Dziennik Husqvarna Automover 315X – pierwsze dni z robotem koszącym

19/05/2020, 11:31 · · · 4

Roboty odkurzające są już na porządku dziennym, podczas gdy inne roboty w naszym domu i zagrodzie dopiero zaczynają być w kręgu naszych zainteresowań. Tak jest, chociażby z robotami koszącymi, choć pierwszy pojawił się już w 1969 roku, a Husqvarna rozwija je od 25 lat. Sam również postanowiłem zaprzyjaźnić się z robotem koszącym – Husqvarna Automower 315x i zamierzam wam tą przygodę dość szczegółowo zrelacjonować.

Moje złe nastawienie do robotów

Jestem geekiem, gadżeciarzem, który tam, gdzie może, stara się korzystać z nowych technologii, łącznie z ekspresem do kawy z wbudowanym wifi. Natomiast moje przygody z robotami zarówno odkurzającymi, jak i koszącymi, w pierwszej fazie nie były zbyt udane. Już przeszło dwa lata temu zrobiłem pierwsze podejście właśnie do autonomicznej kosiarki. Od blisko dwóch lat jest też u mnie robot odkurzający, który w pewnym momencie zaczął sam zarastać kurzem. Moja pierwsza negatywna ocena obu urządzeń wychodziła ze złego toku rozumowania.

W przypadku robota koszącego testowałem go za pierwszym razem na fragmencie ogrodu, na nieprzystosowanej trawie. Robot był za mały nawet na taki ogród, a trawa za długa. Zacinał się, rozjeżdżał trawę i nie kosił skutecznie. Jako że koszenie trawy na ogół jest dla mnie przyjemnym zajęciem, pomysł porzuciłem i stwierdziłem, że wolę sam to zrobić w 2-3 godziny raz w tygodniu, niż bawić się z robotem.

Podobnie z robotem odkurzającym. Tutaj też przegrywał ze zwykłym odkurzaniem, ze względu na czas, jaki potrzebował na posprzątanie oraz fakt, że w domu cały czas ktoś był. Sytuacja zmieniła się, dopiero gdy córka zaczęła chodzić do żłobka, a my wraz z nią zaczęliśmy wychodzić z domu. Wtedy pod naszą nieobecność, wraz z zaplanowanym harmonogramem, zaczął działać robot odkurzający i sytuacja znacząco się zmieniła. Zrozumiałem wreszcie, że robot ma sens, gdy działa systematycznie i w sposób dla nas niezauważalny. To nabrało sensu i w ten sam sposób należy pomyśleć o robocie koszącym trawę.

Dlaczego robot koszący?

Robot koszący nie skosi nam całego trawnika podczas jednej sesji. Natomiast w zależności od jego wielkości, w ciągu doby lub dwóch, powinno mu się to w pełni udać, nawet na trawnikach mających ponad 1000 metrów kwadratowych. Nie skosi też wysokiej trawy i nie będzie kosił raz w tygodniu. Robot koszący musi działać przynajmniej przez kilka godzin w dzień lub w nocy, aby wykonać swoją pracę i kosić niewielkie przyrosty. Finalnie otrzymujemy zawsze skoszony trawnik. Nie tylko dzień po koszeniu jak w przypadku normalnej kosiarki, ale dzień w dzień. Odpada też problem kompostowania czy wyrzucania trawy – ta ma działać jak nawóz. Tyle teorii na wstęp. Czas na praktykę.

Wybierz dealera, nie model

Rynek robotów koszących, podobnie jak tych odkurzających, cały czas rośnie i pojawiają się na nim kolejni producenci. Jednak tak, jak iRobot Roomba jest synonimem robotów odkurzających, tak Husqvarna Automower jest ucieleśnieniem robotów koszących. Zasadniczo warto przed zakupem robota zrobić sobie małe rozeznanie i porównanie. Ja akurat nad wyborem producenta się nie zastanawiałem. Moje własne pozytywne doświadczenia z kosiarką spalinową, a także znajomych i bliskich z tymi urządzeniami, skierowały mnie wprost do oferty właśnie Husqvarny.

