iMagazine

Withings Move

20/08/2019, 19:39 · · · 0

Ze smartwatchem jest trochę jak z multitoolem – 25 zminiaturyzowanych narzędzi w jednym może się przydać, ale czasem zamiast tego wystarczy zwykły śrubokręt. Podobnie jest z Withings Move, który zestaw funkcji ma skromny, ale wszystkie się przydają.


Ten artykuł pochodzi z archiwalnego iMagazine 7/2019


Pierwszy smartwatch Withings, czyli Activité, zaskakiwał swoją formą. Wyglądał jak zwykły, do tego dość minimalistyczny zegarek, opatrzony dodatkową, niepozorną tarczą i pozbawiony jakiejkolwiek koronki. Pomimo to prócz wskazywania godziny, był w stanie też liczyć kroki i na ich podstawie analizować naszą aktywność, ocenić jakość snu, zmierzyć trening i informować o powiadomieniach na telefonie. Wszystko to działo się automatycznie, na co dzień Activité był więc przede wszystkim zegarkiem. Withings pozostało przy tej idei do dziś, a nowy zegarek Move jest rozwinięciem sprawdzonej konstrukcji. Plastikowa koperta ze stalowym dekielkiem i gumowym pasek pozwoliły znacznie obniżyć cenę urządzenia, nie wpłynęły jednak na oferowane funkcje. Co więcej, konstrukcja jest bardzo wysokiej jakości, a moje jedyne obawy budzi plastikowe „szkiełko”, które najbardziej jest narażone na zarysowania. Obudowę spasowano wzorowo, pasek natomiast ma standardową szerokość 20 mm i można go wymienić. Do jego produkcji użyto bardzo dobrej jakości gumy, która nie brudzi się ani nie uczula (aczkolwiek lekko się wyciera w miejscu, w którym dwa końce paska na siebie zachodzą). Zegarek nie ma co prawda koronki, ale w jej miejscu znajduje się przycisk do sterowania treningiem oraz wywoływania parowania ze smartfonem. Bateria jest wymienna, ale bez zegarmistrzowskich narzędzi się do niej nie dostaniemy. Zastosowane ogniwo CR2025 wystarcza nawet na 18 miesięcy pracy, z oczywistych względów nie jestem w stanie tego zweryfikować.

Po wyjęciu z pudełka Move wskazuje zawsze godzinę 10:10 (w ten sposób są prezentowane zegarki większości firm, z uwagi na układ wskazówek odsłaniający zazwyczaj wszystkie detale tarczy), a żeby go ożywić, należy go sparować z aplikacją Withings HealthMate. Program służy do obsługi wszystkich urządzeń firmy, pisałem o nim zarówno przy okazji testowania poprzednich smartwatchy, jak i wag francuskiego producenta. Od lat wygląda podobnie i dzielą się na pięć podstawowych sekcji, czyli Timeline, Dashboard, Progress, Devices i Profile. Dwie ostatnie są najmniej interesujące, bo służą do zarządzania sparowanymi urządzeniami (w tym ustawiania alarmów) oraz własnym profilem. Timeline to domyślny widok, który agreguje wydarzenia i pozwala wygodnie przejrzeć ostatnie aktywności, pomiary masy ciała czy osiągnięcia. Dashboard agreguje dane z ostatniej doby; jeśli korzystamy tylko z zegarka Move, to widzimy tu liczbę kroków i analizę snu (możemy też ręcznie wpisywać wagę, ilość tkanki tłuszczowej, ciśnienie krwi czy wzrost, a po sparowaniu wagi czy ciśnieniomierza informacje te trafiają tu automatycznie). Programs to z kolei miejsce do śledzenia postępów w konkretnych kursach, mających na celu poprawę naszego zdrowia – oprócz standardowego zwiększenia aktywności przez częstsze chodzenie na spacery – jest też program dbający o jakość naszego snu czy regularność nawadniania. Każdy z nich oferuje opisy i analizy postępów, sprawdzające się zdecydowanie lepiej niż suche statystyki (bo i skąd laik ma wiedzieć, czy nawodnienie rzędu 55% jest dobre, czy jeszcze niekoniecznie). Niektórzy producenci akcesoriów fitness zamykają się na inne platformy i niechętnie współdzielą dane z innymi (jest tak choćby z Fitbitem). HealthMate zapewnia nie tylko pełną integrację z systemowym Zdrowiem, ale wymienia też dane z MyFitnessPal, Runkeeperem oraz Nest.

