Samsung Galaxy S20 Ultra

22/07/2020, 13:07 · · · 0

Rodzinę Galaxy S20 na 2020 rok otrzymaliśmy w trzech różnych wydaniach, ale to Galaxy S20 Ultra, ze swoim 6,9” wyświetlaczem, robi największe wrażenie od strony specyfikacji sprzętowej. Czy jest ona warta ceny 5999 zł? Dzisiaj skupimy się na dwóch najważniejszych aspektach tego flagowca – ekranu i aparatów.


Ten artykuł pochodzi z archiwalnego iMagazine 4/2020


Przykładowe zdjęcia, zawarte poniżej, zostały zmniejszone i skompresowane na potrzeby WWW. Nieedytowane oryginały, z jedynie dodanymi podpisami możecie pobrać bezpośrednio stąd [ZIP 100 MB].

Zdjęcia wykonano podczas trwania lockdownu, ze względu na pandemię COVID-19, w trakcie spaceru do sklepu po niezbędne zakupy spożywcze.


120 Hz!

Niezależnie od tego, który model tegorocznego Galaxy wybierzecie – czy to S20, S20+ czy S20 Ultra, otrzymacie najgenialniejszy ekran obecny na rynku. Tak, trzeba go koniecznie przestawić w ustawieniach z trybu „Żywy” na „Naturalny”, aby widzieć kolory, tak, jak widziane być powinny oraz włączyć tryb 120 Hz odświeżania, ale po wykonaniu tych dwóch czynności trudno mi będzie się z nim rozstać.

Wiem, że wiele osób nie dostrzega różnicy pomiędzy 60 a 120 Hz, nawet mój własny kuzyn, ale dla mnie różnica jest powalająca. Obcuję zresztą z takim ekranem od dłuższego czasu w iPadach Pro, ale Apple nadal tego nie wprowadziło do iPhone’ów, a ja mam wrażenie, że to ma jeszcze większy sens na małym wyświetlaczu, bo więcej i częściej przewijamy na nim treści. S20 Ultra niestety spotęgowało mój ból wracania do ekranów odświeżanych standardowo i cierpię nawet teraz, pisząc te słowa na 60 Hz monitorze komputerowym.

Odpowiednik 13 mm po lewej, 26 mm po prawej.

Niestety, nie można połączyć 120 Hz ekranu z opcją wyświetlania treści w pełnej rozdzielczości. S20 Ultra ma ekran o rozdzielczości 3200×1440 px, ale 120 Hz dostępne jest jedynie przy 24001080 px. Finalnie jednak nawet ta niższa rozdzielczość jest dla mnie więcej niż wystarczająca i nie widzę pomiędzy nimi żadnej różnicy. Tak wiem, nie mam 20 lat. Nie przypominajcie mi tego.

Decyzję o zachowaniu 2400×1800 px jako domyślną rozdzielczość akceptuję – pozwala oszczędzić trochę baterii, a większość osób nie zobaczy różnicy, podobnie jak nie zauważyło, gdy pojawiły się pierwsze smartfony z ekranami @2x. Uważam jednak, że 120 Hz powinno być domyślnie aktywowane, nawet jeśli ktoś tego nie zauważy. Osobiście nie zauważyłem znaczącego wpływu tego trybu na baterię, ale też nie gram specjalnie na smartfonie, więc sprawdźcie to na własnej skórze przy Waszym trybie pracy.

Na koniec jeszcze podpowiem, że jestem szalenie miło zaskoczony, jak płynnie działają wszelkie animacje przy 120 Hz. Oby to się utrzymało minimum przez kolejne dwa lata!

52 mm po lewej, 104 mm po prawej.

Aparat

120 Hz ekran sprawia przyjemność każdego dnia, ale nowy aparat Samsunga, oferujący aż 100x zoom, dopełnia mnie wtedy, gdy mam ochotę na zrobienie zdjęcia. Nowy moduł aparatu zresztą oferuje jeszcze więcej, ponieważ poza zoomem od 0,5x do 100, ma również możliwość rejestrowania zdjęć w 108 MP. Nie, nie zapomniałem o przecinku w tej cyfrze.

Rozbijmy zatem całość na elementy bazowe…

Na wyposażeniu znajduje się 40 MP aparat do robienia selfie, o którym nie będę się wypowiadał, bo dzięki niemu jestem jeszcze brzydszy i to pomimo tego, że wygładza cerę.

260 mm po lewej, 780 mm na środku, 2600 mm po prawej.

Z tyłu natomiast znajdziemy przede wszystkim aparat szerokokątny (26 mm, f/1.8, 1x zoom), który robi zdjęcia 12 MP lub 108 MP. Osobiście polecam pozostać przy 12 MP (4000×3000 px), chyba że nie przeszkadzają Wam ciężkie pliki o bardzo wysokiej rozdzielczości (12000×9000 px). Ważniejsze jednak jest to, że jeśli na dworze nie ma idealnych warunków oświetleniowych, to 12 MP zdjęcie będzie wyglądało lepiej. Tak duża rozdzielczość wymusiła też zastosowanie większej fizycznie matrycy, dzięki czemu efekt rozmycia tła jest znacznie łatwiejszy do uzyskania. Oznacza to, że fotografowany obiekt nie musi znajdować się aż tak blisko obiektywu, aby tło za nim rozmyło się naturalnie, dzięki optyce, a nie matematyce. Niestety, to również będzie oznaczało, że jeśli nie traficie prawidłowo z punktem ostrości, to fotografowany obiekt może być rozmyty, więc sprawdzajcie zdjęcia po tym kątem po fakcie. Osobiście cieszy mnie ten krok i to pomimo że efekt bokeh z tak małego obiektywu nie jest konkurencyjny dla obiektywów pełnoklatkowych.

