Mastodon
Zdjęcie okładkowe wpisu Apple Watch 5 jest dokładnie tym, czym być powinien

Apple Watch 5 jest dokładnie tym, czym być powinien

Michał Zieliński
mikeyziel
20
Dodane: 5 lat temu

Po testach Watcha w wakacje pytanie o zakup zegarka Apple nie zaczynało się już od „czy”, tylko od „kiedy”. Padło na wrzesień, kiedy miałem zdecydować, czy wybrać starszy, ale potencjalnie tańszy Series 4, czy najnowszy Series 5. Po kilku dniach z „piątką” wyboru nie żałuję.


Ten artykuł pochodzi z archiwalnego iMagazine 10/2019


Konia z rzędem temu, kto na oko rozróżni Series 4 od Series 5. Jedyną nowością z zewnątrz jest nowy kolor – tytanowy. Nie jest dostępny w Polsce, więc z naszego punktu widzenia różnic nie ma. Nic dziwnego – Watchowi trudno coś zarzucić. Jest lekki, bardzo kompaktowy, ma piękny wyświetlacz z zaokrąglonymi narożnikami, a do tego nieduże ramki. Ciągle można też go personalizować, korzystając z łatwo wymiennych pasków. Nie muszę dodawać, że te dotychczas sprzedawane pasują do najnowszej generacji zegarka.

Więc co się zmieniło? Cóż, Watch ma teraz kompas. W iPhonie z tej funkcji skorzystałem dobre cztery razy przez dekadę używania tego telefonu, ale wierzę, że dla kogoś, kto używa zegarka np. podczas wycieczek w góry, to się przyda. Z kolei, jeśli wybierzecie wersję Cellular, to urządzenie będzie w stanie wezwać pomoc z każdego miejsca na świecie, gdzie jest zasięg, ponieważ funkcja działa teraz międzynarodowo. Nie oznacza to jednak, że z wszystkiego można korzystać na całym świecie. To ciągle leży po stronie operatora.

Najważniejsza nowość, która mnie przekonała do wyboru Series 5 zamiast 4, to ekran. W końcu nie gaśnie! Dotychczas, żeby zobaczyć cokolwiek na Watchu – nawet godzinę – trzeba było go wybudzić, wykonując gest podniesienia i przekręcenia nadgarstkiem. Na co dzień to nie było uciążliwe, ale spróbujcie to zrobić, niosąc w ręce torbę z zakupami. Albo gdy chcecie na nudnym spotkaniu sprawdzić, ile jeszcze zostało czasu. Zegarek w tych sytuacjach był bezużyteczny. Ten nowy taki nie jest.

Tarcza jest wyświetlana cały czas, ale Apple oczywiście robi to po swojemu. Wykorzystuje do tego wyświetlacz, który może na zawołanie zmniejszyć szybkość odświeżania. To dlatego, gdy Watch jest „uśpiony”, nie wyświetla sekundnika. Wystarczy, że obraz odświeży się raz na minutę. Ekran też nie świeci tak mocno, jak zazwyczaj. Z kolei, jeśli zegarek się uśpi z włączoną aplikacją, nie wyświetla tarczy, tylko godzinę w cyfrowym układzie.

Po co to wszystko? Oczywiście, by oszczędzać baterię. Tak jak mówiłem, Watcha używam dopiero od kilku dni, ale już teraz widzę, że bez problemu wytrzymuje ponad 24 godziny bez ładowania. Pod tym względem nic nie zmieniło się w stosunku do Series 4 i dobrze. Dla mnie ta doba to absolutne minimum, jakie zegarek musi wytrzymać. Rano i tak kładę go na ładowarkę, gdy idę pod prysznic.

Watch Series 5 od razu przychodzi z watchOS 6, w którym najważniejszą nowością dla mnie jest rozszerzone API. Apple w końcu pozwoli producentom aplikacji streamujących na odtwarzanie muzyki prosto z zegarka, co sprawi, że ten stanie się bardziej niezależny. Dopuści też ich do Siri, dzięki czemu będzie można zegarek kontrolować głosem. W chwili publikacji tego numeru aplikacja, na którą najbardziej czekam – Spotify – nie doczekała się aktualizacji, ale gdy ta się pojawi, zegarek stanie się jeszcze bardziej przydatnym urządzeniem.

Po pierwszych dniach z nowym Watchem jestem z niego zadowolony. Jest dokładnie tym, czym był wcześniej, tylko trochę lepszym. I właśnie to „trochę” sprawia, że warto jednak dzisiaj wybrać Series 5.

Michał Zieliński

Star Wars, samochody i Taylor Swift.

mikeyziel
Zapraszamy do dalszej dyskusji na Mastodonie lub Twitterze .

Komentarze: 20

Mnie wcześniej rozpieścił Casio Interceptor z wieczną baterią (doładowywaną w słoneczne dni), natomiast ze smartwatchy wzorcem jest dla mnie miesiąc używania po naładowaniu w Amazfit BIP.
Mimo tego przesiadłem się na AW Series 4, w końcu telefon ładuję codziennie i narzekam mniej, niż gdy ładując co kilka dni zdarzało się zapomnieć go podłączyć tej ostatniej nocy.
Liczę jednak na przyszłe generacje AW działające tygodniami.

