iMagazine

Vortex Race 3 – wymiana przełączników z Cherry MX Silver na Gateron Yellow wymagała u mnie „Courage”

26/04/2019, 12:52 · · · 4

Wczoraj opisałem sprzęt, jaki nabyłem w Botlandzie, celem wylutowania fabrycznych przełączników i zastąpienia ich wybranymi przeze mnie – Gateronami Yellow. Poniżej znajdziecie moja wrażenia i przemyślenia na temat zakupionych sprzętów oraz opis całej procedury.


Oto akcesoria lutownicze, jakie nabyłem:


Sama lutownica (Zhaoxin 936DH) spisała się na medal i bardzo się cieszę, że dokupiłem do dodatkowy grot (typ 900M T-2.4D), którego od razu zamontowałem. Ścięta końcówka ułatwiła podejście pod nóżki przełączników, jednocześnie dostarczając ciepło do dziur w PCB. Rozgrzewa się bardzo szybko i stabilnie trzyma temperaturę, a wskaźnik ułatwia jej precyzyjne ustawienie. Nie wątpię, że są lepsze (i droższe) lutownice, ale ta spełniła wszystkie moje potrzeby.

Kupiłem dwa odsysacze do cyny i przez moment prawie nie wziąłem modelu mechanicznego, czego bym bardzo żałował. Odsysacz elektryczny (ZD-211) spisywał się bardzo dobrze na przełącznikach, gdzie było dużo cyny, ale jak jej było mniej, to niestety zawodził, podobnie zresztą jak ten tradycyjny (ZD-190). Musiałem najpierw dodać cyny do tych miejsc, a dopiero później ją odessać (tutaj podgrzewałem ją już lutownicą). Miałem też delikatny problem pod koniec, z odsysaczem elektrycznym – nie wiem jak oczyścić wnętrze grota z cyny, która tam zastygła. Jej obecność zmniejszyła też moc ssącą urządzenia. Jeśli macie jakiś sprawdzony sposób, to chętnie go wypróbuję.

Czyścik spisał się na medal i polecam go każdemu (jest znacznie lepszy od tej gąbki przy lutownicy (ale ta też się przydała), topnika nie miałem okazji użyć i chyba przesadziłem ciut z grubością cyny. Zdecydowałem się na 0,38 mm (Cynel LC60 250g) i ten rozmiar prawdopodobnie sprawdziłby się wzorowo przy lutowaniu LED-ów, ale przełączniki wymagają większą ilość cyny, dostarczonej w krótkim czasie, aby nie uszkodzić PCB. Dokupię prawdopodobnie cynę z przekrojem w rejonie 0,5-0,6 mm.


Wspominałem już, że nie lutowałem niczego bardziej ambitnego od przeszło 10 lat, więc obawiałem się całkowitego zniszczenia PCB mojego Vortexa. Firma niestety nie sprzedaje samych płytek drukowanych, więc musiałbym odkupić całą klawiaturę. Jednocześnie potraktowałem to, jako test, zanim przyjdzie mi lutować drugą klawiaturę, która już do mnie dotarła (i która jeszcze czeka na jedną część).

Planowałem przelutować przełączniki dopiero dzisiaj, ale doszedłem do wniosku, że nie wytrzymam tak długo, więc około południa wczoraj przygotowałem stanowisko pracy. Niestety, nie dokupiłem sobie odpowiedniej maty, więc pozostało mi korzystanie z ręczników papierowych, aby nie zniszczyć mebli.

Po rozkręceniu klawiatury, zostałem z samym plate, w której były osadzone przełączniki, a pod nimi znajdowała się PCB. Każdy przełącznik przylutowany jest w dwóch punktach. Pierwszym zadaniem było rozlutowanie przełączników poprzez podgrzanie cyny i odessanie jej. To było najgroźniejsze zadanie.

Klawiatura ma bodajże 83 klawisze i wylutowanie około 60 z nich poszło mi bardzo sprawnie – nie zajęło to więcej niż dwie godziny, w trakcie których doszedłem do stosunkowej wprawy z korzystania z elektrycznego odsysacza. Niestety, pozostałe przełączniki były straszliwie uparte i skończyło się na tym, że musiałem dodać sporo cyny, którą następnie odsysałem. Do każdego przełącznika podchodziłem kilka razy i zawsze coś go jeszcze trzymało, więc straciłem na tym dobre dwie dodatkowe godziny.

