iMagazine

Seul na długi weekend

12/10/2019, 12:30 · · · 0

A gdyby tak wybrać się do stolicy Korei Południowej na weekend? Jest to jak najbardziej możliwe, bo Seul dzieli od Polski tylko 10-godzinny rejs samolotem bezpośrednio z Warszawy. W końcu Warszawa jest miastem partnerskim Seulu.


Ten artykuł pochodzi z archiwalnego iMagazine 08/2019


Do Seulu trafiłem przy okazji konferencji dotyczącej przyszłości Samsunga w dobie 5G. Sama konferencja trwała trzy dni, ale ze względu na układ lotów byliśmy na miejscu dwa dni wcześniej, dzięki czemu mieliśmy czas na zwiedzanie i poznanie miasta.

Pierwsza rzecz, która mnie uderzyła, to to, że Korea jest bardzo zachodnia. Gdyby nie to, że mieszkańcy inaczej wyglądają i posługują się „dziwnym” alfabetem, zaryzykowałbym stwierdzenie, że jest to kolejny kraj europejski. Zdecydowanie mniej egzotyczne miejsce niż na przykład Japonia. Ruch prawostronny, praktycznie te same produkty w sklepach co u nas. Co krok kawiarnie i jedzenie jakby swojskie – przede wszystkim grillowana wołowina i kurczaki oraz kiszonki. 1/3 mieszkańców Korei to… chrześcijanie, a 56% jest ateistami. Może miałem takie szczęście, a może to była kwestia trasy, po której się przemieszczaliśmy, ale na kilka okazałych kościołów widziałem tylko jedną małą świątynię buddyjską.

Seul, będący stolicą jednego z najbogatszych państw na świecie, wita nas korkami, ale też uśmiechniętymi ludźmi. Aż trudno w to uwierzyć, ale jest to jedenaste najchętniej odwiedzane miejsce przez turystów na świecie. W zeszłym roku Seul odwiedziło ponad 10 mln gości. Przy 10 mln mieszkańców i kolejnych 10 mln żyjących na przedmieściach najazd turystów powoduje, że czasami trudno poruszać się po ulicy. Całe szczęście w weekendy jest luźniej.

Seul to są też duże kontrasty. Z jednej strony mamy wszystko zautomatyzowane i bardzo nowoczesne, z drugiej – ruchem na przejściach dla pieszych sterują przeznaczone do tego osoby z lizakami w rękach. Na wspomnianych przejściach pomontowane są specjalne parasole, żeby piesi nie musieli stać w słońcu lub deszczu. Praktycznie całe miasto pokrywa już działająca komercyjnie sieć 5G i wszędzie znajdziemy otwarte Wi-Fi oferujące prędkość na poziomie naszych światłowodów, jednocześnie na ulicy nie znajdziecie nigdzie koszy na śmieci (jest to podobno historycznie uwarunkowane ze względu na terroryzm – od lat 50. XX w.).

Zwiedzać Seul najlepiej jest na piechotę, wspomagając się metrem i taksówkami, ewentualnie Uberem. Co ważne, w Korei Południowej ze względu na przepisy o bezpieczeństwie narodowym nie działa Google Maps. Trzeba posiłkować się lokalnymi serwisami, na przykład KakaoMap i KakaoMetro, dostępnymi na iOS i Androida. Dla odmiany Google Maps działa w… Korei Północnej, która jest oddalona od Seulu zaledwie o około 50 km. Jeśli jest trochę więcej wolnego czasu, warto wybrać się i zobaczyć strefę zdemilitaryzowaną.

Lotte World Tower

Lotte World Tower to najwyższy wieżowiec w Seulu i piąty na świecie. Ma, bagatela, 555 m wysokości i z samej góry, z tarasu widokowego rozciąga się niesamowita panorama miasta. W Lotte mieszczą się biura, hotele, ale też jedno z największych centrów handlowych w Seulu.

