Narodziny Gwiazdy – sprawdzamy wydanie Blu-ray i UHD Blu-ray

26/04/2019, 14:56 · · · 2

Na pewno słyszeliście utwór Shallow, zdobywcę Oscara i popowy hit ostatnich miesięcy. To fragment soundtracku filmu „Narodziny Gwiazdy” z Lady Gagą i Bradley’em Cooperem. Cooper zresztą wyreżyserował ten film. Od kilku dni możemy go dostać na DVD, Blu-ray oraz UHD Blu-ray. Ja sprawdziłem film w najwyższej jakości dźwięku i obrazu i mówię jaki jest.

Narodziny Gwiazdy to remake, remake’u. W sumie Hollywood zaserwował nam tą historię już po raz czwarty. W 1937, 1954, 1976 i teraz w 2018 roku. W wersji z 1976 roku w głównych rolach zobaczyć i usłyszeć mogliśmy Barbarę Streisand i Krisa Kristoffersona. Sam do tej hollywoodzkiej bajki bez happy endu zasiadłem po raz pierwszy w ostatnich dniach. Wcześniej utwór Shallow był stałym gościem na sypialnianym HomePodzie. Okazuje się, że jest to piosenka, którą uwielbiają także najmłodsi ;) Nie pozostało mi nic innego jak przekonać się o tym, jakim filmem są Narodziny Gwiazdy.

Pierwsze 20 minut, cieszyło oczy i uszy. Istna historia kopciuszka. Tylko później okazuje się niestety, że książę, zamiast być znanym pijakiem, jest anonimowym alkoholikiem. Więcej z fabuły nie zdradzam. Choć szybko się domyślicie, co dzieje się w filmie. Nie jest to historia, która złapałaby mnie za serce. Raczej smutne sceny o tym co dookoła nas widzimy nie raz i to niestety nie ubrane w Hollywoodzki blichtr.

Narodziny Gwiazdy są jednak świetne pod względem muzycznym. Koncertowe sceny, sprawiają, że zamiast filmu oglądamy koncert i to jak z dobrego wydania Blu-ray. Fantastycznie udźwiękowione, fajnie zrealizowane. Utwory grane przez Bradley’a Coopera zdecydowanie są w moim guście muzycznym. Jednocześnie „Narodziny Gwiazdy” dalekie są od typowych musicali. To właśnie raczej fabuła przeplatana koncertem, co ma swoje atuty i dzięki temu film trafia do szerszego grona odbiorców. Osobiście „Narodziny Gwiazdy” przysuwają mi na myśl „Spacer po linie”, czyli fabularyzowaną biografię Johnego Casha. Tamta historia ze względu na autentyczność jest dla mnie bardziej wyrazista, ale „Narodziny Gwiazdy” mają coś w sobie. Coś co sprawiło, że zauroczyły miliony osób. Myślę, że warto ten film obejrzeć. Choćby po to, aby nieco inaczej spoglądać na „Shallow” i pozostałe utwory z niego.

Narodziny Gwiazdy oglądałem w wersji 4K UHD Blu-ray i jest to bardzo dobre wydanie. Świetną opcją jest bezpośredni dostęp do utworów, także tych, które finalnie w filmie się nie znalazły. Szczerze korzyści z wydania 4K nie są jednak przesadnie duże. Oczywiście wyższa rozdzielczość na dużej przekątnej ekranu jest zauważalna, także wprawne oko dostrzeże atuty szerokiej palety barw. Jednak uruchomiłem też wydanie Blu-ray i na wielu telewizorach w „ślepym teście” wynik nie będzie jednoznaczny. Wydanie 4K polecam więc przede wszystkim posiadaczom dużych 75-calowych i większych telewizorów, gdzie rzeczywiście pojawiają się realne korzyści z większej liczby pikseli przy dobrej jakości materiale źródłowym. Generalnie jednak warto się skusić na wydanie Blu-ray lub UHD Blu-ray filmu ze względu na jakość dźwięku. Do wyboru mamy ścieżkę Dolby Atmos oraz DTS-HD Master Audio. Takiego dźwięku nie zaoferuje nam żaden streaming. A jest tu, czego słuchać.

Na piątkowy wieczór polecam coś bardziej komediowego, ale Narodziny Gwiazdy to jeden z tych filmów, które w tym roku warto obejrzeć i warto mieć swoje zdanie na temat tego filmu. U mnie ma dużego plusa za muzykę.

2

Paweł Okopień

Pasjonat nowinek ułatwiających codzienne życie, obserwator szybko zmieniającego się rynku tech, nurek, maniak wysokiej rozdzielczości i telewizorów.

paweloko