iMagazine

Dobrze mieć iMaga

15/12/2019, 10:00 · · · 0

Lubię te momenty, gdy znajduję chwilę, aby poczytać magazyn, który współtworzę od ponad 5 lat. Czasami przy kominku. Innym razem gdzieś w środku lasu, łapiąc kontakt z samym sobą – jak teraz, gdy piszę te słowa. Ilekroć po niego sięgam i czytam felietony Kingi czy relacje z podróży innych kolegów z redakcji, zdaje sobie sprawę, jak cholernie dużo szczęścia mnie spotkało. Tak, na takie felietony spora część osób ma alergię – trudno. Ten taki właśnie będzie.

Wszędzie

Rzadko pisze się o tym, jak wygląda życie na pokładzie tej naszej łajby. Pora to zmienić. Pracujemy zdalnie, rozsiani w sumie po całym świecie. I wiecie co? Jest coś niesamowitego w momencie, gdy wiesz, że możesz liczyć na każdego z redakcji niemal na każdym krańcu świata. Liczyć na gościnę (Choćby nie wiem co!). Liczyć na pomoc (Bo pomagać sobie trzeba.). Taką ludzką, od serducha. Nie jest idealnie, ale nigdzie nie jest. Za to jest tak, że gdy wracam do zaległych numerów (tak, współtworząc magazyn, można nie mieć czasu na jego całościową lekturę) lub sięgam po najnowsze wydanie – mam w głowie jedno: Jakim cudem nam się to udało?

A udało się nie tylko stworzyć, rozwinąć i nieprzerwanie od tylu lat wydawać magazyn, który powstał przede wszystkim dla nas, a z biegiem czasu okazało się, że nie tylko my nie mieliśmy czego czytać. To nie jest górnolotne stwierdzenie, bo tego typu magazynu o Apple (kiedyś na wyłączność) i głównie o technologiach (dziś), nie było. Kiedy mówię znajomym, że go tworzymy, zdziwienie pojawia się już przy liczbach. Średnio 200–300 stron każdego miesiąca. To się nie zdarza często i nie trwa tyle lat.

Tak sobie dumam nad tym naszym nadgryzionym sadem, gdzieś w środku niczego i dochodzę do prostego wniosku: łączy nas to, że każdy z nas na swój sposób chce przekazać Wam cząstkę swojego świata. U Kingi jest to spojrzenie na rzeczywistość. U Wojtka pasja dążenia do perfekcji i skupienie na detalu. U Dominika dystans i opanowanie w komentowaniu nowości, a u Pawła, no cóż, Paweł Jońca pod swym dziełem podpisuje się sam. Cieszy mnie, że każda i każdy z nas ma do dodania coś niepasującego do utartych schematów. Coś, co jest charakterystyczne dla niego. Coś, co nie zawsze jest zgodne z głosem większości, ale w co on wierzy. I cieszy to, że możemy to robić, a Wy na to czekacie każdego miesiąca.

Trwałość

Mam co czytać i są to dokładnie takie treści, których szukam. Dobrze jest mieć nawyk, przy którym brak jednego felietonu Kingi powoduje dziwne poczucie pustki, a felietonowy debiut Jaśka – poczucie dumy i radości, bo sporo życia razem przegadaliśmy. Tworzymy coś wyjątkowego na skalę Polski i z całą pewnością – Europy. Jesteśmy redakcją, która w mojej ocenie ma wspólny mianownik i jest nim trwałość. Misji, relacji, podejścia do samych siebie. Pewność, że możemy liczyć na szczerość – choć czasami na redakcyjnym Discordzie jest ona naprawdę trudna do przełknięcia. Ale rozwija. Powoduje, że wybór okładki jest comiesięczną okazją do poznawania kreatywności koleżanek i kolegów (bywa ostro). Sprawia, że cięta riposta naszych dziewczyn z korekty udowadnia Ci, że trzeba się na chwilę zatrzymać i zebrać myśli raz jeszcze.

Dobrze mieć iMaga – to jedno, a współtworzyć go – to frajda, którą Wy, jako czytelnicy, pozwalacie nam się cieszyć. Mamy listopad i przed nami ostatnie, grudniowe wydanie. Kolejny rok. Być może w wielu aspektach trudny. W innych przełomowy. Jedno wiem na pewno: najlepsze dopiero przed tą załogą. Bo czemu nie?


Ten artykuł pochodzi z archiwalnego iMagazine 11/2019

0

Krzysztof Kołacz

Fan Apple. Redaktor iMagazine.pl. 🎙 Podcaster: www.boczemunie.pl. Mówca publiczny. 🏃🏻‍♂️ Biegacz. Pasjonat ☕️ speciality. 👉 www.krzysztofkolacz.pl


Dodaj komentarz

avatar
  Subscribe  
Powiadom o