MacLife planuje 40 serwisów naprawiających sprzęt Apple w całej Polsce [wywiad]

03/04/2020, 12:22 · · · 0

MacLife powinien być wam doskonale znany – to popularny i sprawdzony pogwarancyjny serwis sprzętu Apple. Możecie ich kojarzyć także z faktu, że wspomogli akcję WOŚP licytując okładkę lutowego numeru iMagazine. Teraz poszerzają swój biznes i zapraszają do współpracy innych.

O bieżącej działalności serwisu MacLife, planach na przyszłość oraz między innymi o tym czy Maki naprawdę się nie psują, rozmawiam z Krzysztofem Nowakowskim, jednym ze współwłaścicieli firmy. Pierwsze pytanie zdaje się być oczywiste. Jesteśmy w trakcie epidemii koronawirusa. Kwarantanny i dużych ograniczeń zarówno dla zwykłych ludzi, jak i przedsiębiorców. Trudno więc nie zapytać jak sobie MacLife radzi z bieżącą sytuacją?

Krzysztof Nowakowski: Sytuacja jak wiadomo jest poważna, ale w naszej firmie stabilna. Zauważamy spadek ilości napraw, ale wierzymy, że co nas nie zabije, to nas wzmocni! Na szczęście posiadamy spory magazyn części zamiennych, możemy więc spokojnie pracować.

Dostrzegamy też, że ten stresujący nas wszystkich okres można pozytywnie wykorzystać. W pustych biurach i serwisach robimy gruntowne porządki. Wykonujemy aktualizacje, rozbudowujemy i modernizujemy stanowiska pracy itd.

PO: W tej chwili MacLife to 4 salony, jednak początki firmy były zapewne inne. Skąd wziął się pomysł na MacLife?

KN: W 2006 roku jeszcze jako student prowadziłem swój pierwszy biznes w ramach Akademickich Inkubatorów Przedsiębiorczości. Zajmowałem się wtedy drobnymi naprawami telefonów komórkowych i zdejmowaniem powszechnych wtedy SIM-locków. Nie miałem jednak stałego serwisu, z klientami spotykałem się w kawiarni w Warszawskich Złotych Tarasach. Nawet miałem swój własny stały stolik.
To właśnie tam narodziła się idea MacLife. Przełomowym momentem była premiera pierwszego iPhone’a. Zafascynowała mnie technologia Apple, zacząłem aktywnie udzielać się na forum użytkowników Apple. Tam też poznałem swojego przyszłego wspólnika Jakuba Żukowskiego. Właśnie Jakub był jedną z pierwszych osób w Polsce, która odblokowała iPhone’a metodą hardware’ową. Udało mu się zdjąć SIM-locka. Zdecydowaliśmy się połączyć nasze siły i przenieśliśmy nasz biznes do własnego, nowego lokum.

PO: Mija 13 lat od premiery iPhone’a, rynek urządzeń Apple w Polsce znacząco urósł. Wasza firma również się rozrosła i macie ambitne plany na przyszłość. Możesz zdradzić szczegóły waszego nowego pomysłu na rozwój?

KN: Rzeczywiście w tej chwili mamy cztery duże salony. Chcielibyśmy jednak przyśpieszyć dynamikę rozwoju naszej firmy. Dlatego też postanowiliśmy zaoferować współpracę innym poprzez wprowadzenie modelu franczyzowego. Posiadamy wieloletnie doświadczenie w naprawach sprzętu Apple i zatrudniamy pracowników wykwalifikowanych w różnych niezbędnych dziedzinach. Mamy też świetnie wypracowane wewnętrzne procedury. Onie idealnie pasują do skalowania biznesu i wdrożenia do modelu franczyzowego.

Zakładamy, że w ciągu 2 lat uda nam się otworzyć 40 punktów partnerskich zarówno w tych dużych, jak i mniejszych miejscowościach, zapewniając wsparcie klientom bliżej ich miejsca pracy czy zamieszkania.

PO: Zatem jeśli chciałbym podjąć współpracę z wami to jakie warunki muszę spełnić?

KN: Jesteśmy bardzo elastyczni. Nie ważne czy chcesz zacząć od podstaw z niewielkim serwisem Apple, czy też posiadasz już punkt napraw GSM – chętnie porozmawiamy o współpracy. To samo dotyczy już istniejących serwisów Apple, działających pod własną, mało znaną marką.

PO: Wspomnianych punktów napraw, mniejszych serwisów jest na rynku wiele. Czy w takim razie tworzenie sieci pod jednym szyldem ma sens? Dlaczego lokalne biznesy miałyby do was dołączyć?

KN: Właśnie o to chodzi. Na rynku jest mnóstwo serwisów i osób, które próbują naprawić sprzęt Apple. Ostatecznie jednak często robią więcej szkody klientowi niż pożytku. Takie „serwisy” kupują głównie części w popularnych serwisach internetowych lub montują regenerowane ekrany słabej jakości. Nawet przyklejają baterię na kropelkę i nie wkręcają wszystkich śrubek. Pracując w MacLife widzieliśmy już naprawdę wszystko. W firmie często mówimy, że „jak trwoga to do MacLife”.

