Rozwaliłem RAID i przeniosłem Time Machine na wewnętrzny dysk w NLEstation 2020

01/07/2020, 13:49 · · · 0

Mój wewnątrz-dyskowy setup od wielu lat, w zasadzie od początków NLEstation 2014, wyglądał tak, że miałem dwa identyczne HDD w RAID 1 (mirror), na których trzymam swoje zdjęcia i archiwalne rzeczy – wszystko co nie mieści się lub nie musi się mieścić na systemowym SSD. To się wczoraj zmieniło…

Jako że niebezpiecznie jest „rozwalać” mirrora bez backupu danych, to w pierwszej kolejności upewniłem się, że mam pełną kopię tego dysku (trzymam ją na dodatkowym, zewnętrznym HDD, który jest również w mirrorze). Następnie fizycznie odłączyłem jeden z dysków i zastąpiłem go nowym HDD – WD Blue 4 TB. Skonfigurowałem go pod APFS i następnie zacząłem przenoszenie 2+ TB danych z Macintosh HDD na Macintosh Blue. To zajęło ładnych kilka godzin.

Następnym krokiem było skonfigurowanie Time Machine, aby przestał robić backupy na NAS-a, a zaczął na nowy dysk. Celem tego zabiegu było przede wszystkim przyspieszenie backupów, bo te na NAS-a po sieci trwają nieznośnie długo. Jak widać powyżej, nie zostaje zbyt wiele wolnego miejsca na dysku dla TM, więc nie wykluczam, że WD Red-a, który obecnie służy do tego celu, nie wymienię na coś większego w przyszłości.

 

O ile jestem bardzo zadowolony z wyboru obudowy – Fractal Design Meshify C (nie, moja nie wygląda tak, jak ta powyżej) – to żałuję, że ma tak mało miejsca na dodatkowe dyski. W sumie mogę zamontować trzy SSD typu NVMe, dwa dyski 2,5″ (HDD lub SSD na SATA) oraz dwa 3,5″ HDD. W zasadzie brakuje mi miejsca na jeszcze jednego 3,5-calowego HDD, ale może po prostu skorzystam z 2,5-calowego na jego miejsce – będzie wolniejszy, ale będzie. Jedyny problem z tymi dyskami, w większych pojemnościach (typu 5 TB), jest ich wysoka cena.

Skoro mam już zainstalowaną Catalinę, to następnym krokiem będzie wymiana GPU RX 580 na 5700 XT, ale ostatnio chodzą jakieś plotki, że AMD wypuści coś jeszcze szybszego, więc wstrzymuję się chwilowo.

Problemu opisywanego niedawno jeszcze nie rozwiązałem, ale cały czas walczę w wolnych chwilach. Problem jest taki, że setki, jeśli nie tysiące, Macuserów (w tym szczególnie właściciele nowych 16-calowych MacBooków Pro), ma dokładnie takie same objawy, jak ja, a to oznacza, że to jak szukanie igły w stogu siana. Tymczasem konsola mi sypie tak dużą ilością błędów w usługach Apple’owych, że naprawdę zastanawiam się, jak to w ogóle przeszło przez jakąkolwiek kontrolę jakości w Apple’u. Naprawdę liczę na to, że szybko będę mógł zrobić przesiadkę na Big Sur, bo Catalina, do spółki z iOS 13 i iPadOS 13, to największy clusterfuck we współczesnej historii jakości OS-ów Apple’a.



0

Wojtek Pietrusiewicz

Wydawca, fotograf, podróżnik, podcaster – niekoniecznie w tej kolejności. Lubię espresso, mechaniczne zegarki, mechaniczne klawiatury i zwinne samochody.