Agencja reklamowa Google – YouTube to zdecydowanie nie jest dobre miejsce dla dzieci

21/10/2019, 12:09 · · · 20

Już chyba nikt nie pamięta o haśle „Don’t be Evil” Google’a. Na każdym kroku łatwo się przekonać o tym, jak Google nie kontroluje tego co oferuje, a klientem są wyłącznie reklamodawcy, ewentualnie czasem płacący użytkownicy.

Motto Google oficjalnie zostało wycofane z kodu firmy w ubiegłym roku, choć przestało być podkreślane już lata temu. Google wie o nas za dużo, nawet jak teoretycznie mu nic szczególnego nie dajemy. Dziś chociażby dostałem powiadomienie z aplikacji Google Maps, abym podzielił się zdjęciami ze stacji benzynowej i opinią o niej. Nie miałem włączonej aplikacji Google Maps, ale faktycznie zrobiłem zdjęcie na stacji. Niby nic, a jednak takie „buszowanie” po moim iPhonie zdecydowanie mi się nie podoba i sprawia, że pokusa odinstalowania Google Maps jest naprawdę spora.

Rzecz, która mnie bardziej rozzłościła, wydarzyła się jednak wczoraj. Spokojne popołudnie i uruchamiam córce na YouTube serie utworów „Śpiewające Brzdące”. Na razie jest za mała by patrzeć na ekran telewizora, ale śmiało sobie podryguje w pokoju do tych naprawdę udanych aranżacji popularnych piosenek. Po wynikach wyświetleń wiadomo od razu, że jest to prawdziwy hit wśród najmłodszych. Twórcy zarabiają oczywiście na reklamach wyświetlanych w trakcie, a tych jest naprawdę dużo. Problem niestety w tym, że moim oczom ukazała się reklama gry z oznaczeniem PEGI 18, a to nie jest jednorazowy incydent. Horrory, gry pełne przemocy czy prezerwatywy są na YouTube na porządku dziennym. A tylko na urządzenia mobilne i tablety jest aplikacja YT Kids, która też wcale nie oznacza, że nie będą tam wyświetlane w pełni dostosowane pod dzieci reklamy.

Rozumiem, że jest to po części wina samych twórców. Którzy ze względu na chęć zarobku nie ograniczają reklam i zapewne też nie oznaczaj odpowiednio swoich materiałów. Długość tych materiałów i popularność oraz fakt, że rzadko kto przewija te reklamy sprawia, że wszyscy są zadowoleni – a przynajmniej Twórcy i Google, reklamodawcy tylko otrzymują dobre statystyki wyświetleń, ale małą konwersje.

To smutne też, że nie ma alternatywy dla YouTube’a w przypadku treści dla najmłodszych. Wspomniane „Śpiewające Brzdące” mają nawet swoją aplikację, ale co z tego, skoro posiada ona zaszyte filmiki właśnie z YouTube’a. Niestety YT to dżungla, bez żadnej kontroli. Zresztą przy takiej liczbie materiałów wrzucanych w każdej minucie nie ma szans, aby żywy człowiek mógł to kontrolować. Ograniczenia są jednak niezbędne. Wygląda na to, że prędzej czy później skończę z abonamentem na YouTube Premium, choć YT służy wyłącznie dziecku, sam oglądam może 1-2 materiały tygodniowo.

Kolejny raz przekonuje się jak bardzo dla Google’a jestem jedynie produktem, a wszystko, co firma robi jest tworzone po to, by wyświetlać reklamy i jeszcze więcej reklam i jeszcze więcej. W dodatku na każdym kroku są przetwarzane nasze dane i wykorzystywane w różny sposób. Szkoda jednak, że wtedy, kiedy oglądane są treści dla dzieci, nie są serwowane reklamy dopasowane do tych treści. Tym razem nie był to problem, ale przy 3 latku, czy starszym dziecku jest to już jak najbardziej problem.

Patrzcie na to, co oglądają Wasze dzieci. Rozmawiajcie z nimi, kontrolujcie treści, zwracajcie na to uwagę.

20

Paweł Okopień

Pasjonat nowinek ułatwiających codzienne życie, obserwator szybko zmieniającego się rynku tech, nurek, maniak wysokiej rozdzielczości i telewizorów.

paweloko