13 mm po lewej, 26 mm po prawej.

Pixel binning

Zmienię na moment temat, żeby wytłumaczyć, jak Samsung generuje 12 MP zdjęcia z matrycy o rozdzielczości 108 MP. Otóż działa to na podobnej zasadzie jak Retina czy HiDPI, tyle że, w przypadku matrycy ISOCELL Bright HMX, z której firma korzysta, każdy piksel, z którego składają się zdjęcia 12 MP, powstał z informacji 9 fizycznych pikseli na matrycy (w układzie 3×3). Jak łatwo policzyć, 12×9 to 108. Ta technologia nazywa się pixel binning i w dużym skrócie zdecydowanie poprawia ona jakość zdjęć.

Aparat cd.

Nad głównym aparatem znajduje się też obiektyw ultraszerokokątny 12 MP (13 mm, f/2.2, 0,5x zoom), który robi, moim zdaniem, lepsze zdjęcia niż odpowiednik w iPhone’ach 11 i 11 Pro, ale na deser zostaje trzecia i znacznie bardziej imponująca 48 MP matryca z tyłu (48 MP, f/3.5, 2x-100x zoom), klasyfikowana z obiektywem jako „telephoto”.

52 mm po lewej, 104 mm po prawej.

Oferuje on możliwość robienia zdjęć od 2x optycznego zoomu (52 mm) aż do 100x zoomu cyfrowego (2600 mm). Zastosowano tutaj obiektyw peryskopowy, którego działanie polega na tym, że światło uderza w pryzmat i jest kierowane przez tzw. „peryskop”, zanim trafia do matrycy. Maksymalny zoom optyczny wynosi 4x (104 mm), a potem dzieje się magia za pomocą składania wielu ujęć, cropowania i matematyki. Bez żadnego wahania (piszę to chyba pierwszy raz w życiu) korzystałbym z 10x zoomu na co dzień, pod warunkiem, że oświetlenie byłoby sensowne. Zdjęcia do tej ogniskowej wyglądają wystarczająco dobrze nawet na dużym ekranie komputera. Następnym krokiem jest już 30x zoom i tutaj stosowałbym go selektywnie – zależnie od tematu i światła zastanego, zdjęcia mogą być bardzo dobre albo mierne. 100x zoom traktowałbym raczej jako coś, czym można się pochwalić, ale skoro nikt nie zmusza nas do korzystania z niego, to nie widzę problemu z faktu, że istnieje – nie wykluczam, że znajdzie się ktoś, kto będzie umiał wyszukać dla niego zastosowanie.

Sposób obróbki zdjęć przez S20 Ultra jest bardzo zbliżony do poprzedników i tutaj widzę pole do potencjalnej poprawy lub do zaoferowania klientom większych możliwości ustawienia, czy preferują zdjęcia raczej kontrastowe, czy bardziej naturalne. Nie zmienia to faktu, że S20 robi jedne z najlepszych zdjęć na rynku i o ile iPhone nadal pozostaje bardziej zbalansowany pod względem tego, jak kolejne zdjęcia z niego wyglądają, to uważam, że w większości sytuacji S20 da nam po prostu lepszą jakościowo fotografię. Mam tutaj na myśli 1–2x zoom, bo w zakresie 2–10x iPhone nie jest dla niego żadną konkurencją – przepaść w ostrości zdjęć, nawet jeśli iPhone’owe ręcznie przytniemy, jest gigantyczna.

260 mm po lewej, 780 mm na środku, 2600 mm po prawej.

Aparat w kieszeni

Wiele lat temu, gdy dostaliśmy pierwszy aparat składający się z dwóch obiektywów, byłem tym faktem zachwycony. Pisałem też, niewiele później, że do szczęścia brakuje mi trzeciego, prawdziwego teleobiektywu. S20 Ultra spełnia wszystkie moje potrzeby w tym względzie, a nawet więcej, bo oczekiwałem 28 mm, 56 mm i rejonu 85–100 mm, a otrzymaliśmy 26 mm i potem od 52 mm aż do używalnych 260 mm (104 mm w najgorszym wypadku, jeśli chcemy pozostać w zakresie zoomu optycznego).

Brawo Samsung! Dziękuję też za szary kolor – bardzo mi odpowiada ten odcień, ponieważ przypomina mi lakier pewnego supersamochodu, który mi przypadł do gustu.

Wracając jednak do rzeczywistości: Czy możecie teraz to wszystko upchnąć w telefonie z ekranem nie większym niż 6”?



0

Wojtek Pietrusiewicz

Wydawca, fotograf, podróżnik, podcaster – niekoniecznie w tej kolejności. Lubię espresso, mechaniczne zegarki, mechaniczne klawiatury i zwinne samochody.