Fitbit Charge 4 – najlepsza opaska treningowa stała się jeszcze lepsza

23/06/2020, 11:14 · · · 1

Już myślałem, że nie będzie nowej opaski Fitbita po kupieniu go przez Google. Tymczasem mamy nowość, wprawdzie wyglądającą jak poprzedni model, ale tylko pozornie. W środku znajdziemy wbudowany GPS i przede wszystkim Fitbit Pay. Fitbit Charge 4 to nowa wersja najpopularniejszej i najbardziej wszechstronnej opaski sportowej producenta.


Ten artykuł pochodzi z archiwalnego iMagazine 05/2020


Z Charge’em jestem praktycznie od jego początku. Pierwszą moją opaską był Charge HR. Wcześniej nosiłem Zipa, ale jego trudno traktować jak opaskę. Potem miałem Charge 2, Charge 3 i teraz wreszcie model 4. Największy skok dizajnersko-technologiczny nastąpił według mnie między Charge HR a Charge 2. Natomiast obecna wersja, która wizualnie niczym nie różni się od poprzednika, wprowadza dwie bardzo istotne opcje – płatności i GPS. Ta pierwsza opcja była już dostępna w Charge 3, ale tylko w limitowanej wersji. GPS natomiast nigdy w Charge nie występował. Był tylko tzw. Assisted GPS, czyli działający jedynie z telefonem; teraz mamy go wbudowanego w opaskę.

Nie muszę mówić, że mając GPS i płatności, możemy całkowicie bez telefonu udawać się na treningi. Dzięki GPS dokładnie zapiszemy trasę, a w razie potrzeby bez problemu zapłacimy za wodę w sklepie lub za… taksówkę, jak zabraknie nam sił na drogę powrotną.

Fitbit to zawsze dla mnie był król analizy snu. Oczywiście w Charge 4 jest to na najwyższym poziomie.

Budowa

Jeśli chodzi o wygląd, to Charge 4 wizualnie nie różni się od swojego poprzednika. Ma taki sam kształt i mocowanie pasków, możemy zatem używać ich wymiennie, a przy okazji mamy gotowy już rynek zamienników. Obudowa jest wodoodporna do 50 m, czyli możemy się w niej kąpać, pływać, nawet nurkować, nie mówiąc o bieganiu w deszczu. Wodoodporność jest uzyskana między innymi dzięki zastosowaniu dotykowego przycisku, ze znanym z Apple, symulowanym przez wibrację, wrażeniem wciśnięcia.

Ekran jest taki jak w poprzedniku. Monochromatyczny, graficzny. Ekran nie jest kolorowy, ale nie musi. Grunt, aby wszystko pokazywał i był czytelny. Jest lepiej pod tym względem w stosunku do Charge 3 (chodzi mi o jasność). Czytelny w słońcu, jednak nie liczmy na jakieś fajerwerki. W dużym słońcu niewiele na nim zobaczymy.

Bateria

Totalnie dziwi mnie w Fitbicie ich podejście do ładowania. Każdy model ma swoje unikalne rozwiązanie. Co więcej, z każdym modelem robią krótszy kabel. Nie inaczej jest w Charge 4. Kabel znów jest zwyczajnie za krótki. Nie wiem, jak wygodnie ładować opaskę podłączoną do ładowarki. Może tylko po podłączeniu do komputera nie będzie to przeszkadzać? W każdym innym przypadku opaska będzie dziwnie zwisać na krótkim kablu. Muszę przyznać, że ładowarka jest wygodniejsza niż w InspireHR, bo trzyma tracker. Ale to nie jest najważniejsze, bo opaska w normalnym użytkowaniu, naładowana, starcza na około siedem dni. Przy treningach codziennych po ok. 1 godz. (bez włączania GPS) czas ten spada do 5–6 dni. Niestety, włączenie GPS, jak się pewnie domyślacie, mocno drenuje baterię. Inna sprawa, że miałem w ostatnim czasie okazję tylko dwa razy przetestować go i to na dłuższych odcinkach. Trening rowerowy po 2,5–3 godz. z włączonym GPS zżerał ok. 80% baterii opaski.

Nowości

Fitbit Charge 4 ma jeszcze dwie nowości, których nie było we wcześniejszych modelach. Wsparcie dla Spotify oraz Minuty w Strefie Aktywności (AZM) i mapa intensywności treningu. Pierwsza kwestia to tylko obsługa Spotify w samej opasce, jednak ze względu na brak pamięci wbudowanej nie ma możliwości zapisania utworów i ta opcja jest użyteczna tylko, gdy mamy ze sobą telefon. Druga nowość to coś naprawdę zupełnie nowego, pokazującego, że Fitbit nadal jest liderem w tej kategorii produktów.

Mam na myśli nową mapę intensywności treningu, dostępną od tej pory w aplikacji, która zapewnia szczegółowy podział na różne strefy tętna podczas treningu. Po zakończeniu treningu z włączoną funkcją GPS należy zsynchronizować urządzenie, aby wyświetlić w aplikacji mapę ciepła powstałą z systemem GPS. Minuty w Strefie Aktywności (AZM) jest to natomiast wskaźnik, który jest obliczany na podstawie wieku i tętna spoczynkowego, aby zapewnić spersonalizowany pomiar postępów podczas dowolnej aktywności generującej wyższe tętno, nie skupiając się wyłącznie na krokach. Charge 4 jest pierwszym urządzeniem w gamie Fitbita z tą funkcją.

Domyślny cel na Minuty w Strefie Aktywności wynosi 150 min tygodniowo. Wynika to z wytycznych American Heart Association i Światowej Organizacji Zdrowia. Za każdym razem, gdy zmienimy strefy tętna, otrzymamy powiadomienia w czasie rzeczywistym. Jest to motywacja do większego wysiłku lub sygnał, aby zwolnić tempo – wszystko po to, by treningi były efektywniejsze.

