Zwalniam za sprawą aktywnego tempomatu

21/05/2020, 09:59 · · · 0

Już od 1 lipca, przekraczając dozwoloną prędkość o 50 km/h, także w terenie niezabudowanym, możemy liczyć się z czasową utratą prawa jazdy. Oznacza to, że szarżowanie nawet na autostradzie, przejdzie do historii. Nie wszystkim łatwo jest utrzymać wskazaną prędkość, dlatego fantastycznym rozwiązaniem jest aktywny tempomat.

O zaletach aktywnego tempomatu wraz z asystentem jazdy możecie przeczytać w teście Audi Q7 autorstwa Wojtka. Sam postanowiłem podzielić się raz jeszcze tym doświadczeniem, użytkując od blisko roku, na co dzień samochód właśnie z funkcją autopilot i aktywnym tempomatem. Jest to taki przedsionek do jazdy autonomicznej.

W Polsce przestrzeganie przepisów drogowych jest trudne przede wszystkim ze względu na większość uczestników ruchu (w tym nie tylko kierowców), którzy mają je po prostu w głębokim poważaniu. Na drogach panuje nie dziki zachód, a raczej wcale nie tak odległy wschód. Efektem tego są codzienne ofiary śmiertelne na naszych drogach. Tylko wczoraj, tj. 20 maja 2020 roku, Policja zanotowała 54 wypadki drogowe, w których było 54 rannych i 5 ofiar śmiertelnych. Zatrzymano też 189 nietrzeźwych kierujących. W kwietniu 2020 na drogach zginęło 152 osoby. Coraz rzadziej możemy to zwalić na infrastrukturę drogową. Na pewno obok brawury, niedostosowania prędkości do warunków jazdy, problemem jest stan techniczny pojazdów.

Kierowców idealnych nie ma – może idealnie będzie, gdy za 20-30 lat po drogach poruszać się będą mogły jedynie pojazdy autonomiczne. Dziś brzmi to jak herezja, ale oswajajmy się z myślą, że prędzej czy później do tego dojdzie, jak nie w Polsce, to w innych krajach na świecie. A zwykłe samochody trafią na tory i mniej uczęszczane szlaki, tak jak to stało się z końmi.

Na razie jednak warto próbować zmienić swoje nawyki związane z prowadzeniem pojazdów. Tak, sam mam na swoim koncie i mandaty za prędkość, i zdarza mi się jechać znacznie szybciej niż określają to ograniczenia w danym miejscu. Nie jestem z tego dumny, choć też uważam, że czasem ograniczenia na wielopasmowych drogach do 50, czy nawet 70 km/h są mocno przesadzone.

Co zrobić by częściej trzymać się przepisów i się tym nie stresować? Korzystać z aktywnego tempomatu lub jeszcze bardziej zaawansowanych funkcji pojazdów. Zwykły tempomat na naszych drogach niestety się praktycznie nie sprawdza. Duży ruch sprawia, że nawet na autostradach i ekspresówkach musimy często interweniować. Natomiast przy aktywnym tempomacie można z dużym spokojem jeździć i w trasach po wielu miastach, jak i poza nim. Regulujemy prędkość tylko przy kierownicy, a nasze nogi nie mają nic do roboty. Oczywiście wciąż trzeba zachować pewną czujność. Natomiast podróż staje się przyjemniejsza. Nie musimy hamować, gdy ktoś przed nami jedzie znacznie wolniej, utrzymujemy stałą prędkość.

Przy autopilocie samochód w dodatku praktycznie sam trzyma się jezdni i wchodzi w zakręty. Więc my właściwie jesteśmy tu tylko nadzorcami, potrzebnymi w newralgicznych momentach.

Moja jazda z wykorzystaniem aktywego tempomatu zdecydowania zaowocowała brakiem nerwów na wyprzedzające się przez wieczność tiry1 (to jednak powinno być zakazane w większości przypadków), znacząco też zwolniłem na tzw. żółtych drogach gdzie często wjeżdżamy w teren zabudowany i wielu z kierowców zdecydowanie nie zwalnia. Poza tym ta spokojniejsza jazda ewidentnie odbija się również na spalaniu paliwa, nawet o 2 litry na 100 km.

Warto sięgać po technologię dla własnej wygody, ale też bezpieczeństwa. Wcale nie dziwie się więc, że w samochodach Volvo od roku modelowego 2021 ograniczenie prędkości wynosi 180 km/h. Czekam też z niecierpliwością na kolejne rozwiązania umożliwiającą autonomiczną jazdę.

  1. Ciągniki siodłowe. przyp. red.


0

Paweł Okopień

Pasjonat nowinek ułatwiających codzienne życie, obserwator szybko zmieniającego się rynku tech, nurek, maniak wysokiej rozdzielczości i telewizorów.

paweloko