Magic Trackpad 2 w Space Grey dojechał

30/04/2020, 14:56 · · · 5

Wiele lat temu kupiłem Magic Trackpad i przez wiele lat go używałem, ale z czasem korzystałem z niego coraz mniej i w końcu odstawiłem go gdzieś na bok. Obecnie służy za miejsce, na którym trzymam karty SD dla mojego aparatu.

Niedawno jednak doszedłem do wniosku, że brakuje mi trackpada na biurku, podczas korzystania z NLEstation 2020, do edycji wideo lub zdjęć, gdzie do przewijania lub przesuwania czegoś muszę trzymać Shift lub Option – często zależy to od implementacji w danej aplikacji.

Magic Trackpad 2 przekonał mnie tym, że ma bardziej płaski profil niż jego poprzednik i ma też Force Touch, czego bardzo mi brakowało w produkcie pierwszej generacji.

Ogromną dla mnie zaletą jest też wbudowana bateria, którą ładuje się kablem Lightning. W poprzedniku zawsze miałem rozładowane baterie, co mnie dodatkowo zniechęcało do korzystania z niego.

Zdecydowałem się na model Space Grey, aby nie wyróżniał się tak bardzo na biurku. W idealnym świecie miałbym też biały model i dobierał je do klawiatury, z której w danym momencie korzystam, ale aż takim wariatem nie jestem.

Po wyjęciu Magic Trackpada z pudełka, wystarczyło go podłączyć dołączonym kablem USB-A → Lightning do komputera (kabel jest w kolorze czarnym!). macOS natychmiast wyświetlił powyższe powiadomienie, a po odłączeniu kabla, trackpad działał po Bluetooth. Zero konfiguracji. Zero parowania. Super wygodnie.

Na koniec musiałem już tylko zmienić nazwę Magic Trackpada 2. Jako że mój komputer, jak większość urządzeń w domowej sieci, korzysta z nazw planet lub księżyców ze świata Star Wars, a trackpad jest akcesorium dla niego, to wybrałem Kyber, od kryształów, z których księżyc Jedha jest znany. A Jedha dlatego, że NLEstation2020 (hackintosh) to taka zbezczeszczona przez Imperium świątynia dla Apple.

PS. Jak ktoś mi powie jak zrobić, aby sąsiada chrzaniony MIBOX4 mi się nie wyświetlał w Bluetooth, to wyślę mu rolkę papieru toaletowego, 5-cio warstwowego, bo te ponoć teraz są warte fortunę.



5

Wojtek Pietrusiewicz

Wydawca, fotograf, podróżnik, podcaster – niekoniecznie w tej kolejności. Lubię espresso, mechaniczne zegarki, mechaniczne klawiatury i zwinne samochody.