  • 1 wibracja – strefa spalania tłuszczu,
  • 2 wibracje – strefa kardio,
  • 3 wibracje – strefa szczytowa.

Podczas samodzielnego treningu można skorzystać z ćwiczeń opartych na celach. Klikamy w opasce na „Ćwiczenie” i wybieramy aktywność, którą chcemy wykonać, a następnie klikamy „Ustaw cel” i wybieramy czas, kalorie lub dystans. Ustawiamy cel, a następnie „Rozpocznij”.

Wynik Minut w Strefie Aktywności sprawdza się w aplikacji na telefonie. Pojawią się tam również sugestie, które pomogą w osiągnięciu celów.

  • 1 Minuta w Strefie Aktywnej = 1 minuta aktywności w Twojej spersonalizowanej strefie spalania tłuszczu,
  • 2 Minuty w Strefie Aktywnej = 1 minuta aktywności w Twojej spersonalizowanej strefie kardio lub szczytowej.

Treningi w aplikacji

Zastanawiałem się, jak przetestować nowego Fitbita w czasie #zostanwdomu. Szukałem pomysłów, przeglądałem sieć, a okazało się, że najciemniej jest pod latarnią. Fitbit oferuje teraz absolutnie genialne rozwiązanie. Przez 90 dni, to sporo, mamy za free dostęp do konta premium, a tam jest istna kopalnia ćwiczeń i całych planów treningowych do robienia w domu. OK, są to w większości propozycje aerobowe, ale jest ich mnóstwo. Treningi są podzielone na kategorie, poziomy trudności. Możemy trenować tylko wybrane partie naszego ciała lub wybierać kompleksowe programy. Do tego dochodzi cały duży dział, który pomoże nam się zrelaksować i medytować. Wszystkie treningi możemy oglądać na telefonie lub stremować je na duży TV. Jedynym minusem jest to, że są dostępne tylko w języku angielskim. Te treningi to świetna sprawa, tym bardziej podczas pandemii. Jak wspominałem, usługa Premium jest dostępna za darmo przez 90 dni, potem płatna – 47 zł/mies. No i co bardzo ważne, Charge 4 sam rozpoznaje, kiedy trenujemy i co trenujemy, i robi to bardzo trafnie.

Jak już jesteśmy przy kwestii języka. Pierwszy raz od początku funkcjonowania, gdy wszyscy już dawno to zrobili, Fitbit zdecydował się na spolszczenie swojej aplikacji. Od połowy kwietnia aplikacja jest spolszczona, niestety, miejscami otrzymaliśmy jeszcze niedokładne tłumaczenia. Liczę, że z kolejnymi aktualizacjami będzie coraz lepiej.

Płatności Fitbit Pay

Fitbit dosyć szybko porozumiewa się z kolejnymi bankami na polskim rynku. Dość często dostaję informacje o podpisaniu kolejnych umów. W tej chwili Fitbit Pay dostępny jest w następujących bankach w Polsce: Alior (tylko Mastercard), Bank Pekao, Santander, mBank, Nest Bank, Banki Spółdzielcze SGB, Krakowski Bank Spółdzielczy, Credit Agricole, a także Revolut i Bunq.

Prywatnie korzystam z Aliora i akurat tak się składa, że mam kartę Mastercard. Moja karta dodała się bez problemu. Procedura była banalnie prosta. Testowałem płatności i wszystko działało, jak należy. Płatności powyżej 150 zł odbywały się bez PIN-u. Zakładam, że jest to podobnie rozwiązane jak w Apple Watch, ponieważ gdy zdejmuję Charge 4 z ręki i chcę włączyć jakąś funkcję, to prosi o PIN.

Motywowanie i porady mailem

Ostatnią nowością, jaką wprowadził Fitbit, są wysyłane raz w tygodniu maile motywujące do działania i podsuwające ciekawe porady. Wcześniej tego nie było, a teraz, gdy je zobaczyłem, to zaskoczyła mnie ich pomysłowość. Tematy są różne, np. jak obniżyć stres w obecnej sytuacji czy też jakie produkty kupować w sklepie, aby rzadziej do niego chodzić. Ciekawy jest też artykuł o tym, czy ludzie aktualnie siedzą w domach, na podstawie analizy liczby rejestrowanych kroków.

Podsumowanie

Najnowszy Fitbit Charge 4 to bardzo fajna opcja dla wszystkich, którzy są trochę bardziej zainteresowani aktywnością fizyczną niż przeciętny Kowalski. Rozbudowana aplikacja, a jednocześnie nowe funkcje opaski, przede wszystkim Fitbit Pay, są dla mnie wystarczającą rekomendacją. Martwi mnie tylko to, że w ostatnim czasie dużo znajomych zniknęło mi ze społeczności, przestali używać Fitbit. Liczę, że nowa opaska to zmieni i wrócą, bo warto.

Fitbit Charge 4 i Charge 4 Special Edition jest dostępny w sklepach online, oczywiście zakładam, że będzie też od razu dostępny w stacjonarnych po ich ponownym otwarciu. Charge 4 jest w cenie 699 zł w kolorze czarnym, drzewa różanego i burzowym błękicie/czerni. Charge 4 Special Edition jest dostępny w cenie 779 zł – w tej wersji mamy, prócz normalnej opaski, jeszcze dodatkową – elegancką granitową lub czarną plecioną.

1

Dominik Łada

MacUser od 2001 roku, fanatyk sprzętu z nadgryzionym jabłkiem, poza tym ma świra na punkcie fotografii i dobrej kuchni. Współzałożyciel i "rednacz" iMagazine - @dominiklada