iMagazine

HK Center

Miesiąc z Touchbarem

08/03/2019, 09:56 · · · 8

Czasem życie pisze inne scenariusze, niż sobie założymy. Nie miałem zamiaru zmieniać swojego ukochanego Macbooka Pro 13″ z przełomu 2014 i 2015 roku. Mówiąc jednak krótko, podatki skłoniły mnie do wykonania inwestycji i przesiadki na nowy model.


Ten artykuł pochodzi z archiwalnego iMagazine 2/2019

Zdecydowałem się na najnowszą edycję Macbooka Pro 13″ z TouchBarem (2018). Przy moim trybie życia i pracy, ciągłym przemieszczaniu się i jednocześnie posiadaniu tylko jednego komputera do pracy i domu wybór był niejako odgórnie narzucony przez Apple. Całe szczęście przesiadka dała mi mniejszy i lżejszy komputer. Niby niewielka różnica, a jednak.

Ciężkie życie z USB-C

Jak ktoś mi powie, że to już standard, to, niestety, się nie zgodzę. Oczywiście producenci starają się wymusić na użytkownikach używanie USB-C, pojawia się coraz więcej akcesoriów itd., ale nadal pliki najłatwiej przerzucić pendrive’em, zdjęcia zrzucić z karty SD, a do rzutnika/TV podłączyć się przez HDMI. Moje życie stało się „przejściówkowe”. Niestety, jak widać, w najbliższym czasie raczej się to nie zmieni. Dobrze, że są rozwiązania takie jak np. PepperJobs, o którym pisałem już wcześniej w kontekście iPada Pro i które są absolutnie „wszystkim w jednym”. Niestety, przez to nasz bilans wagowy pozostaje taki sam jak przy poprzednim komputerze. Nowy jest lżejszy, ale i tak muszę nieść ze sobą przejściówki. Przejściówki swoją wagą nadrabiają „zysk wagowy”, jaki osiągnąłem, przesiadając się na lżejszy komputer.

TouchBar

Najpierw wzbraniałem się, ale ostatecznie nie jest tak źle, choć mam parę uwag.

Na początek pozytywy. Po pierwsze, faktycznie skróty i specjalne, rozszerzone menu w programach wyświetlające się na TouchBarze jest bardzo wygodne i poprawia produktywność. Świetna jest opcja przewijania reklam na www. W „starych” komputerach, bez TouchBar, musieliśmy grzecznie czekać na koniec reklamy na YT lub w innym serwisie, a tutaj mamy suwak i „pyk”, jak tylko pojawia się reklama, możemy bez problemu przewinąć.

Narzędzia w takich programach jak Word, Excel, Pages itd. to czyste złoto. Nie musimy szukać w menu na ekranie, tylko od razu mamy wszystko dosłownie pod ręką.

Brakuje niestety ESC. Bardzo często z niego korzystam, jak się okazało. OK, jest, ale trzeba się przyzwyczaić do tego, że jest dotykowy. I tu pojawia się pierwszy minus. Zaobserwowałem, że często trzymam rękę na klawiaturze w taki sposób, że kładę palec na klawiszu ESC. Teraz, jak go nie ma, pamięć mięśniowa nadal działa i bezwiednie palec ląduje tam, gdzie był klawisz. Jak był klawisz fizyczny, aby zadziałała funkcja ESC (np. wyjście z trybu pełnoekranowego w aplikacjach), trzeba było go wcisnąć. Bez wciśnięcia nic się nie działo. Teraz, jak palec leży w tym samym miejscu, to TouchBar od razu odbiera to jako wciśnięcie. Cóż, muszę się odzwyczaić, ale jest to, jak widać, trudny i czasochłonny proces, w końcu przez ostatnie kilkanaście lat inaczej wyglądał mój „workflow”.

Klawiatura

Skoro byliśmy przy TouchBarze, to muszę wspomnieć o klawiaturze. Byłem do niej sceptycznie nastwaiony, słuchając opinii innych, jak każdy Polak. Okazuje się, że oczywiście niepotrzebnie. Nowa klawiatura motylkowa to coś genialnego. Pisze się na niej świetnie. Myślałem, że trudno będzie mi się przyzwyczaić po latach używania poprzedniej wersji w kolejnych modelach komputerów. Bałem się, że będzie mi przeszkadzać jej dźwięk. Ale muszę powiedzieć, że jest to jedna z najwygodniejszych, jeśli nie najwygodniejsza klawiatura na rynku.

Przyjemność z pisania na niej jest wyjątkowa. Odpowiedni skok i miękkość. Komputery produkowane od 2017 roku mają jej poprawioną wersję i nie powinny się już zacinać. Należy pamiętać, że wszystkie wcześniejsze otrzymały specjalną czteroletnią „gwarancję”. Specjalny program serwisowy Apple gwarantuje, że każdy użytkownik może dowolną liczbę razy ją wymieniać w serwisie na nową w ciągu czterech lat. Myślę, że to wystarczy, aby czuć się zabezpieczonym „w razie czego”.

