iPhone 11 Pro – bardzo krótkie pierwsze wrażenia

23/09/2019, 15:07 · · · 49

Na iPhone’a 11 Pro zdecydowałem się zanim jeszcze pojawiły się informacje o tym, że jego aparat jest znacznie lepszy, niż się spodziewano. To oczywiście kolejna ewolucja o modelach X i XS, i pomimo, że wygląda do nich podobnie, to skok technologiczny wydaje się większy niż poprzednio. Nie miałem zbyt wiele czasu, aby go szczegółowo przetestować, bo byłem zajęty kręceniem materiałów wideo do tego projektu, ale podpowiem, że poza kilkoma ujęciami GoPro i iPhone’em XS, większość jest nagrana właśnie nowym 11 Pro.

Ekran

Mam wrażenie, że Apple zastosowało powłokę oleofobiczną, zbliżoną do tej, którą od paru lat używa w iPadach. Ekran zdaje się lepiej przyciągać kurz i paprochy z kieszeni spodni, ale jednocześnie skuteczniej chroni go przed odciskami palców. Spodziewam się, że powłokę zetrę przed upływem roku, podobnie jak to robię w iPadach.

Niestety zniknął 3D Touch. Okazuje się, że korzystałem z niego na tyle często, że ciężko się przestawić na jego brak. Miejsce, gdzie prawdopodobnie najczęściej go wykorzystywałem, była klawiatura. Wystarczyło mocniej nacisnąć gdziekolwiek na niej, aby wywołać możliwość przesuwania kursora w ramach pisanego tekstu. Nowym odpowiednikiem tej funkcji jest przytrzymanie klawisza Spacji. Niestety, nie jest to aż tak wygodne i praktyczne. Dodatkowo, 3D Touch idealnie spisywał się przy klawiszu Delete, do kasowania napisanego tekstu – im mocniej go naciskaliśmy podczas wciskania go, tym szybciej kasowały się słowa. Prawdopodobnie przyzwyczaję się do jego braku, ale nie jestem specjalnie z tego faktu zadowolony.

iPhone X i XS są znacznie przyjaźniejsze dla osób obsługujących je jedną ręką niż modele Plus czy Max, ale regularnie korzystałem z Reachability. Nie wiem co się zmieniło w 11 Pro, ale trudniej mi się wykonuje gest, aby ściągnąć ekran w dół. Nie wiem nawet czy to nie jest przypadkiem zmiana w samym iOS-ie, ale zaczyna mnie to irytować, bo nie mogę wychwycić odpowiedniej wysokości, z której powinienem zaczynać gest w dół – ten punkt jest wyżej niż w X i XS (lub iOS 11 i 12). Ta zmiana jest szczególnie problematyczna w aplikacjach, które mają przyciski na dole ekranu, bo non-stop coś tam niechcący klikam. Jeśli wiecie coś więcej w tym temacie, to sam się chętnie dowiem co robię źle.

Grubas

iPhone 11 Pro jest o 0,3 mm grubszy od XS-a oraz o 11 gramów cięższy. Czuć to dosyć wyraźnie w ręce – szczególnie zwiększoną grubość – ale nie zaliczam tego do minusów, bo poprawiony czas pracy na baterii jest warty kompromisu. Żałuję jednak, że zniknął 3D Touch.

Golarka Philipsa / płyta indukcyjna

Nabijamy się – tak, ja też – z tych trzech obiektywów odkąd pojawiły się pierwsze przecieki, ale nie wyglądają aż tak źle w modelu białym. Jednocześnie w innych modelach mi kompletnie nie leżą. Na szczęście bardzo rzadko patrzę na plecy urządzenia (szkoda, bo białe matowe plecy są śliczne).

Bateria

Poprawa działania na jednym ładowaniu baterii jest imponująca. Dzisiaj wstałem o 6:30, mamy już godzinę 13:57, a telefon mi pokazuje 81%. Pewnie gdybym nie synchronizował tylu zdjęć i nie spędził poranka na Instagramie, to licznik wskazywałby rejon 90%. Ustawienia → Bateria przy okazji pokazują, że telefon „pracował” z wyłączonym ekranem przez 45 minut, a z włączonym przez 3 godziny. 10 godzin włączonego ekranu wydaje się być osiągalne.