Na ostatnie przełączniki przestawiłem się z elektrycznego odsysacza na lutownicę w połączeniu z odsysaczem mechanicznym. Szczerze mam nadzieję, że nie będę musiał tego już powtarzać, bo było to bardzo męczące. Dodatkowo, Vortex wykorzystał cynę, która topiła się przy około 420°C – autentycznie obawiałem się, że spalę PCB.

Jak już wylutowałem wszystkie przełączniki, to po pierwsze wydałem mały okrzyk radości. Następnie zamontowałem cztery Gaterony Yellow w rogach, aby płyta trzymała się PCB i je przylutowałem, a potem włożyłem (bez lutowania) pozostałe przełączniki. Następnie udałem się do komputera, aby podłączyć PCB i sprawdzić czy nadal działa prawidłowo. Serce mi na moment zastygło (niczym cyna!), ale zaświeciły się wszystkie LED-y (zdjęcie poniżej) i została rozpoznana przez system operacyjny. Pierwszy sukces!

Teraz pozostało przylutowanie pozostałych 79 przełączników i tutaj miałem problem z grubością cyny – była za cienka – co spowodowało, że musiałem szybko i precyzyjnie ją dostarczać w odpowiednie miejsce. To też wymusiło dłuższe przytrzymanie lutownicy na PCB i znowu obawiałem się jej zniszczenia. Tak w ogóle, to lutom fabrycznym było daleko do ideału. W 2-3 miejscach ktoś delikatnie przysmażył płytkę drukowaną.

Na powyższym zdjęciu widać, co musiałem przylutować. Widzicie te białe, plastikowe kulki? To środek przełącznika. Pod każdą „kulką” widać dwa otwory z wystającymi pręcikami – to właśnie je musiałem przylutować do PCB.

Samo lutowanie zajęło mi około godziny (po czym musiałem jeszcze posprzątać po sobie – dodatkowy kwadrans) i po podłączeniu klawiatury do komputery, znowu trzymałem kciuki, aby całość działała.

Na szczęście się udało i teraz jestem szczęśliwym posiadaczem Vortex Race 3 wyposażonym w przełączniki Gateron Yellow!


Tymczasem, gdy kończyłem wczoraj lutować, dojechała do mnie długo wyczekiwana przesyłka z Chin…

Więcej wkrótce…

4

Wojtek Pietrusiewicz

Wydawca, fotograf, podróżnik, podcaster – niekoniecznie w tej kolejności. Lubię espresso, mechaniczne zegarki i zwinne samochody. Niedawno rozpocząłem prowadzenie kursów Lightrooma i fotografii na Pikselowe.pl – zapraszam.


4
Dodaj komentarz

avatar
3 Comment threads
1 Thread replies
4 Followers
 
Most reacted comment
Hottest comment thread
4 Comment authors
SebastiantomekWojtekWojtek Recent comment authors
  Subscribe  
najnowszy najstarszy oceniany
Powiadom o
Wojtek
Gość
Wojtek

Teraz już wiesz dlaczego pisałem wczoraj o rozlutownicy zd-915 :) W porównaniu z ręcznym odsysaczem to bajka :)

Wojtek
Gość

Haha zdecydowanie!

tomek
Gość
tomek

Dwa punkty lutownicze rozlutowuje się albo dedykowaną końcówką (wersja droga) lub zwykłą transformatorówką z dłuższym, odpowiednio wygiętym grotem (wersja tanio) :)
Mnie by się nie chciało bawić z odsysaczami – szkoda czasu.
Co do tej tajemniczej cyny która topi sie w 420 stopniach – to po prostu spoiwo bezołowiowe.
Teraz takie są wymogi produkcyjne – w domu można się tym nie przejmować, spoiwo ołowiowe łatwiej się lutuje (niebieska szpulka – ołowiowe, zielona -bezołowiowe )
Trzeba też pamiętać, aby cały proces był prawidłowy to płytkę po lutowaniu się myje ( ale nie wodą z mydłem :))
Tak w ogóle to szacun za sam pomysł wymiany mechanizmów klawiszy – wolałbym kupić nową klawiaturę….

Sebastian
Gość
Sebastian

Szacun! Ile już poszło na to hobby?