Bateria

Znów cieszę się bardzo długim podtrzymaniem bateryjnym. Nie mogłem narzekać na mojego starego MacBooka Pro. Pomimo swojego wieku – jest to model Late 2014 z początku 2015 roku – nadal trzyma spokojnie sześć, siedem godzin.

Nowy MacBook Pro to jednak zupełnie inne wrażenie, inna liga. Tutaj spokojnie przy moim trybie używania mam cały dzień pracy na baterii plus jeszcze wieczorem jakiś enterteinment. Spokojnie, jak widzę, wyciąga mi powyżej dziesięciu godzin. To oznacza, że nie muszę myśleć o zasilaczu w ciągu dnia. Ciekawe, ile bateria tak będzie trzymała.

W kwestii ładowania odnoszę wrażenie, że jest bardzo szybkie. Ładuje się zarówno szybko swoją standardową ładowarką, jak i szybką ładowarką do telefonów – którą testowałem i która też dawała radę. Nie mówiąc o ładowarce biurkowej Freedy, którą opisuję w tym samym numerze. W tym kontekście zastosowanie USB-C jest świetnym rozwiązaniem. Po pierwsze, nie ograniczamy się do ładowarek jedynych słusznych od Apple, za kosmiczne pieniądze. Po drugie, też na plus, możemy kabel zasilający podłączyć z dowolnej strony komputera, w zależności od tego, gdzie jest nam wygodniej, od której strony bliżej jest np. do gniazdka. Z drugiej strony brakuje mi MagSafe. To było genialne rozwiązanie, które wielokrotnie uratowało mi komputer przed zrzuceniem ze stołu. Przy USB-C niestety miałem już kilka sytuacji kryzysowych i tylko mój refleks uratował przed nieszczęściem. Wraz z ładowaniem przez USB-C doszła jeszcze jedna drobna, można rzec, kosmetyczna, zmiana. Otóż teraz, podłączając kabel zasilający do komputera, wydobywa się z niego odgłos dokładnie taki, jak przy podłączaniu iPhone’a lub iPada do prądu.

Szybkość

Pierwszy raz nie zdecydowałem się na zakup maksymalnej konfiguracji. Zawsze, odkąd jestem macuserem, czyli od 2001 roku, kupowałem najwyższą dostępną wersję. Robiłem tak dlatego, że komputer kupowałem zawsze na minimum cztery lata. Na początku kupowałem najwyższe wersje procesorowe i z czasem dodawałem RAM i zmieniałem dysk na większy i szybszy. Odkąd te elementy były na stałe wlutowywane w płytę główną, kupowałem maksymalne konfiguracje. Teraz zdecydowałem się tylko na maksymalny RAM, czyli 16 GB (bo to 13”). Reszta to podstawa, czyli i5 i SSD 512.

Dlaczego tak? Cena. W 2015 roku za komputer CTO, na zamówienie, w maksymalnej wtedy konfiguracji (i7, 16 GB RAM i 512GB SSD) zapłaciłem około 9 500 złotych. Teraz za moją podstawę plus RAM zapłaciłem około 10 500 złotych, a maksymalna konfiguracja wyniosłaby około 14 000 złotych. Rozumiem inflację i różnice kursowe, ale bez przesady. Na tym przykładzie najlepiej widać, jak wzrosły ceny w Apple. Cztery lata temu 9 500 to nie było mało za komputer. Ale teraz za porównywalny komputer (w sensie wtedy i teraz najlepsza konfiguracja), to już kosmiczna różnica.

Wracając do szybkości. Choć teraz jest to procesor i5, to cztery lata robią różnicę i szybkość działania jest zadowalająco większa. Aplikacje ładują się szybciej, wiatrak nie włącza się w momentach, w których włączał się wcześniej. Skok wydajnościowych zadowalający.

Martwi mnie tylko jedna rzecz – Apple nie poradziło sobie do tej pory z Bluetooth. Nowy komputer podłączony do zewnętrznego monitora Apple Thunderbolt Display i głośników po Bluetooth ma problem z płynnym odtwarzaniem dźwięku. Dokładnie tak samo, jak to było w poprzednim, cztery lata starszym komputerze…

8

Dominik Łada

MacUser od 2001 roku, fanatyk sprzętu z nadgryzionym jabłkiem, poza tym ma świra na punkcie fotografii i dobrej kuchni. Współzałożyciel i "rednacz" iMagazine - @dominiklada


8
Dodaj komentarz

avatar
4 Comment threads
4 Thread replies
5 Followers
 
Most reacted comment
Hottest comment thread
5 Comment authors
PeteronBartDominik ŁadaJanuszWiktor Recent comment authors
  Subscribe  
najnowszy najstarszy oceniany
Powiadom o
Wiktor
Gość
Wiktor

Mam od 4 miesięcy. Będzie Pan zadowolony. To naprawdę świetna maszyna. 👍🏼

Janusz
Gość
Janusz

Przyznam się ze do szczęścia brakuje mi iPhona ze złączem usb-c, MacBook Pro i iPad Pro ładuje jedna ładowarka i zawsze muszę pamiętać o przewodzie do iPhona . Liczę bardzo na to , ze w tym roku złącze usb-c stanie się w końcu standardem w telefonach …. i żeby tak jeszcze etui Airpodsow miało to samo złącze … pomarzyć czasem można

Bart
Gość
Bart

dla mnie USB C to NAJWIEKSZA KICHA WSZECHCASOW!

