8K w domowym zaciszu – kino się chowa. Samsung Q950R – recenzja

20/09/2019, 10:30 · · · 8

Już we wrześniu minie rok od premiery pierwszych telewizorów 8K od Samsunga i właściwie pierwszych telewizorów 8K w ogóle na rynku. Od tego czasu niewiele się w tej kwestii zmieniło, ale Samsung ma już drugą generację swoich ekranów. Teraz są jeszcze lepsze, przystępniejsze. Zachwycają jednak wciąż tym samym – jakością obrazu i tu wcale nie chodzi o 8K.


Ten artykuł pochodzi z archiwalnego iMagazine 08/2019

Jedni powiedzą: po co telewizor 4K, skoro jest tylko jeden kanał telewizyjny w 4K. Inni pobiegną do sklepu, aby nabyć telewizor 8K. Tych pierwszych nie rozumiem, wszak treści 4K jest pełno, po prostu klasyczna telewizja przestała być nośnikiem innowacji. Tych drugich rozumiem i to jeszcze jak. Samsung Q900R, a teraz Samsung Q950R to moi ulubieńcy, zdecydowanie jedne z najciekawszych i najlepszych telewizorów na rynku, jakie pojawiły się jesienią 2018 i wiosną 2019 roku. Rywala doczekały się zresztą dopiero teraz w postaci Sony ZG9 – który zapowiada się bajecznie, ale też ma kosmiczną cenę. To zresztą nie dziwi, ekran jest dostępny tylko w formatach 85 i 98 cali. W przypadku Samsunga Q950R wybór jest szerszy i mamy dostęp do ekranu 65, 75, 82 i 98 cali. Pojawienie się wariantu 82-calowego kosztem 85-calowego też nie jest przypadkowe. Tak „wycięty” panel LCD jest obecnie bardziej ekonomiczny. Dlatego też ceny Samsungowych telewizorów 8K kształtują się następująco – 18 500, 28 999, 38 900, i ekstremalne 249 999 złotych. Wszystko to ceny spore jak na telewizor, ale też dużo niższe niż w przypadku debiutu telewizorów 4K. Co więcej, 82-calowiec kosztuje połowę kwoty 85-calowca konkurencji. Samsung więc nie tylko wprowadził na rynek telewizory 8K, ale stara się uczynić z nich jak najbardziej dostępny produkt.

Po co to 8K? Obecnie i jeszcze przez wiele lat masowego dostępu do treści 8K się nie doczekamy. Jeśli jakimś cudem nad Wisłą zobaczymy olimpiadę w Tokio w 8K, to będę bardzo zaskoczony. Po co więc telewizor bez treści? Po pierwsze dlatego, że ktoś musi zacząć, bez sprzętu w domach wprowadzanie materiałów nie ma zupełnie sensu. Sprzęt musi się upowszechniać, aby nadawcom opłacała się inwestycja w 8K. Po drugie z telewizorami 8K jest jak z wyświetlaczem Retina w sprzęcie Apple. Chodzi o to, aby nie było widać pojedynczych pikseli. 8K jest adresowane do dużych telewizorów. Te 65 cali to absolutne minimum, a moim zdaniem optymalnym wyborem są warianty 75- i 82-calowe, a gdy pieniędzy mamy w bród i zasilamy co miesiąc kilka fundacji charytatywnych sporą sumką, to możemy też pozwolić sobie na taki luksus jak wariant 98-calowy czy wybór ekranu The Wall, by mieć najnowocześniejszą salę kinową w powiecie i to w dodatku prywatną. 8K jest stworzone pod duże ekrany, po to, aby tam dostarczyć szczegółowy, wyrazisty obraz, tak jak 4K robi to dziś już nawet na smartfonach. Siadamy blisko olbrzymiego ekranu i cieszymy się fenomenalną jakością.