Stąd idea stworzenia sieci serwisów. Partnerzy, którzy pracować będą pod naszą marką, otrzymają dostęp do autorskiego systemu obsługi zleceń, infolinii, naszego kanału dostępu do części. Przede wszystkim jednak dzielimy się naszym doświadczeniem i wsparciem. Oferujemy partnerom profesjonalne szkolenia oraz pomoc na każdym etapie tworzenia nowego punktu serwisowego.

W dobie łatwych i szybkich przesyłek kurierskich nadal jest bardzo duża grupa klientów, która woli naprawiać swój sprzęt lokalnie. To właśnie z myślą o nich budujemy sieć MacLife.

PO: Co uważasz za wasz największy wyróżnik?

KN: Nie będę oryginalny, gdy powiem, że doświadczenie i jakość obsługi klienta, i całego procesu naprawy. Jednak warto na to spojrzeć szerzej. U nas klient nigdy nie jest pozostawiany samemu sobie. Mamy świetnie przygotowany system serwisowy. Klient może online w każdej chwili sprawdzić aktualny stan zlecenia, obejrzeć zdjęcia z każdego kroku naprawy i opłacić zlecenie w wygodnej dla niego formie. Nasza infolinia łączy klienta bezpośrednio z serwisantem zajmującym się konkretną naprawą. Klient jest więc na bieżąco o wszystkim informowany.

Na nasze usługi dajemy rok gwarancji, ponieważ jesteśmy pewni swoich procedur, części i kwalifikacji naszych pracowników. Używamy tylko markowych narzędzi i urządzeń, co jest kluczowe w przypadku napraw tak delikatnej i drogiej elektroniki. Nasi technicy przechodzą przechodzą profesjonalne szkolenia, nie ma miejsca na tzw. fuszerkę.

Dlatego właśnie klienci wybierają nasze usługi, gdzie mają pewność, że sprawa zostanie załatwiona od ręki i płacą tylko raz. Nie muszą męczyć się z niedoróbkami, poprawkami i marną jakością zamienników.

PO: Wydaje mi się, że dziś serwisant sprzętu mobilnego/komputerowego to odpowiednik mechanika samochodowego. Ta praca wydaje się być bardzo podobna tylko czystsza?

KN: Wręcz przeciwnie. Coraz częściej to praca mechanika samochodowego zaczyna przypominać pracę serwisanta MacLife. Kwestie prac typowo zręcznościowych są najmniejszym problemem, a istotą jest prawidłowa diagnoza problemów elektronicznych.

PO: Jaka była najbardziej nietypowa naprawa, której musieliście się podjąć?

KN: Wszystkie naprawy, w których najważniejsze są dane, są tymi nietypowymi. Powodem są różne zniszczenia: od zalania i paru miesięcy w jeziorze, do telefonu przejechanego przez kilka samochodów na autostradzie. Wszystko sprowadza się do odzyskania danych, a nie naprawy konkretnego urządzenia. Często są to bardzo kosztowne próby, ale pomoc w takich przypadkach daje najwięcej satysfakcji.

PO: Jak to jest z tą legendarną bezwawaryjnością sprzętu Apple? Czy to mit? Takie przypadki zdarzają się najczęściej? Czy większość napraw to jednak problemy stworzone przez samych użytkowników?

KN: Do naszych serwisów najczęściej trafiają urządzenia uszkodzone z winy użytkownika. To głównie rozbite szybki, zalania czy też zużyte baterie. Bezawaryjność urządzeń to faktycznie mit. Nawet sprzęt produkowany z najwyższej jakości materiałów i podzespołów ma prawo się zepsuć. Apple wprowadza na rynek bardzo szybko nowe produkty, jedne są bardziej awaryjne, inne mniej. Najlepszym przykładem jest stary MacBook Air z lat 2012-2015. To komputer rzeczywiście praktycznie bezawaryjny. Natomiast nowy MacBook Air, ten z ekranem Retina, już na starcie miał dwa programy naprawcze.

PO: Jaką więc masz złotą radę dla użytkowników sprzętu Apple?

KN: Naprawiajcie swój sprzęt w sprawdzonych serwisach. Dzisiejsze smartfony i komputery są coraz bardziej skomplikowane. Wydając 3-5 tyś na telefon nie oszczędzaj 50 zł „bo masz bliżej czy taniej”. Powierzanie swojego drogiego sprzętu firmom i osobom bez stosownego zaplecza, prędzej czy później odbije się na Twoim sprzęcie, a może nawet Twoim biznesie. A kto w dzisiejszych czasach może sobie pozwolić na dzień bez smartfona?

PO: Jak sprawić, aby proces naprawy był bezstresowy i przebiegł sprawnie?

KN: Warto zaplanować sobie naprawę, aby móc pozbyć się sprzętu na parę godzin lub 1-2 dni w przypadku trudniejszych napraw. Wiemy, że sprzęt służy do pracy i jest wam potrzebny jak najszybciej, dlatego robimy wszystko, aby naprawy trwały jak najkrócej. My zapewniamy klientom gorącą linię z serwisantem, gdzie na bieżąco można pytać o status naprawy, także na panelu klienta online można zobaczyć zdjęcia urządzenia czy opłacić szybko naprawę. To właśnie dobry przepływ informacji sprawia, że naprawa przebiega sprawnie.

0

Paweł Okopień

Pasjonat nowinek ułatwiających codzienne życie, obserwator szybko zmieniającego się rynku tech, nurek, maniak wysokiej rozdzielczości i telewizorów.

paweloko