfonów nie potrafi przebić szklanego sufitu. Choć można to zrobić, ale na pewno nie prowadząc promocje z taką gracją jak obecnie.

22

Paweł Okopień

Pasjonat nowinek ułatwiających codzienne życie, obserwator szybko zmieniającego się rynku tech, nurek, maniak wysokiej rozdzielczości i telewizorów.

paweloko