Skąd tę jakość brać? Tu przychodzi z pomocą sztuczna inteligencja. Tak, hasło AI w ostatnich dwóch latach stało się mocno wyświechtane, odmieniane przez działy marketingu na wszelkie możliwe sposoby. Jeśli jednak korzystacie z aparatu chociażby w iPhonie XS czy funkcji przeszukiwania zdjęć w becie iOS 13, to dobrze wiecie, że często nie są to czcze słowa. Tak samo jest w przypadku Samsunga Q950R i uspcalingu do 8K. Oparty jest on o uczenie maszynowe i odpowiednie algorytmy, które zostały nauczone poprawiania treści. Co ważne, telewizor „nie uczy się” z tego, co widzi na naszym ekranie, a jest od razu „nauczony”. Jednocześnie Samsung zastrzega, że przy aktualizacji oprogramowania w przyszłości procesor może działać jeszcze skuteczniej. Efekt? Najlepszy telewizor do oglądania zwykłej telewizji – ta wreszcie na 65-calowym ekranie wygląda przyjemnie, a miejscami fenomenalnie. Q950R poprawia SD, HD, 4K, ale nie oszukujmy się, im lepszy sygnał źródłowy, tym lepsze są efekty. Dlatego filmy z Netfliksa czy z płyt Blu-ray wyglądają na nim zjawiskowo, a treści z UHD Blu-ray to uczta dla oczu. Uczta nieosiągalna dla większości ekranów na rynku za sprawą jasności powyżej 1500 nitów i równie dużej ogólnej jasności ekranu. To telewizor, który cieszy oczy w dzień, a także w nocy. Zaawansowane tylne strefowe podświetlanie robi swoje, dając czerń i kontrast, z którym rzadko kiedy można spotkać się w ekranach LCD i który może konkurować z tym, co widzimy w ekranach OLED. Jednak te nigdy nie dostarczą nam takiej jasności i w SDR i HDR. Jedyną konstrukcyjną, ale jakże istotną zmianą pomiędzy Q900R a Q950R jest wprowadzenie powłoki poprawiającej kąty widzenia. Dzięki temu teraz obraz nawet gdy siedzimy pod kątem nie traci tak bardzo na swoich walorach, jak w przypadku typowych ekranów z matrycą VA.

Dla mnie Q950R to prawdziwy crème de la crème, jeśli chodzi o obraz w obecnych na rynku telewizorach. Nie wdając się właściwie w technikalia, to, co widzimy na ekranie, niezależnie od źródła, jest świetne. To telewizor zaawansowany technologicznie, ale różnice widzi każdy, gdy ogląda to, co lubi.

Q950R nie oferuje dobrej jakości dźwięku. Tutaj Samsung jasno stawia na soundbary, promując duet soundbar + telewizor, a nawet wprowadzając zbliżone oznaczenia soundbarów i telewizorów. Osobiście stawiam na pełne kino domowe i myślę, że gdy decydujemy się na takiej klasy telewizor, to właśnie albo jesteśmy posiadaczami odpowiedniego zestawu, albo wkrótce się nimi staniemy.

Unikalną cechą ekranów QLED Samsunga, w tym oczywiście Q950R, jest tryb Ambient. Jego najnowsza odsłona jest zrobiona lepiej niż w 2018 roku. Telewizor jako kameleon to był ciekawy koncept, który w określonych warunkach się sprawdzał, jednak nie zawsze było to równie efektowne, jak na marketingowych materiałach producenta. Za drugim razem Samsung wzbogacił galerię trybu Ambient o liczne dodatkowe motywy, więcej opcji dostosowania obrazu i to bezpośrednio z telewizora, aplikacja mobilna tylko to ułatwia, ale nie jest wymagana. W ten sposób telewizor rzeczywiście przestaje być czarną plamą, gdy jest wyłączony, a staje się atrakcyjnym elementem wnętrza. Dla mnie jako estety lubującego się w designie to naprawdę świetna rzecz. To kolejny punkt, dla którego Q950R to telewizor uniwersalny.

Rywalizacja na polu Smart TV ostatnimi czasy nieco się wyrównała. Owszem, Samsung wciąż plusuje interfejsem oraz dostępem do największej bazy aplikacji, ale konkurencja sporo nadrobiła. Na Android TV i WebOS są już te aplikacje, które muszą być. Atutem Samsunga, szczególnie dla czytelników iMagazine, czyli w dużej mierze posiadaczy iPhone’ów, jest wsparcie dla AirPlay 2, a także posiadanie wbudowanej aplikacji TV App (Apple TV). Dostęp do tanich filmów w 4K nigdy nie był łatwiejszy, bez konieczności kupowania zewnętrznej przystawki. Minimalistyczny metalowy pilot i jeden przewód to dopełnienie tej funkcjonalności.

Telewizory Samsunga przez lata uznawałem za najbardziej kompletne i uniwersalne. Samsung Q950R jest tego potwierdzeniem. QLED 8K od Samsung to najlepszy dowód na to, że im większa rozdzielczość, tym więcej emocji! Obraz, funkcje Smart TV, wygląd/praktyczność to wszystko jest spójną całością na najwyższym poziomie. Q950R jest ekranem dla najbardziej wymagających, a jednocześnie chcących rozwiązań uniwersalnych. Niezależnie czy będzie to kanał telewizyjny, film w HD na Netfliksie, czy płyta UHD Blu-ray, zawsze otrzymamy wysoką jakość i obraz, który cieszy oczy.


Ten artykuł pochodzi z archiwalnego iMagazine 08/2019

8

Paweł Okopień

Pasjonat nowinek ułatwiających codzienne życie, obserwator szybko zmieniającego się rynku tech, nurek, maniak wysokiej rozdzielczości i telewizorów.

paweloko