iMagazine

Dziennik MacBook Pro 16″ – dzień 1

04/12/2019, 14:52 · · · 48

Wczoraj wieczorem otrzymałem przesyłkę, którą niezwłocznie rozpakowałem. W środku znalazłem nowiusieńkiego, jeszcze zimnego (widocznie długo leżał na pace u kuriera) MacBooka Pro 16″…


Bardzo dziękuję Cortlandowi za dostarczenie do testów MacBooka Pro, co umożliwiło mi dogłębne przetestowanie najnowszego modelu. Dodam jeszcze, że ta seria artykułów nie jest sponsorowana przez firmę Cortland.


Komputer dojechał w konfiguracji zupełnie podstawowej, czyli takiej, która jest prawdopodobnie więcej niż większość z nas potrzebuje. Jego sercem jest sześciordzeniowy Intel Core i7 2,6 GHz, ma 16 GB RAM, dwa GPU – wbudowany iGPU w procesor oraz dGPU w postaci AMD Radeon Pro 5300M – oraz aż 512 GB SSD w standardzie. Możecie sobie oczywiście wyspecyfikować mocniejsze konfiguracje…

Obecnie jestem na etapie takim, że podałem wszystkie swoje dane do iClouda, skonfigurowałem trackpada i klawiaturę, ustawiłem kilka innych detali w panelu Preferencji Systemowych oraz otworzyłem Safari, aby napisać kilka słów, głównie po to, aby poznać się z nową klawiaturą. Ta niestety jest w układzie ISO, czyli z dużym pionowym Enterem i dodatkowym klawiszem pomiędzy lewym Shiftem oraz literą Z. To oznacza, że robię w cholerę błędów – zamiast Shift non-stop naciskam `, a zamiast Entera wklepuję \. Niestety, bardzo szybko stałem się niewolnikiem układu ANSI i szczerze nie rozumiem ani jak sam kiedyś mogłem z niego korzystać (miałem kilkuletnią przygodę z tym układem), ani jak ktokolwiek inny nie dostrzega przewagi układu amerykańskiego.

Znacznie ważniejsza jest jednak nowa klawiatura w tym 16-calowym MacBooku Pro. Po pierwsze, wrócił układ nożycowy zamiast motylkowy. Po drugie, skok klawisza wzrósł z 0,5 mm do 1 mm. Po trzecie, jak widać na dwóch powyższych zdjęciach, wróciły strzałki w kształcie odwróconej litery T oraz fizyczny klawisz ESC. Niestety, Touch Bar pozostał i co jakiś czas zdarza mi się przestawić za jego pomocą jasność ekranu, ale powalczę z tym tematem innego dnia.

Dzisiaj chciałbym skupić się na samej klawiaturze, bo nie mogę nadziwić się samemu sobie, jak bardzo cieszę się (mam na twarzy banana, jak skończony debil), że „nowa” klawiatura jest taka, jak ta z lat 2012-2016. Nawet lepsza! Jest ciut mniej „gumowata” i jednocześnie wydaje się ciut bardziej sprężysta. Pisze mi się na niej zdecydowanie lepiej niż na własnej motylkowej w MacBooku Pro 13″ z 2016 roku – największą różnicę robi tutaj wspominany, blisko dwukrotnie większy, skok. Wstępny test szybkości pisania – pierwszy dzisiaj, bez rozgrzewki – dał mi wynik na poziomie 89 słów na minutę – do moich standardowych 90-100 WPM1 na klawiaturze mechanicznej trochę mi brakuje, ale to kwestia godzin, aby wrócić do tego poziomu.

Jutro niestety wyjeżdżam na krótki urlop i jeszcze nie wiem czy zabiorę ze sobą nowego MacBooka Pro – jeśli go popsuję, to znaczy, że go sobie kupiłem – więc może tak się zdarzyć, że kolejne wpisy na jego temat zobaczycie dopiero w przyszłym tygodniu. W międzyczasie zadawajcie mi jednak pytania, na jakie chcecie uzyskać odpowiedzi – najlepiej w komentarzach pod tym wpisem.

  1. Words per minute.
48

Wojtek Pietrusiewicz

Wydawca, fotograf, podróżnik, podcaster – niekoniecznie w tej kolejności. Lubię espresso, mechaniczne zegarki, mechaniczne klawiatury i zwinne samochody.