Avengers: Koniec gry – i koniec epoki [wrażenia bez spoilerów]

24/04/2019, 08:17 · · · 8

Nastał moment, na który czekaliśmy od roku – a właściwie od 11 lat – ostateczna potyczka z Thanosem.

Wszyscy ci, co są na bieżąco z produkcjami od Marvel Studios wiedzą, co stało się w poprzednim filmie o superbohaterach. W Avengers: Wojna bez granic Thanos pstryknął palcami po zdobyciu wszystkich Kamieni Nieskończoności i wymazał tym samym połowę żyjących istot we wszechświecie, po czym udał się na odpoczynek, oglądając wschód słońca nad galaktyką. Co dalej z Avengers, a przynajmniej z tymi co pozostali przy życiu?

Jak wiemy, części ekipy się nie udało. Wymazani zostali między innymi Spider-Man, Doktor Strange, Czarna Pantera czy niektórzy członkowie Strażników Galaktyki. Pozostali muszą nauczyć się żyć dalej oraz podjąć decyzję czy ścigać Thanosa.

Oczywiście nie mam zamiaru tu pisać, co wydarzyło się w filmie. Poza zdrowym rozsądkiem i przyzwoitością, które zabraniają mi rozprzestrzeniania spoilerów, to sami bracia Russo (reżyserzy filmu) poprosili na Twitterze, aby uszanować innych i nie zdradzać nigdzie szczegółów dotyczących jego fabuły.

Ze zwiastunów i innych materiałów promocyjnych mogliśmy się dowiedzieć, że Avengers się zjednoczą (chodzi tu przede wszystkim o Tony’ego Starka i Steve’a Rogersa, którzy byli skłóceni od czasu Kapitan Ameryka: Wojna bohaterów) i podejmą działania, które zakończą grę. Czy dokonają zemsty na Thanosie czy może jednak będę chcieli jakoś zmienić bieg wydarzeń? O tym przekonacie się na seansie. Jakie są moje wrażenia?

Przyznam, że bardzo wyczekiwałem tego filmu. Od czasy pierwszego Iron Mana jestem wielkim fanem całego uniwersum Marvela. Zeszłoroczny film – a właściwie jego zakończenie – sprawił, że wszystkiego możemy się tu spodziewać i bardzo byłem ciekaw jak twórcy zakończą tę historię. Wiadomo, że z niektórymi bohaterami będziemy musieli się pożegnać i w tym filmie zobaczymy ich po raz ostatni (aktorzy nie przedłużyli kontraktów i w sumie nie ma co się dziwić po tylu latach), a inni mają już potwierdzone (nieoficjalnie) swoje kolejne solowe filmy lub obejrzymy ich na ekranach niebawem. Na szczęście scenarzyści spisali się (hehe) tu bardzo dobrze i pewne wątki spięli klamrą wzorowo, tak że nie ma się do czego przyczepić.

Od strony produkcyjnej film stoi na poziomie, do którego Marvel zdążył nas już przyzwyczaić. Efekty specjalne są znakomite i widać, że kasa z budżetu nie idzie na marne. W filmie znalazło się też odpowiednio wiele humoru – zarówno ze strony postaci pierwszoplanowych, jak i tych stojących nieco z tyłu. Mnie najbardziej spodobał się w filmie Thor (który jest i tak jedną z moich ulubionych postaci MCU) oraz Tony Strak. Za to Carol Danvers, czyli Kapitan Marvel (recenzję jej solowego filmu możecie przeczytać w aktualnym numerze iMagazine) to mój totalny crush tego roku.

Ciężko jest cokolwiek pisać o Avengers: Koniec gry bez zdradzenia jakiegokolwiek szczegółu. Myślę, że fani serii będą się tu dobrze bawić i wyjdą z kina zadowoleni. Każdy zobaczy tu swoich ulubionych bohaterów, pewne wątki zostaną zamknięte, inne w ciekawy sposób otwarte. Pomimo tego, że całość trwa 3 (trzy!) godziny, to w ogóle tego nie odczułem. Na koniec żałowałem, że twórcy nie zdecydowali się na kilka dodatkowych minut lub nawet na zrobienie zakończenia w trzech, a nie tylko w dwóch aktach. Mam nadzieję, że każdy kto tego filmu wyczekuje, wyjdzie z sali z uśmiechem na ustach. Pamiętajcie tylko, żeby nie zdradzać szczegółów fabuły innym osobom, które nie wybierają się do kina w pierwszej fali po premierze.

Gdybyście chcieli sobie na temat filmu podyskutować, to zapraszam później do komentarzy.

8

Jan Urbanowicz

🎬 Kino, filmy, seriale.  Apple user od 2006 roku. 🎙 Podcaster z 10-letnim stażem. Chcesz posłuchać o popkulturze? 👉🏻 www.innkultura.pl