Gangnam

Gangnam, to nie tylko przebój z YouTube, ale przede wszystkim ekskluzywna dzielnica handlowa miasta. Znajdziemy w niej wszystkie światowe marki, restauracje, sklepy, itd. Obowiązkowa pozycja na liście do odwiedzenia.

Hondgae

Hongdae to z kolei centrum nocnego życia. To tutaj znajdziemy najwięcej pubów (tak, piwo również jest bardzo popularne w Seulu), restauracji i innych przybytków, które w wielu przypadkach są całodobowe – w końcu Koreańczycy długo pracują.

Gyeongbokgung

Gyeongbokgung jest jednym z pięciu pałaców cesarskich znajdujących się w Seulu. Jest największym z nich i najpiękniejszym. Zbudowany został pod koniec XIV w., ale był kilkakrotnie niszczony i odbudowywany.

Kuchnia

Kuchnia koreańska może przypaść do gustu wszystkim tym, którzy lubią BBQ i grill. Prawie każda restauracja ma wbudowane w stoły specjalne, okrągłe grille, na których samodzielnie przygotowujemy sobie mięso. Do tego zupy, „rosoły” na bazie kurczaków, które również samodzielnie doprawiamy. No i oczywiście kimczi, czyli kiszonka. Głównie są to różnego rodzaju kapusty, mniej lub bardziej ostre, ale też inne warzywa. Tradycyjnym alkoholem w Korei jest soju. Jest smaczne, trochę podobne do sake, ale nie trzyma standardu, jeśli chodzi o zawartość alkoholu. Soju są dostępne w mocy od 15–53%. To duża rozbieżność, zarówno w smaku, jak i w wyglądzie.

Targ mięsny Majang

Aby najlepiej poznać kuchnię koreańską, warto wybrać się na targ Majang. Jest to magiczne miejsce. Wszędzie, gdzie podróżuję, szukam właśnie takich targów. Tutaj zawsze znajdziemy najwięcej najciekawszych rzeczy. Przez zapach, smak, wygląd i skład potraw najwięcej dowiemy się o miejscu, w którym jesteśmy. Majang jest ogromny, kolorowy i mocno zatłoczony.

Kosmetyki

Panie zapewne to wiedzą, ale Korea, rzekomo, produkuje najlepsze kosmetyki na świecie. Kosmetyków używają tutaj wszyscy, oczywiście kobiety, ale też mężczyźni – i nie mówię tylko o dezodorantach w tym przypadku. Lecąc do Seulu, dostałem od żony dość pokaźną listę specyfików, które miałem jej kupić. Od maseczek, przez kremy, po serum i inne przedziwne rzeczy. Odnoszę wrażenie, że jeszcze nigdy w swoim dotychczasowym życiu nie zwiedziłem aż tylu sklepów z kosmetykami, co przez te dwa dni w Seulu. Inna sprawa, że dzięki temu jestem teraz ekspertem w tej materii… To niesamowite, jak wyglądają Koreanki. Z jednej strony taki mają typ urody, a z drugiej właśnie kosmetyki powodują, że Europejczyk ma poważny problem, aby ocenić ich wiek. Równie dobrze może to być dziewczyna dwudziestoparoletnia, jak i ponad pięćdziesięcioletnia, dojrzała kobieta. Na ten temat powstało mnóstwo memów i większość z nich jest prawdziwych. Kobiety w Korei się nie starzeją.

Samochody

Będąc w Seulu, zwróciłem uwagę na jedną istotną kwestię – samochody. Oczywiście jest ich mnóstwo i oczywiście głównie koreańskich, z drugiej strony są to takie modele, o których istnieniu nie miałem pojęcia. Koreańczycy lubują się w dużych samochodach z ogromnymi silnikami. Z jednej strony nie jest to problem zobaczyć na ulicy potwora o pojemności 5 litrów, z drugiej elektryków jest jak na lekarstwo. Większość Koreańczyków zabezpiecza samochody przed otarciami, doklejając na krawędziach odbojniki wykonane z tworzywa przypominającego gumo-gąbkę.