Natomiast szczerze nie poświęcajcie uwagi w pierwszej kolejności na wybór samego modelu. Na starcie zastanówcie się nad wyborem odpowiedniego dealera. Jeśli możecie, wybierzcie się nawet do kilku, aby zweryfikować poziom obsługi. Wiele po prostu zależy od ludzi. U mnie finalnie padło na Dom i Ogród z Częstochowy. Dlaczego to tak istotne? Oczywiście w teorii możecie kupić robota przez Internet, do niego odpowiednie akcesoria w postaci przewodów ograniczających, ale oznacza to godziny pracy i zapewne późniejszych problemów z kosiarką. A w końcu chodzi o to, aby zainstalować robota i móc czerpać przyjemność z ogrodu i zyskanego czasu.

Doświadczone w instalacji robotów koszących osoby, po pierwsze dysponują odpowiednim sprzętem do montażu przewodu w ziemi, tak aby nie został na powierzchni. Po drugie, wiedzą jak go poprowadzić, aby robot działał skutecznie. Doradzą, jakie modyfikację warto wykonać w ogrodzie, aby jeszcze efektywniej kosił i był praktycznie bezobsługowy. W pierwszym kroku też z pewnością dobiorą model adekwatny do warunków panujących w ogrodzie i jego wielkości. Do tego oczywiście, dla osób mniej technicznych, dochodzi kwestia zaznajomienia się z obsługą panelu kontrolnego w kosiarce czy aplikacji i obsługą samego robota, jak np. wymianą noży.

Husqvarna 315X – dzień pierwszy, a właściwie dzień 0

Dzień pierwszy, a właściwie dzień zerowy, to moment, w którym kosiarka była właśnie instalowana. Wraz z osobami, które ją montowały, ustaliłem detale, typu miejsce ulokowania stacji dokującej, omówiłem newralgiczne punkty w ogrodzie. Po montażu przeprowadziliśmy testowe uruchomienie robota, zmieniłem kod PIN i połączyłem się z aplikacją. Model 315X jest najniższym modelem z oferty, niewymagającym łączności Bluetooth. Model posiada swój własny moduł GSM oraz moduł GPS, dzięki czemu szczegółowo mapuje przestrzeń i jest jeszcze lepiej zabezpieczony przed kradzieżą. Przede wszystkim mamy też na bieżąco dostęp do stanu urządzenia i jego harmonogramu, niezależnie od tego, gdzie jesteśmy.

Kosiarka jednak nie przystąpiła do dalszego koszenia. To musiało poczekać do jutra. Tydzień był deszczowy, trawa urosła i była za wysoka, aby automower działał skutecznie. Następnego dnia z rana skosiłem trawę swoją tradycyjną spalinową kosiarką. Nawet dwukrotnie, aby uzyskać dość niską długość źdźbeł trawy. Wtedy wreszcie można było odpalić robota, który przystąpił do działania. Według harmonogramu, przez pierwsze dni, praktycznie 24 godz. na dobę.

Pierwszy weekend z robotem koszącym

Trawa jeszcze nie wszędzie była idealnej długości, więc robot nie zawsze skracał ją w sposób niewidoczny. W części miejsc pozostały duże kawałki. Ale jednocześnie udało mu się wykosić bardzo długą trawę pod trampoliną. Gdzie normalną kosiarką dostęp wymagał kombinacji alpejskich. Mnie zostało więc jeszcze zgrabienie trawy w tych miejscach, gdzie widać było resztki skoszonej trawy.

Robot też utknął dwa razy w trakcie tego weekendu, w newralgicznych miejscach. Tam będzie wymagana korekta ustawienia przewodu ograniczającego jego poruszanie się. Robot powoli adaptuje się do terenu, mapując go i poznając. Wszystko wskazuje na to, że w najbliższy weekend, pierwszy raz w tym sezonie mam wolne od kosiarki i więcej czasu spędzę z córką na trampolinie.

Początek testu Husqvarna 315X

To dopiero pierwsze doby, gdy Automower jest u mnie. Postaram się w kolejnych dniach napisać o tym, jak się sprawuje, jakie są efekty jego pracy, nieco więcej też o samej aplikacji i ustawieniach, a także kwestii „współpracy” z dziećmi, czy wymiany nożyków. Przede wszystkim, istotne dla mnie jest to, jakie efekty będą po kilku tygodniach czy miesiącach użytkowania – czy rzeczywiście jest to rozwiązanie pozwalające zapomnieć o koszeniu i cieszeniu się zawsze zielonym, puszystym dywanem?

4

Paweł Okopień

Pasjonat nowinek ułatwiających codzienne życie, obserwator szybko zmieniającego się rynku tech, nurek, maniak wysokiej rozdzielczości i telewizorów.

paweloko