Logitech G Pro – bezprzewodowa, jak przewodowa

19/02/2021, 09:44 · · · 3

Przez wiele (wiele!) lat korzystałem z myszek Razera do grania w strzelanki typu CS:GO, ponieważ pasował mi ich software, hardware i ergonomia. To się właśnie zmieniło.


Ten artykuł pochodzi z archiwalnego iMagazine 12/2020


Logitech G Pro to pierwsza mysz firmy z serii Pro, która jest przeznaczona dla zawodowców i jest jednocześnie bezprzewodowa. Korzysta z technologii Lightspeed, która nie wprowadza żadnych (ale serio, żadnych) zauważalnych opóźnień. Dotychczas każda zmiana myszy u mnie powodowała przynajmniej kilka dni wyraźnie gorszej gry, zanim się do niej nie przyzwyczaiłem. W przypadku G Pro wystarczył mi kwadrans i „fragowałem” jak dawniej.

G Pro jest ultralekka i waży 80 g, ale uwaga – gdy piszę te słowa, Logitech już reklamuje najnowszy model Pro X Superlight, który waży mniej niż 63 g. Moja poprzednia mysz ważyła 105 g, była znacznie większa i jestem do niej przyzwyczajony. Przejście na lżejszą myszkę specjalnie nie zrobiło na mnie większego wrażenia ani niczego nie utrudniało, ale teraz, jak biorę do ręki Razera, to nie mogę się nadziwić, jaka jest ciężka. Małe wymiary dodatkowo wymusiły na mnie zmianę sposobu jej trzymania, ale jak już wspominałem, nie wpłynęło to na skuteczność celowania.

G Pro do komputera podłącza się prosto. Dostajemy kabel-przedłużacza, na którego końcu montujemy sensor Lightspeed (chodzi o to, aby sensor znajdował się on w pobliżu myszki). Pod biurkiem mam taką kieszeń na kable, więc ułożyłem go tak, że leży sobie dokładnie pod myszką i działa to znakomicie. Logitech zastosował port micro USB w myszce i na końcu kabla (końcówka do komputera ma USB-A), prawdopodobnie ze względu na to, że ma on mniejsze opóźnienia niż USB-C (analogiczny zamontowano w nowej Pro X Superlight). Sama myszka potrafi pracować do 60 godzin z wyłączonym podświetleniem i do 48 godzin, gdy jest włączone. To dla mnie w zupełności wystarczająco i ładuję ją raz na 5–7 dni, a nie zszedłem jeszcze poniżej 60%.

Za obsługę myszki odpowiada oprogramowanie Logitech G Hub (różne od Logi Options, wykorzystywane np. dla MX Mastera 3), dostępne dla Maca i Windows, w którym możemy nie tylko zaprogramować zachowanie poszczególnych przycisków (są profile, aby każda gra lub program miał inny profil i konfigurację). Generalnie konfiguracja i możliwości są bardzo zbliżone do software’u innych firm, więc można robić wszystko, co chcemy i działa to tak, jak powinno. Fajnym dodatkiem jest możliwość zapisania konfiguracji bezpośrednio w pamięci myszki, dzięki czemu możemy ją podłączyć do innego komputera bez konieczności instalowania G Hub.

Logitech podaje, że opóźnienie wynosi 1 ms, a największą zaletą Lightspeed jest to, że nie musimy martwić się o kabel. Miałem ogromne wątpliwości przed tą technologią i sam przez lata odmawiałem przesiadki na bezprzewodową mysz, bo po prostu nie wierzyłem, że będzie działała tak samo dobrze jak przewodowa. Niepotrzebnie. G Pro to majstersztyk i ją po prostu uwielbiam.

Ma jednak jedną wadę – kółko do przewijania jest bardzo sztywne i wymaga większej pracy, aby je poruszyć. To zapewne ułatwi zmianę broni w CS:GO (nie zmieniajcie broni kółkiem!!!) i jednocześnie utrudni przypadkowe przeskoczenie o więcej niż jeden „ząbek”. O ile do grania to kółko jest w porządku, to system z MX Mastera 3 jest dużo fajniejszy do pracy. Szkoda, że nie udało się tych dwóch rzeczy pogodzić.

Chciałem napisać, że Logitech G Pro to prawdopodobnie najlepsza lub jedna z najlepszych myszy na świecie, ale firma wypuściła już G Pro X Superlight, więc możliwe, że byłoby to kłamstwo. Tymczasem jednak, jeśli chodzi Wam po głowie przesiadka na coś bezprzewodowego, to gorąco polecam ten model.

Jest niesamowity.




Design: 6/6
Jakość wykonania: 6/6
Oprogramowanie: 6/6
Wydajność: 6/6 6/6

3

Wojtek Pietrusiewicz

Wydawca, fotograf, podróżnik, podcaster – niekoniecznie w tej kolejności. Lubię espresso, mechaniczne zegarki, mechaniczne klawiatury i zwinne samochody.