iMagazine

Czas na miniLED – TCL przekonuje, że to technologia najbliższej przyszłości

20/01/2020, 09:43 · · · 12

Choć nie wygląda, to TCL jest drugim graczem pod względem ilości produkowanych telewizorów na rynku. Dzieje się tak chociażby za sprawą bycia podwykonawcą dla innych firm. W cieniu koreańskich graczy TCL rośnie w siłę, czego dowodem jest innowacyjny ekran miniLED.

W Żyrardowie, gdzie znajduje się montownia TCL, miałem okazję bliżej przyjrzeć się nowemu modelowi X10. To telewizor, który nie podbije rynku, wszak wyceniany jest na 11 999 PLN i trudno, aby zdecydować się w tej chwili na taki model, gdy w zbliżonej cenie mamy QLED 8K od Samsunga, a tańsza jest większość ekranów OLED o przekątnej 65 cali. Jednak to nie o pojedynczy telewizor się rozchodzi, a o cały dział badań nad rozwojem produktów oraz innowacyjność. X10 to pierwszy telewizor na rynku opierający się o technologię miniLED. Według przedstawicieli TCL, to właśnie miniLED jest najbliższą przyszłością telewizorów i jeśli zgłębimy się w temat, i przyjrzymy się istniejącym rozwiązaniom rynkowym, to zdecydowanie ma to sens.

Czym jest miniLED? To kolejna generacja podświetlania telewizorów LCD. Na tylnej ścianie telewizora X10 zamontowano 15 tysięcy diod, które tworzą 768 stref lokalnego wygaszania. To już więcej niż w przypadku aktualnie stosowanych najbardziej zaawansowanych systemów tylnego podświetlania, gdzie tych stref jest maksymalnie 500, często jednak jest ich jeszcze mniej. Więcej stref oznacza lepsze zarządzanie wygaszaniem, co się przekłada na lepszą czerń, brak efektów halo (łuny przy jasnych obiektach na czarnym tle), lepszych efektach HDR. W niedalekiej przyszłości TCL chce jeszcze bardziej zagęścić liczbę diod umieszczoną za matrycą, by stref było ponad 2500. To wciąż nie jest OLED, gdzie za każdym pikselem kryje się pojedyncza dioda. Przy czym już teraz miniLED oferuje dwukrotnie wyższą jasność niż telewizory OLED. Przy masowej produkcji koszty też staną się znacznie niższe.

Te 12 tysięcy złotych, jak na pierwszą generację miniLED i to w momencie rynkowego debiutu, to nie jest dużo. Gdyby to był inny bardziej renomowany producent i porównywalibyśmy to z cenami debiutu nowego line-upu 2020, to otrzymalibyśmy hit. Obecnie niestety TCL nie ma wyrobionej marki, nie ma odpowiedniego konsumenckiego zaufania (choć stara się to nadrabiać coraz to lepszymi telewizorami z niższej półki). X10 to telewizor korzystający z technologii QLED, posiadający 120 Hz matrycę, niezły wbudowany soundbar z logotypem Onkyo, oferujący dźwięk 2.2, czyli wspierający też Dolby Atmos, z Android TV 9.0 na pokładzie i wizją aktualizacji nawet do wersji 12.

Wróćmy jednak do przyszłości telewizorów. Marek Maciejewski dyrektor rozwoju produktu w TCL, jedna z najważniejszych osób w firmie w Europie, mówi wprost, że WOLED nie ma przyszłości – przyszłością są telewizory miniLED i ewentualnie ekrany QD-OLED i microLED.

Trudno się z nim nie zgodzić. Zwłaszcza po tym co widać było na targach CES. Innowacja w telewizorach OLED w 2020 roku? Mniejsza przekątna 48 cali, aby zwiększyć udziały technologii w rynku oraz być może 77-calowy OLED 8K. Przy czym ceny ekranów OLED 8K są wysokie i raczej niższe w najbliższym czasie nie będą. Od trzech lat w telewizorach OLED stosowana jest praktycznie ta sama matryca. Która świetnie sobie daje radę w zaciemnionym pomieszczeniu, w kinowych warunkach. Jednak i tu ma ograniczoną jasność do 700-800 nitów. Telewizory OLED ze swoimi 4 masowymi rozmiarami (48, 55, 65, 77 cali), rozdzielczością 4K i brakiem uniwersalizmu, są tylko chwilowo produktem postrzeganym jako topowy. Ich historia prawdopodobnie będzie przypominać tą z rynku telewizorów plazmowych, gdzie owszem telewizory plazmowe oferowały w określonych warunkach lepszy obraz, ale ich dalszy rozwój był niemożliwy. Zresztą wszyscy producenci zdają sobie z tego sprawę. LG zarówno na IFA 2019, jak i CES 2020 prezentowało ekran microLED. Sony rozwija swój microLED pod szyldem CrystalLED i jednocześnie flagowe modele w tej chwili to właściwie ekrany LCD – ZG9 i ZH8 oba z rozdzielczością 8K. Na CES 2020 wąskie grono partnerów Samsunga mogło oglądać pierwsze demonstracyjne prototypy ekranu QD-OLED czyli ekranu OLED z wykorzystaniem kropek kwantowych. To właśnie różne sposoby na wykorzystanie w procesie wyświetlania obrazu kropek kwantowych będą odgrywały w przyszłości znaczącą rolę.

Dlaczego miniLED, a nie microLED? Oczywiście microLED z założenia jest lepszy, wszak jest technologią samoemisyjną. Natomiast tu odpowiedź jest prosta – cena i tempo rozwoju. MicroLED, gdzie diody są umieszczone na odległość mniejszą niż 0,2 mm od siebie, to technologia przyszłości i rozwiązanie, które ma sens, ale na razie jeszcze przez kilka lat nie będzie dostępne dla konsumentów. Na rynku biznesowym jak najbardziej ma sens i tu będzie się rozwijać i tanieć.

Lata dwudzieste XXI wieku upłyną pod znakiem wielu technologii w świecie wyświetlaczy. Wiek zaczęliśmy z początkiem ekranów LCD i plazmowych w świecie konsumenckim i końcem kineskopów (CRT), kolejne 10-lecie upłynęło pod znakiem ekranów LCD i debiutem ekranów OLED. Teraz znów LCD będzie dominować, wciąż będąc udoskonalanym. Choć technologia była już dawno uśmiercana, to wciąż nie wyciśnięto z niej wszystkiego.

12

Paweł Okopień

Pasjonat nowinek ułatwiających codzienne życie, obserwator szybko zmieniającego się rynku tech, nurek, maniak wysokiej rozdzielczości i telewizorów.

paweloko