iMagazine

Inteligentny Dom przestaje być gadżetem – CES 2020

13/01/2020, 11:39 · · · 8

CES 2020 potwierdza, że Smart Home przestał być wynalazkiem i staje się coraz powszechniejszym rozwiązaniem. Na targach nie brakowało nowych „smart” gadżetów, ale przede wszystkim skupiono się na ich integracji. Wyraźnie też widać dwie ścieżki. Tę – „zrób to samemu”(DIY) i „instalatorską”.

Elementy Inteligentnego Domu były obecne zarówno u dużych producentów, jak i na stoiskach małych graczy. Wśród światowych gigantów istotne jest z pewnością ogłoszenie Boscha, o rozszerzeniu swojej platformy. Generalnie to były setki nowych urządzeń, które można podsumować jako: lepsze, sprawniejsze, nowocześniejsze od swoich poprzedników. Signify prezentował nową kolekcję lamp zewnętrznych z serii Hue. Pojawiły się liczne, nowe kamery, czy panele świetlne od Nanoleaf. Świetnie prezentuje się też nowy zamek od Netatmo, który ma sprytne, cyfrowe klucze. Trudno tu mówić o jakimkolwiek przełomowym rozwiązaniu. Najciekawszą pozycją była głowica prysznicowa z wbudowanym głośnikiem od firmy Kohler. Jej estetyka i działanie zdecydowanie zasługują na pochwały.

Nie ma jednak mowy o gamechangerze i czegoś takiego raczej w ramach Inteligentnego Domu już nie zobaczymy. Przez ostatnie lata otrzymaliśmy setki produktów Smart Home. W tym także te szalenie absurdalne, jak piekarnik z wbudowanymi kamerkami. Praktycznie wszystko, co można było uczynić inteligentnym, takim uczyniono – łącznie z deską klozetową.

CES 2020 wskazuje idące w prawidłowym kierunku zmiany. Rynek Smart Home zaczyna być cywilizowany. Produkty nabierają sensu dla przeciętnego konsumenta. Co więcej, stają się też przystępne cenowo. Pod koniec ubiegłego roku pojawił się na The Verge świetny artykuł, o tym, jak IKEA obniżała ceny najpierw żarówek LED, a teraz to samo robi z ich smart wersjami. Podstawowe rozwiązania z zakresu Smart Home stają się bardzo przystępne. Zresztą oświetlenie sterowane przez aplikacje pojawiło się już w popularnych sieciach handlowych – Lidl i Biedronka. To świadczy o zbliżaniu się idei Smart Home do przeciętnego Kowalskiego. Zwłaszcza na zachodzie ten wydatek na podstawowe produkty, nie tylko IKEA, ale też Philips Hue, czy WeMo nie stanowi problemu.

Drugim istotnym trendem jest chęć integracji produktów i ich ustandaryzowania. Przed CES otrzymaliśmy ważne ogłoszenie od Apple, Google, Amazon i ZigBee na rzecz pracy nad nowym, otwartym protokołem. Na CES widzieliśmy produkty działające zarówno z HomeKit, Google Assistant oraz innymi standardami. W Las Vegas premierę miała też nowa centralka Fibaro. Fibaro Home Center 3 jest szybsza od swoich poprzedników, opiera się o autorskie rozwiązania techniczne i jest gotowa właśnie na przyszłą integracje z różnymi standardami. Wspiera nie tylko Z-Wave, ale też ZigBee, Bluetooth i Wi-Fi. W przyszłości ma mieć możliwość zastąpienia mostków, chociażby do Philips Hue. To dążenie do tego, aby każdy produkt Smart Home działał z pozostałymi jest szalenie istotne. I choć wiele urządzeń już obecnych na rynku prawdopodobnie, nie będzie tak działać, to jest spora szansa na to, że te właśnie wchodzące oraz przyszłe, rzeczywiście będą ze sobą kompatybilne. To cieszy, bo dla przeciętnego użytkownika liczy się działanie i prostota.

Premiera nowej centralki Fibaro oraz liczne inne stoiska, chociażby właśnie Legranda (właściciela Netatmo) na targach CES, pokazują dwie ścieżki produktowe, które jeszcze wyraźniej będą rozdzielane. Do tej pory Smart Home potrzebował zainteresowania osób, które albo miały pieniądze i chciały korzystać z Inteligentnego Domu, albo też były geekami i niezależnie od kosztów, próbowały wdrażać takie rozwiązania w swoim domu. Teraz mamy ewidentnie dwie linie produktów. Po pierwsze intuicyjnych w montażu, bez inwazyjnych, które wyjmujemy z pudełka, łączymy z naszym smartfonem i już działają. Po drugie tych, które są instalowane na etapie budowy, remontu, które rekomendują nam specjaliści i wstawiane są przez profesjonalnych instalatorów. Tę drugą ścieżkę obrało Fibaro. Wspomniany Legrand, swoją serię smart produktów oferuje w takim wydaniu, natomiast markę Netatmo, traktuje jako produkt konsumencki. I to było widać też u innych graczy.

Największym moim zawodem w stosunku do kategorii Smart Home na CES 2020, był brak realnych rozwiązań z zakresu wideodomofonów.

Wciąż najciekawszym rozwiązaniem jest właśnie produkt Netatmo, którego po roku od zapowiedzi na CES 2019 nadal nie ma w sprzedaży, i nie wiadomo, kiedy będzie. Konkurencja w tym czasie nie zaoferowała nic nowego. Cyfrowe zamki pojawiły się szeroko, natomiast porządny wideodomofon, zwłaszcza współpracujący ze standardową instalacją, nie pojawił się na rynku. Nie wspominając o integracji z HomeKit.

CES 2020 wbrew pozorom nie należał do HomeKit’a. Owszem pojawiło się trochę urządzeń zgodnych ze standardem Apple. Nie dominował on jednak i nie rzucał się w oczy. W 2019 roku było go znacznie więcej, chociażby za sprawą pojawienia się AirPlay i HomeKit w telewizorach. Teraz raczej producenci skupiali się na samych sprzętach smart, a integracja z HomeKit i pozostałymi systemami stała się naturalna i nie jest żadnym wyróżnikiem dla produktów prezentowanych na CES. Liczyły się funkcjonalności.

Fakt, że w rozwiązaniach Smart Home liczy się właśnie funkcjonalność i że kwestia łączności jest drugorzędna, ponieważ wszystko ma ze sobą współpracować – widać było bardzo mocno podczas tegorocznych targów CES. Inteligentny Dom wchodzi pod strzechy na poważnie.

8

Paweł Okopień

Pasjonat nowinek ułatwiających codzienne życie, obserwator szybko zmieniającego się rynku tech, nurek, maniak wysokiej rozdzielczości i telewizorów.

paweloko