Wszystko zależy do czego używa się zegarka. Faktycznie Garmin jest genialny jeśli chodzi o sport, ale jeśli chodzi o funkcje smart to już gorzej, albo niewiele. Zatem jeśli używasz zegarka głównie do sportu to wiadomo, jeśli też do innych rzeczy to AW jest bezkonkurencyjny🤷‍♂️

Oczywiście, moim zdaniem nie warto uogólniać. Tak jak napisałeś – każdy używa to inaczej. Tak samo z telefonem. Obecnie to są – chyba nie przesadzę pisząc – bardzo mocne kieszonkowe komputery.
Garmina używam do analizy snu, tętna spoczynkowego, płatności Garmin Pay (nie potrzeba telefonu), spalane kalorie, powiadomień z telefonu, do ćwiczeń (mam kilka stworzonych ćwiczeń zsynchronizowanych z Garmin Connect) zapisywania aktywności (spacer / power walk), mam tez kompas, możliwość sterowania odtwarzaczem w telefonie, aktywność dzienna (kroki + piętra) i jakieś tam inne duperele czasami… dodam tylko że nowsze modele mają kilka dodatkowych (ciekawych funkcji)
Ładuje raz na tydzień. Przy większej aktywności może 3 razy na dwa tygodnie.
Bateria ładuje się MEGA szybko.

Na czym polega bezkonkurencyjnie AW? Pytam serio, może się kiedyś zdecyduję.

“bez problemu wytrzymuje ponad 24 godziny bez ładowania. Pod tym względem nic nie zmieniło się w stosunku do Series 4”
Wiem, że każdy inaczej używa zegarka, ale trochę dziwnie brzmi powyższe stwierdzenie dla kogoś, kto ładuje Series 4 co dwa-trzy dni (częściej co dwa, bo trzeciego zdarza się nie doczekać do nocnego ładowania), preferując mieć w nocy zegarek na ręku, a nie na ładowarce.
Pewnie moje komplikacje są mniej prądożerne i nie robię wycieczek z GPS bez telefonu, ale warto wiedzieć, że da się dłużej.

Potwierdzam, ja ładuję 4-kę co dwa dni, nawet z treningami ~45 minutowymi w ciągu dnia.

“bez problemu wytrzymuje ponad 24 godziny bez ładowania” przy całej wyrozumiałości dla ograniczeń dzisiejszej technologii moją dużą wesołość wzbudza zegarek, który “bez problemu” pracuje przez 24 godziny. I to nie tylko chodzi o samo ładowanie, ale również o żywotność ogniwa, które z upływem każdej doby przechodzi niemal pełny cykl ładowania. Taki sprzęt ma typowe cechy jednorazówki, nie umniejszając oczywiście jego funkcjonalnościom itp. cechom, do których nic nie mam. Majstersztyk marketingu to sprawienie, że użytkownicy akceptują taki czas pracy zegarka.

“bez problemu wytrzymuje ponad 24 godziny bez ładowania” przy całej wyrozumiałości dla ograniczeń dzisiejszej technologii moją dużą wesołość wzbudza zegarek, który “bez problemu” pracuje przez 24 godziny. I to nie tylko chodzi o samo ładowanie, ale również o żywotność ogniwa, które z upływem każdej doby przechodzi niemal pełny cykl ładowania. Taki sprzęt ma typowe cechy jednorazówki, nie umniejszając oczywiście jego funkcjonalnościom itp. cechom, do których nic nie mam. Majstersztyk marketingu to sprawienie, że użytkownicy akceptują taki czas pracy zegarka.

Wszystko zależy do czego używa się zegarka. Faktycznie Garmin jest genialny jeśli chodzi o sport, ale jeśli chodzi o funkcje smart to już gorzej, albo niewiele. Zatem jeśli używasz zegarka głównie do sportu to wiadomo, jeśli też do innych rzeczy to AW jest bezkonkurencyjny🤷‍♂️

Oczywiście, moim zdaniem nie warto uogólniać. Tak jak napisałeś – każdy używa to inaczej. Tak samo z telefonem. Obecnie to są – chyba nie przesadzę pisząc – bardzo mocne kieszonkowe komputery.
Garmina używam do analizy snu, tętna spoczynkowego, płatności Garmin Pay (nie potrzeba telefonu), spalane kalorie, powiadomień z telefonu, do ćwiczeń (mam kilka stworzonych ćwiczeń zsynchronizowanych z Garmin Connect) zapisywania aktywności (spacer / power walk), mam tez kompas, możliwość sterowania odtwarzaczem w telefonie, aktywność dzienna (kroki + piętra) i jakieś tam inne duperele czasami… dodam tylko że nowsze modele mają kilka dodatkowych (ciekawych funkcji)
Ładuje raz na tydzień. Przy większej aktywności może 3 razy na dwa tygodnie.
Bateria ładuje się MEGA szybko.

Na czym polega bezkonkurencyjnie AW? Pytam serio, może się kiedyś zdecyduję.

Mnie wcześniej rozpieścił Casio Interceptor z wieczną baterią (doładowywaną w słoneczne dni), natomiast ze smartwatchy wzorcem jest dla mnie miesiąc używania po naładowaniu w Amazfit BIP.
Mimo tego przesiadłem się na AW Series 4, w końcu telefon ładuję codziennie i narzekam mniej, niż gdy ładując co kilka dni zdarzało się zapomnieć go podłączyć tej ostatniej nocy.
Liczę jednak na przyszłe generacje AW działające tygodniami.

“bez problemu wytrzymuje ponad 24 godziny bez ładowania. Pod tym względem nic nie zmieniło się w stosunku do Series 4”
Wiem, że każdy inaczej używa zegarka, ale trochę dziwnie brzmi powyższe stwierdzenie dla kogoś, kto ładuje Series 4 co dwa-trzy dni (częściej co dwa, bo trzeciego zdarza się nie doczekać do nocnego ładowania), preferując mieć w nocy zegarek na ręku, a nie na ładowarce.
Pewnie moje komplikacje są mniej prądożerne i nie robię wycieczek z GPS bez telefonu, ale warto wiedzieć, że da się dłużej.

Potwierdzam, ja ładuję 4-kę co dwa dni, nawet z treningami ~45 minutowymi w ciągu dnia.