iMagazine

Telewizory 2020 – tak się prezentują na targach CES w Las Vegas

08/01/2020, 08:48 · · · 12

Targi CES to targi różnych technologii, jednak od zawsze ta impreza była szczególnie kojarzona z telewizorami i wszystkim tym, co z nimi związane. To właśnie na CES pojawiło się DVD, a potem plazmy. W 2020 roku w Las Vegas nie mogło być inaczej. Mamy produkty, na które warto będzie czekać, jest kilka niespodzianek, zwłaszcza co do pewnych braków. O to słów kilka o telewizorach z Vegas i jednocześnie zapowiedź tego, co na sklepowych półkach pojawi się (lub nie pojawi) w najbliższych miesiącach.

Wielka trójka, czyli Samsung, Sony i LG

Jeśli spodziewaliście się, że w świecie telewizorów będą królować chińscy producenci, albo pojawi się jakiś zupełnie nowy gracz, to CES 2020 odziera z takich złudzeń. Produkty większości chińskich firm wyglądają, jak słabej jakości podróbki i nikt szczególnie nie zawraca sobie nimi głowy. Co z tego, że Sharp prezentuje 120-calowy ekran 8K, jak sygnał do niego dostarczony jest przez 4 przewody HDMI. Opustoszałe stoisko wygląda smutnie, kolejki nie ustawiają się też do ekranu podświetlanego miniLED od TCL. To wszystko jest jedynie tłem dla Sony, Samsunga i LG. Samsung jest liderem rynku telewizorów nieprzerwanie od 14 lat. LG za każdym razem na CES oszałamia gości swoją instalacją złożoną z wyświetlaczy OLED. A Sony udowadnia, że jest jedynym japońskim producentem, który wciąż liczy się na rynku telewizorów i wtrąca się ze swoimi pomysłami w hegemon dwóch koreańskich gigantów. Obok tych 3 firm w Europie liczy się jeszcze Philips, a w Stanach Vizio – reszta to przygrywka i wędrując po halach targowych CES 2020, było to bardzo wyraźnie czuć. Mniejsi gracze mogą podgryzać niską i średnią półkę, ale świat flagowych modeli, innowacyjnych rozwiązań na ten moment jest zamknięty.

FilmmakerMode, DolbyVison, HDR10+ i Tizen – zaskoczenia i jęk zawodu

Przyznam się, że oczekiwałem ostatecznego zakończenia wojny formatów HDR podczas CES 2020. Zakończeniem jej byłoby pojawienie się telewizorów Samsung z technologią Dolby Vision. Tak się nie stało, Samsung nie zdecydował się na skorzystanie z kosztownych licencji i wciąż przekonuje o wyższości HDR10+. Na tyle skutecznie, że właśnie Google zapowiedział prowadzenie filmów w HDR10+ do oferty wypożyczalni VOD – Google Movies. Rywalizacja, wciąż trwa, ale trzeba pamiętać o tym, że jest ona w dużej mierze wyłącznie marketingowa. To nie wsparcie dla jednej, czy drugiej technologii ma znaczenie, a sam panel z odpowiednią jasnością, czernią, kontrastem i odwzorowaniem kolorów.

Pozytywnym zaskoczeniem jest natomiast szeroka obecność „Tryby filmowców”, czyli Filmmaker Mode. Nowa opcja pojawi się w telewizorach Samsung, Panasonic, Philips, LG i Vizio. To tryb, który ma ułatwić widzom dostęp do treści w widoku takim jaki zakładali twórcy – bez upłynniaczy, w odpowiednich proporcjach etc. To ważny krok w budowaniu świadomości konsumentów o jakości obrazu. Świetne jest to, że incjatywa ta oficjalnie została przedstawiona latem ubiegłego roku, a już w tym roku trafi na sklepowe półki.

Tak szybko natomiast nie zadziałały firmy z wdrożeniem systemu Tizen od Samsunga. W październiku Samsung poinformował o udostępnianiu swojego systemu dla telewizorów innym producentom. Liczyłem, że na jego wykorzystanie zdecyduje się Panasonic i może któryś z mniej znanych producentów. Na razie tak się nie stało. Szkoda. Panasonic pokazał HZ2000, następcę GZ2000 zapowiadającego się naprawdę dobrze, ale przez brak atrakcyjnej platformy Smart TV ten telewizor zapewne nie będzie przez większość konsumentów zupełnie brany pod uwagę. Jeśli Panasonic nie podejmie działań związanych z całym swoim portfolio telewizorów, wkrótce może je po prostu przestać produkować.

