Samsung Galaxy S21 – pierwsze wrażenia

15/01/2021, 17:30 · · · 3

Wczoraj, w dosyć nietypowej walizce, której otworzenie wymagało ode mnie obudzenie swojego wewnętrznego Sherlocka Holmesa (żartuję, musiałem tylko odczytać kod z emaila), dojechał najnowszy Samsung Galaxy S21, w kolorze fioletowym, z różowozłotymi akcentami.

Co do samego fioletu i różowego złota… to, jaki odcień przyjmą obie te barwy, zależy w dużej mierze od światła zastanego. Tutaj, w warunkach zimnego i LED-owego oświetlenia, przechodzi w złoto i prawie-niebieski.

Różowe złoto najbardziej wychodzi, razem z fioletem, w cieniu i w świetle naturalnym. Obecnie, jak zapewne zauważyliście, jeśli wyjrzeliście przez okno, trwa niesamowicie ponura aura…

Spędziłem kilka chwil sprawdzając, jak spisuje się aparat w warunkach niezbyt ciekawych i jeszcze nie miałem okazji przejrzeć zdjęć na ekranie komputera, ale na smartfonie wyglądają całkiem zacnie. Fakt, że najtańszy Galaxy S21, kosztujący 3899 zł, ma trzy obiektywy, pokrywające ogniskowe od 13 mm aż do 78 mm, jest niesamowite. Jeśli zostaniemy w tym zakresie, czyli od 0,5x do 3x, to jakość wydaje się znakomita (zwykłe JPG prosto z aparatu; jest też tryb RAW), ale w wyjątkowych sytuacjach mamy możliwość zbliżenia obiektu aż 30-krotnie. Z tak ekstremalnego zbliżenia raczej nie będziemy korzystali do „ładnych” zdjęć, ale jestem przekonany, że przyda się komuś w sytuacji użytkowej, np. aby chwycić tablice rejestracyjne oddalającego się pirata drogowego.

Sam rozmiar jest też wzorowy dla moich potrzeb. Szerokość S21 jest o około 1 mm węższa od iPhone’a 11 Pro, który stanowi górną granicę moich preferencji, więc leży naprawdę świetnie w dłoni. Jest ciut wyższy, co może utrudniać dostęp do górnych partii ekranu, ale w zamian otrzymujemy najlepszy element tego puzzla…

Ekran 120 Hz przy pełnej rozdzielczości, czyli 1080×2400 px, jest rewelacyjny. Założyłem też czepek swojego wewnętrznego Mateusza Gryca i starałem się ocenić płynność animacji przy tych 120 Hz – to jeden z elementów, który jest niezwykle istotne, bo po co nam tak wysoka częstotliwość odświeżania, jeśli animacje przycinają. S21 jest obecnie „goły”, czyli nie instalowałem jeszcze żadnych swoich śmieci, i płynność jest niesamowita. Ekran Dynamic AMOLED 2X może zresztą pracować w zakresie od 48 Hz do 120 Hz, zależnie od tego, co aktualnie robimy. Alternatywnie możemy na szytwno ustawić 60 Hz, co być może zaoszczędzi ciut baterii, ale nie polecam tego.

Galaxy S21 ma 128 GB pamięci, trzy aparaty oferujące zakres od 13 mm do 78 mm oraz opcjonalnie 30-krotny zoom osobom mniej przejętym jakością zdjęć. Całość dopełnia 120 Hz AMOLED najwyższej jakości. To kosztuje 3899 zł. Wiele osób mówi, że to drogo i fakt – tanio nie jest. Jeśli zamówicie telefon w przedsprzedaży, to dodatkowo dostaniecie SmartTaga i Galaxy Buds Live (odpowiednik AirPods) w cenie.

Dla porównania, iPhone 12 z OLED-em, w wersji 64 GB, kosztuje 4199 zł, czyli 300 zł więcej. Ma tylko dwa aparaty – 13 mm i 26 mm – co powoduje, że nie wybrałbym tego modelu dla siebie, i ekran 60 Hz. Sam ekran ma 6,1”, czyli nieznacznie mniej, ale przez kanciaste ramki jest zdecydowanie mniej wygodny w ręce (i kieszeni), pomimo że ma nieznacznie mniejsze wymiary zewnętrzne. Jeśli mielibyśmy jednak porównać model 128 GB, to iPhone jest już droższy o 550 zł (kosztuje 4449 zł). Inaczej – w cenie o 100 zł niższej niż iPhone 12 64 GB możecie kupić S21 256 GB; nie jest więc tak źle, jak niektórzy mówią. A nie doliczyłem przecież ceny AirPods (799 zł) i AirTags (jeszcze ich nie ma).

Biorąc pod uwagę nadchodzący front i temperatury w rejonie -20° C przez weekend, nie spodziewam się, że porobię wiele zdjęć, aby przetestować lepiej aparaty, ale jeśli macie jakieś pytania, to zapraszam do komentarzy.



3

Wojtek Pietrusiewicz

Wydawca, fotograf, podróżnik, podcaster – niekoniecznie w tej kolejności. Lubię espresso, mechaniczne zegarki, mechaniczne klawiatury i zwinne samochody.