„Obce” marki to przeważnie VW, BMW, Mercedesy, Porsche i Volvo. Japońskich praktycznie nie ma. Co ciekawe, po ulicach Seulu jeździ sporo Renault, tylko coś mi w nich nie pasowało. W końcu przyjrzałem się dokładniej. Mają inny znaczek – Samsung Motors.

Przy tej liczbie samochodów nie było widać ani czuć smogu w mieście.

Zakwaterowanie

Przyjeżdżając do Seulu, mamy duży wybór opcji zakwaterowania. Możemy skorzystać z AirBnB lub oczywiście hoteli. Ceny zaczynają się od 200 do 300 złotych za dobę. Jak dobrze poszukacie, to można też trafić na ciekawe okazje, na przykład nocleg w tradycyjnym, drewnianym domu hanok.

Ceny

Na koniec przybliżę jeszcze trochę koreańskie ceny. Generalnie są one zbliżone do tych, jakie mamy w Polsce. 1000 wonów to około 3,2 złotego, ale większość stosuje orientacyjny przelicznik 1000 wonów = około 1 dolar. Przejazd metrem lub autobusem, w zależności od rodzaju biletu, w przeliczeniu waha się od 3 do 8 złotych. Taxi jest stosunkowo tanie i przemieszczanie się po centrum zamykało się zazwyczaj kwotą kilkunastu złotych. Woda kosztuje około 3 złote za butelkę, a piwo w barze około 9 złotych. Stosunkowo drogi jest chleb – około 9 złotych za bochenek. Jedzenie na ulicy jest tanie. Za koreański fast food zapłacimy od kilku do kilkunastu złotych. Obiad w restauracji to wydatek od 30 do 40 złotych w górę.

Przelot kosztuje jakieś 4000–4800 złotych. Loty są bezpośrednie z Warszawy do Seulu na lotnisko Incheon. Jak dobrze poszukamy, odpowiednio wcześniej, to koszt biletu może spaść do 2500–2800 złotych. Taniej może być, jeśli zdecydujemy się lecieć z przesiadką – loty przez duże lotniska-huby wychodzą jeszcze korzystniej.

Internet najlepiej kupić zaraz po wylądowaniu. Kartę prepaid dostaniemy w kilku punktach przy wyjściu z terminala. Warto to zrobić od razu, aby ktoś za nas go skonfigurował. Pakiet 2 GB danych w szybkim LTE na 14 dni to koszt około 80 złotych. Można też skorzystać z oferty eSIM u globalnego operatora GigSky. Jest to najszybsza opcja, jeśli nasz telefon ma obsługę eSIM, ale uprzedzam od razu, że miałem dużo niższy transfer niż na fizycznej karcie lokalnego operatora – niby nie powinno tak być, a jednak miałem porównanie z drugim telefonem.

O ile koszty życia są zbliżone do tych, jakie znamy z Polski, to zarobki Koreańczyków są dużo wyższe. Widać to po ludziach, ich ubiorze, samochodach, jakimi jeżdżą, itd. Zarobki mimo wszystko nie pozwalają jednak na swobodny zakup mieszkania. Większość mieszkańców Seulu decyduje się wynająć, zamiast kupić. Jest to dużo tańsze niż rata kredytu. Mieszkanie 30 m2 kosztuje około 350 tys. dolarów. Dla porównania – wynajem takiego mieszkania to 700 dolarów miesięcznie. Jest tylko jeden haczyk – w Seulu płaci się z góry za cały rok najmu +20% depozytu.

0

Dominik Łada

MacUser od 2001 roku, fanatyk sprzętu z nadgryzionym jabłkiem, poza tym ma świra na punkcie fotografii i dobrej kuchni. Współzałożyciel i "rednacz" iMagazine - @dominiklada


Dodaj komentarz

avatar
  Subscribe  
Powiadom o