Polityka Sony zwiastuje zwycięstwo zdrowego rozsądku

Oferta Sony na rok 2020 to nowy 48-calowy OLED (panel od LG Display, a samo LG również zaoferuje takowy), to nowa seria AH8 oraz szersze portfolio ekranów 8K ZH8. To, co najlepsze to fakt, że zeszłoroczny model ZG9 wciąż pozostaje flagowym ekranem LCD z rozdzielczością 8K, a AG9 pozostaje flagowym modelem OLED. Być może nowości pojawią się latem lub jesienią na targach IFA. Jednak w pierwszej połowie roku takich premier nie będzie. Już w tamtym roku Sony zdecydowało się na zachowanie w ofercie fajnego modelu klasy średniej-wyższej XF90 z 2018 roku. To wbrew pewnym oczekiwaniom rynkowym, ale zgodne ze zdrowym rozsądkiem. Bezsensowne jest prezentowanie nowych modeli, które nie będą różnić się od wcześniejszych. Jednocześnie konieczność ich stworzenia, generuje koszty, a to musi się gdzieś odbić. Naprawdę nie byłoby nic złego, gdyby telewizory pojawiały się co 2-lata. Zresztą ewidentne widać, że dochodzimy do ściany. Zwłaszcza w przypadku technologii OLED.

Najciekawsze telewizory z CES 2020

CES 2020 potwierdza, że jeśli w tym roku będziecie chcieli nabyć topowy telewizor, to powinien być to ekran 8K. Śmiem nawet powiedzieć, że powinien być to Samsung QLED Q950TS zważywszy na procesor, upscaling i design. Jednak oprócz niego na rynku pojawi się dużo modeli 8K przystępniejszych niż w przeszłości. Samsung będzie miał dwie niższe serie, Sony będzie oferować serię ZH8, LG zaoferuje portfolio ekranów 8K LCD NanoCell.

Wielką radością są nowe rozmiary, świetnych telewizorów. Czyli pojawienie się 48-calowego ekranu OLED, który będzie w ofercie LG i Sony. Do tej pory masowy klient miał do dyspozycji jedynie 55-calowy wyświetlacz, ewentualnie wciąż znacząco droższy 65-calowy. Brak mniejszego ekranu dla wielu, był sporym problemem. Choć świat idzie w kierunku dużych wyświetlaczy, to często bariera psychiczna czy ograniczenia we wnętrzach sprawiają, że nie decydujemy się na większy wyświetlacz. Teraz technologia OLED wreszcie pojawiła się w takim rozmiarze. Mam nadzieje, że w odpowiedzi zobaczymy też lepsze 49-calowe ekrany LCD w ostatnich latach znalezienie takowych 120 Hz było trudne. Nowe rozmiary zyskał też The Frame Samsunga. Jest jeszcze mniejszy 32-calowy na przykład do sypialni, czy pokoju gościnnego oraz jeszcze większy 75-calowy.

Kategorię najciekawszych telewizorów zamyka oczywiście SERO, czyli obrotowy telewizor Samsunga stworzony z myślą o pokoleniu Z. Samsung zakłada, że młodzi ludzie pokochają opcję pionowego oglądania treści z serwisów społecznościowych na dużym ekranie. Czy tak będzie, naprawdę trudno wyrokować nie będąc grupą docelową. Przy odpowiednich działaniach promocyjnych może być hitem, przynajmniej na niektórych rynkach. W dodatku może po prostu generować zainteresowanie zakupem telewizora u młodszego pokolenia. Pokazując jeszcze dosadniej, że telewizor w 2020 roku nie równa się oglądaniu klasycznej telewizji.

CES 2020 w Las Vegas trwa w najlepsze, a ja po rekonesansie w świecie telewizorów przechodzę w stronę pozostałych kategorii produktowych. Już wkrótce spodziewajcie się komentarza do motoryzacyjnej strony targów, elementów Smart Home oraz Robotów. To te rzeczy napędzają CES 2020. A jak słusznie zauważają organizatorzy targi CES to „beckstage” tego co czeka nas w przyszłości.

12

Paweł Okopień

Pasjonat nowinek ułatwiających codzienne życie, obserwator szybko zmieniającego się rynku tech, nurek, maniak wysokiej rozdzielczości i telewizorów.

paweloko