Kolor

iPhone X i XS wyjątkowo mi się podobał, szczególnie w kolorze białym. Tegoroczne odcienie pleców, a raczej fakt, że Apple zastosowało tam matowe szkło, powoduje, że jestem całkowicie zauroczony modelem białym. Tak, pozostałe też wyglądają zacnie, ale dokonałem najlepszego możliwego dla siebie wyboru – biały nie tylko maskuje paprochy wokół obiektywów, ale idealnie ukrywa wszelkie odciski palców. Nie wyrobiłem sobie jeszcze zdania na temat tego, czy jest bardziej śliski czy nie, ale polerowana na wysoki połysk ramka nadal robi na mnie ogromne wrażenie – przypomina mi koperty porządnych zegarków mechanicznych.

Zdjęcia

Uwaga – zdjęcia są skompresowane na potrzeby WWW i mają rozmiar zmniejszony z 12 MP do 2000 px na długim boku.

Tryb Portretowy nadal nie rozróżnia tak dobrze brzegów, jak rozwiązania innych. Dostępny jest za to teraz w dwóch obiektywach – 26 mm (po lewej) i 52 mm (po prawej).

Wstępnie muszę powiedzieć, że jestem bardziej niż zadowolony z efektów aparatów. Nowy obiektyw 13 mm, ten ultraszerokokątny, ma spore braki – nie ma niestety Focus Pixels, czyli nie wspiera ani RAW, ani Night Mode – ale pozostałe dwa zaliczyły solidny update. Nawet bez korzystania z Night Mode, zdjęcia są zdecydowanie lepsze, przede wszystkim w sytuacjach, w których mamy niewiele światła do naszej dyspozycji. Myślę, że mogę napisać, na podstawie tego co widziałem, że Apple w końcu dogoniło Samsunga w wielu kwestiach, chociaż Note 10 nadal w paru przoduje, ale obawiam się, że to trochę za mało – Pixel 4 będzie z nami już za 3 tygodnie i spodziewam się, że postawi nową poprzeczkę dla konkurencji. Aha, niewątpliwym plusem jaśniejszego obiektyw 52 mm (skok z f/2.4 na f/2.0) są nocne zdjęcia Portretowe (które teraz dostępne są też dla obiektywu 26 mm).

Dystorsje 13 mm obiektywu są spore, ale pozwalają na ciekawe ujęcia. Trzeba się jednak pilnować, bo rogi nie są specjalnie ostre. Zwróćcie uwagę na to, jak ciemno jest na ulicy, zanim spojrzycie na kolejne zdjęcie.

Porównajcie to ujęcie z poprzednim zdjęciem, które idealnie pokazuje, jak ciemno było na tej ulicy. Tutaj włączyłem Night Mode, który „naświetlał” to zdjęcie prze 5 sekund. Rozwiązanie Apple nie daje nam najjaśniejszego możliwie zdjęcia, tak jak robią to inne aparaty, ale za to efekt jest bardzo naturalny. Night Mode ponoć wspiera naświetlanie do 30 sekund – dla czasów dłuższych niż 3-4 sekundy wymagany jest statyw – ale jeszcze nie udało mi się dostrzec takiej wartości w aparacie.

Jeszcze jedno ujęcie z wykorzystaniem Night Mode. Efekt jest ponownie stosunkowo naturalny.

Nie zauważyłem specjalnej poprawy Trybu Portretowego w iOS 13.1 b4 na pokładzie iPhone’a 11 Pro.

Powyższe zdjęcie wykonałem z ręki, bez Night Mode, korzystając jedynie ze światła z latarni ulicznych oraz reflektorów samochodu. Ma też dodany filtr „Dramatic”.


Jeśli macie jakieś pytania, to tradycyjnie zapraszam do kontaktu.

49

Wojtek Pietrusiewicz

Wydawca, fotograf, podróżnik, podcaster – niekoniecznie w tej kolejności. Lubię espresso, mechaniczne zegarki, mechaniczne klawiatury i zwinne samochody.