ILE SYFU tam sie pakuje do srodka to sie W DEKLU nie miesci – a naprawiam smartphone jako praca!

Jak ktos czyscil gniazdo Lightning i USB C wie o co chodzi – i to samo tyczy sie w MacBook USB C – TO KICHA POD KAZDYM WZGLEDEM – wobec MagSafe

Bart
Gość
Bart

Dla mnie w moim Pro 13″ 2018 TouchBar to KICHA – zmiany jasnosci czy glosnosci to MASAKRA!!!

No ale ten TouchBar lubie to co za nim idzie – WSPOMAGANIE obrobki video czy bezstratna szybkosc szyfrowania SSD no i gratisowo….. 4 RDZENIE!!!!!!

Cyferki w Geekbench 4 wygladaja OSZALAMIAJACO – ROZWALAJACE 4 rdzenie i7 MacBook Pro i to 15″ z 2017!!!

Inna bajka to taka iz znowu moze nie wykozytuje jego mocy – bo jak dla mnie to dziala jak….. mojej dziewczyny MacBook anno domini….. 2009 – tak jest!

Kupilem go bo….. mnie stac i lubie Apple.

Klawiatura – powiem tak – mialem MacBook 12″ (ten bez zadnego Pro czy Air) z 2015 – klawiatura MASAKRA – chodzi o jej skok – tu w 2018 – nooooo…… powiem – jest ok – nie wypas – z jak z np. MacBook Pro 2015 ale jest mocno ok – (a w porownaniu do MacBook z 2016 to NIEBO A ZIEMIA!)

Autor zapomnial chyba napisac o SZOKU jaki ja mialem slyszac te cipkie glosniczki z w tym 13″ 2018 – a musze powiedziec iz mialem chyba KAZDY MacBook miedzy 2006 a 2016 (2017 poki co nie – tylko 2018 teraz ale spokojnie jeszcze kupie) – bo ot tak – stac mnie – a i mam jeszcze troche antykow Apple z lat 2000 – no ale rozchodzi mi sie o SKOK miedzy nawet 2015 i to 15″ (WIEKSZE glosniki) a ten tu 13″ 2018 – ten BASS! JEDYNIE seria iMac go rozwala – ale tam to juz jakie lafety glosniki sa (jak na „telewizor”!).

TrueTone – cos w nim jest – znaczy sie jak jest wlaczony – to czuje sie ze „tak powinno byc zawsze” – dopiero jak sie go wylaczy to….. kurde – jakby cos ktos namieszal w kolorach!

Wracajac do mocy tego 13″ 2018 – jest to chyba IDEAL – PELNA mobilnosc (jak ktos nie lubi maciory 15″) + SZYBKI 4 rdzenie – Geekbench mam PONAD 17.000 punktow i jako….. stacjonarny – bo mozna do niego podlaczyc eGPU.

2 rdzenie z poprzednich lat moga dostac zadyszki – ale te 4 to przez dlugi czas jeszcze nie.

Takze autora rozumiem – nie bylo sensu kupowac i7 do 13″ bo to tylko troche by przyspieszylo – a moze i nawet wcale bo thermal throttling.

AH – ta maciora touchpad – sorry – ZBEDNA.

Takze co mi sie widzi w tym 13″ 2018 – to tylko ten quad core – reszta wobec np. 13″ 2015 – NIE MA SENSU – chyba ze ktos ZYC NIE MOZE bez np. bezstratnej predkosci SSD w szyfrowaniu lub innych bajerow 13″ 2018 (jak lepsze glosniki gdzie ktos podlacza sobie kolumny itp.).

Takze powtarzam i podsumowuje – 13″ 2108 warto kupic tylko dla quad core (ktry moze byc SOLIDNA podstawa do eGPU). Reszta to tylko bajerki – faje – ale jak sie mysli o wydawanych pieniadzach – to NIEWARTE.

Peteron
Gość
Peteron

Ja niedawno odebrałem nowego MBP 13″ i szczerze mówiąc na razie trudno się przestawić. Klawiatura jest o wiele przyjemniejsza w modelu z 2015 r. mimo że faktycznie ta nowa nie jest zła. Touch bar w każdej aplikacji ma inny rozkład, musiałem się pożegnać ze skrótami klawiszowymi w excelu. Przewijanie na touch barze, żeby zmienić jasność ekranu jest irytujące, a większy track pad nie generuje żadnych zalet nad standardowym rozmiarem.
Daję sobie jeszcze trochę czasu, ale póki co bez szału. Im plus głośniki są zauważalnie lepsze. W ogóle zastanawiam się czy źle zrobiłem, że nie przesiadłem się na windowsa…