Harman Kardon Aura Studio 3 – pierwsze wrażenia

27/02/2020, 14:08 · · · 8

Od paru dni mam ogromną przyjemność korzystania z nowego Harmana Kardona Aura 3. Skojarzenie z HomePodem widocznie jest silne, ponieważ właśnie najwięcej pytań miałem o porównanie tego nowego głośnika z produktem Apple, ale zapewniam Was – są one w innej klasie i nie chodzi tutaj o jakość audio.

Konstrukcja Aura 3 jest oczywiście wyjątkowa i nie chodzi mi tylko o to, jak wygląda. Najważniejszy jest prawdopodobnie centralnie umieszczony woofer, skierowany w kierunku powierzchni, na której stoi. Spodziewałem się ogromnej dozy basów, ale zostałem bardzo miło zaskoczony – są bardzo wyważone i dopóki poziom głośności nie wzrośnie do poziomu powyżej 50%, to basy są jedynie delikatnie wyczuwalne, ale nie słyszalne. Sama Aura 3 oferuje dźwięk 360° dzięki zastosowaniu sześciu głośników w podstawie obudowy, odpowiedzialnych za średnie i wysokie tony. Każdy z nich ma 40 mm, podczas gdy woofer ma 100 mm. Aura Studio 3 kryje w swoim wnętrzu też wzmacniacze (2x 15W RMS i 1x 100W RMS), a całość waży 3,6 kg.

Głośnik ponadto oferuje wrażenia wizualne, poprzez delikatne podświetlanie wnętrza podczas odtwarzania muzyki, dzięki czemu stanowi nie tylko mebel, ale przede wszystkim element dekoracji wnętrza. Tak, niektórzy go być może pomylą z nawilżaczem powietrza lub czymś innym, ale zapewniam Was, że nie widziałem jeszcze nawilżacza powietrza, który miałby taką prezencję. Jak Iwona go pierwszy raz zobaczyła, to była pod ogromnym wrażeniem (ja zresztą też).

Nie wiem skąd nasunęły się pytania o porównanie go do HomePoda, ale ten temat powtarzany był długo na Twitterze. No więc, Aura 3 jest zdecydowanie większa od HomePoda – ma o 50% większą średnicę i jest o dobre 50% wyższa – oraz dużo większy zapas mocy. HomePod grający na 70% odpowiada poziomem Aurze 3 ustawionej na 40%. Właściwie jedyne, co te dwa głośniki mają ze sobą wspólnego, to fakt, że są bezprzewodowe i okrągłe, bo Aura 3 nie wspiera ani AirPlay’a, ani Siri, ani Spotify Connect – to głośnik Bluetooth (4.2 ze wsparciem A2DP 1.3 i AVRCP 1.6), który dodatkowo zawiera wejście AUX (3,5 mm jack). Pomimo, że jego design jest minimalistyczny, to pod kopułą, na czarnym pasku, znajdziecie 5 przycisków: do włączania/wyłączania Aury, do włączania /wyłączania podświetlenia, do sterowania głośnością oraz do parowania Bluetooth. W praktyce, po pierwszym parowaniu, nie korzystałem z nich – poziomami steruję z poziomu iPada. Specyfikacja techniczna jest jasna, ale wygląda na to, że głośnik ponadto wspiera parowanie z drugim dla stereo-pary oraz oferuje możliwość sparowania z trzema różnymi urządzeniami. Te dwie ostatnie informacje nie są jeszcze potwierdzone, więc jeśli jest to coś, co jest dla Was istotne, to ostrzegam, żebyście nie bazowali na tym decyzji zakupowej.

Najbardziej w Aura Studio 3 jednak zaskoczyło mnie to, jak to gra! Spodziewałem się albo neutralnego brzmienia, albo z lekko podbitym dołem. Tymczasem jest skrajnie inaczej! Po pierwsze, Aura 3 robi jakąś magię z separacją instrumentów pomiędzy 6-cioma głośnikami odpowiadającymi za średnie i wysokie tony, i nie chodzi mi tutaj o efekt stereo – po prostu ta separacja jest różna od tego, co robi HomePod, więc i utwory brzmią inaczej. Lepiej? Chyba. Jeszcze nie jestem pewien.

Zdecydowanie większą i ważniejszą różnicą, jest scena, jaką Aura Studio 3 oferuje. Ten pojedynczy głośnik gra bardzo podobnie do pary HomePod + Sonos Beam i prawie tak samo dobrze wypełnia mi dźwiękiem salon. Jakby tego było mało, jeśli HomePod jest odpowiednikiem odtwarzacza CD, to Aura 3 to odpowiednik gramofonu – zestrojenie całości jest całkowicie unikalne. Basy są delikatne i nienachalne, średnie tony czyste i klarowane, ale nie są dominujące, a wysokie tony zdają się mieć priorytet. Wczoraj odtwarzałem wszystko od AC/DC do Pavarottiego i muszę powiedzieć, że ten model Harmana Kardona zdecydowanie najlepiej czuje się przy muzyce klasycznej, co jest mi akurat na rękę, bo moja playlista z filmową muzyką grana jest praktycznie cały dzień. Jednocześnie zaznaczam, że nie oznacza to, że ten głośnik nie nadaje się chociażby do rocka, ale przygotujecie się na inne brzmienie, niż to, do którego prawdopodobnie jesteście przyzwyczajeni. Chyba największe wrażenie zrobiło na mnie to, jak czyste i wyraziste są wokale.

Finalnie, to czy Wam się ten głośnik spodoba czy nie, prawdopodobnie będzie w dużej mierze zależało od tego, jak słuchacie muzyki. Jeśli szukacie świetnego jakościowo głośnika Bluetooth (z wejściem AUX), to zdecydowanie warto zatrzymać się na chwilę przy tym modelu Harmana Kardona, ale jeśli absolutnie wymagacie AirPlay, to siłą rzeczy nie będziecie z niego zadowoleni. Tymczasem, więcej informacji na jego temat znajdziecie tutaj, a tutaj opublikowano PDF ze specyfikacją techniczną.

8

Wojtek Pietrusiewicz

Wydawca, fotograf, podróżnik, podcaster – niekoniecznie w tej kolejności. Lubię espresso, mechaniczne zegarki, mechaniczne klawiatury i zwinne samochody.