Move ma dla mnie trzy podstawowe funkcje. Pierwszą z nich jest oczywiście wskazywanie godziny, skupię się natomiast na dwóch pozostałych, czyli na pomiarze aktywności i analizie snu. Pierwszy z nich polega przede wszystkim na liczeniu kroków – stopień realizacji założonego celu symbolizuje trzecia wskazówka tarczy. Po przekroczeniu 100% wraca ona na pozycję 0 i ponawia swój bieg, w bardzo aktywne dni, gdy wielokrotnie spełniałem swój cel, traciłem więc rachubę, na jakim etapie realizacji jestem. Zrezygnowałem z ręcznego włączania treningów, choć początkowo z nich korzystałem. Dają całkiem sporo względem automatycznego rozpoznawania aktywności, ale nie traktowałem Move jako zegarka sportowego, a raczej jako motywator do ruchu. Podstawową różnicą jest używanie Connected GPS, czyli pobieranie danych o lokalizacji ze smartfona i rysowanie trasy na mapie. Porównywałem działanie Move bez włączonego treningu z GPS w Apple Watchu i wskazania są na tyle podobne (rozbieżności rzędu 300–400 m na trasie długości około 7 km), że w zegarku Withings pozostałem przy świetnie działającym automatycznym rozpoznawaniu. Przy ręcznym wywołaniu treningu zegarek zaczyna też pokazywać, ile on trwa (wskazówka godzinowa i minutowa zamiast aktualnej godziny odliczają czas) – to niewiele, w porównaniu nawet do aplikacji na smartwatche, ale wielu osobom w zupełności wystarczy. Korzystam też z analizy snu, która wydaje się mi coraz dokładniejsza. Move wykrywa fazę głębokiego i płytkiego snu, jego długość oraz to, jak często się budzimy. Pokazuje też, jak regularnie kładziemy się do łóżka. Wynik jest przedstawiany w postaci czterech osobnych pól oraz ogólnego wskaźnika określonego mianem Sleep Score – uważam, że to kolejny przydatny element, bo opisuje wszystkie aspekty snu, a tym samym mobilizuje, by dbać o nie równie mocno. Jeśli już jesteśmy przy śnie, to nie sposób pominąć inteligentnego budzika, który stara się włączyć alarm (w postaci wibracji) w odpowiedniej fazie snu, z maksymalnie godzinnym wyprzedzeniem względem docelowej pory pobudki. Działa dobrze, choć zdarzało się mi, że dzwonił dopiero w ostatniej chwili.

Kolorowy, prosty, niepozorny, casualowy, zgrabny, uroczy – z tymi określeniami Move’a spotkałem się, pokazując go innym. Wariant z białą kopertą i niebieskim paskiem wygląda faktycznie świetnie, choć zdecydowanie lepiej leży na nadgarstku mojej Żony niż na moim. Są też inne warianty kolorystyczne, dodatkowo na stronie Withings można skomponować własny zestaw barw i wzorów tarczy. Po Move spodziewałem się, że będzie przynajmniej dobry, mocno nie doszacowałem jednak swojej oceny. Wzorowe działanie pomiaru snu i automatyczne rozpoznawanie aktywności, zamknięte w przejrzystej i wygodnej aplikacji, a także bardzo atrakcyjna cena czynią go najlepszym smartwatchem dla niezdecydowanych bądź przyzwyczajonych do klasycznych form osób.


Ocena iMagazine: 5.5/6 5.5/6

0

Paweł Hać

Ten od Maków i światła. Na Twitterze @pawelhac


Dodaj komentarz

avatar
  Subscribe  
Powiadom o