Apple Watch Series 6 – recenzja

16/05/2021, 18:30 · · · 1

Po raz pierwszy od wielu lat premierze Apple Watchów nie towarzyszyły nowe modele iPhone’ów, ale w zamian otrzymaliśmy bardzo szybkie dostawy – mój dotarł do mnie już drugiego dnia po prezentacji – oraz zaskakujące opóźnienia, bo znam osoby, których zamówienie dotrze dopiero za kilka tygodni. Jaki jest nowy Apple Watch i czy warto się na niego przesiadać? Jeśli tak, to z jakiego modelu?


Ten artykuł pochodzi z archiwalnego iMagazine 10/2020


Konstrukcja

Apple Watch Series 6 to kolejna ewolucja designu Series 4. Będzie to prawdopodobnie ostatni zegarek z tej serii i Series 7 otrzyma nowy wygląd oraz bardziej znaczące poprawki, a przynajmniej spodziewam się tego, patrząc wstecz na starsze modele.

Nowa koperta wygląda na grubszą, gdy spojrzy się na nią z profilu, w porównaniu z Series 4. Oficjalna specyfikacja jednak temu przeczy i podaje grubość 10,4 mm dla obu rozmiarów (Series 4 oficjalnie miał 10,7 mm, a Series 5 10,74 mm). Powodem tego jest bardziej wystająca wyspa z czujnikami, której jednak na nadgarstku nie widać. Cały moduł czujników jest nowy, dzięki czemu Series 6 potrafi mierzyć poziom tlenu we krwi (niestety ta funkcja jest obecnie mocno zabugowana – na watchOS 7.0 daje często błędne wyniki i wyłączono ją w watchOS 7.1 beta 1). Z nowości wprowadzono jeszcze ciągły pomiar wysokości n.p.m., który również sprawia problemy. Poza tym wygląda praktycznie identycznie.

Od strony wizualnej Apple wprowadziło nowe wykończenia kopert. W przypadku modeli aluminiowych dodano koperty granatowe i czerwone Product(RED). Modele stalowe zyskały nowy odcień złotego koloru, a model Space Black został zastąpiony przez Graphite Stainless Steel. Ten grafitowy model nadal jest polerowany na wysoki połysk, ale bardziej odcieniem przypomina kapitana Phasma niż Dartha Vadera. Space Black nadal istnieje, ale jest dostępny tylko w rozmiarze 40 mm i tylko w modelu Hermès. Z oferty zniknęły też modele ceramiczne.

Do nowych kopert stworzono nowe paski. Jest teraz bransoleta mediolańska pasująca do grafitowej stali, są też nowe paski Hermès. Najciekawszą nowością będzie prawdopodobnie gumowy Solo Loop i Braided Solo Loop, które pozbawiono jakichkolwiek klamr czy zapięć. W ofercie pojawił się też nowa seria skórzanych opasek Leather Link, które zapinają się magnetycznie i różnią się od Leather Loop tym, że nie są zawijane.

W kwestii wyboru modelu przypominam, że jedyna różnica pomiędzy modelami aluminiowymi, stalowymi i tytanowymi to ekran oraz materiał, z którego wykonano kopertę. Aluminiowe modele mają ekrany Ion-X, a pozostałe ze szkła szafirowego (które jest bardziej odporne na upadki niż szkła szafirowe w drogich zegarkach mechanicznych, ale jednocześnie jest bardziej podatne na zarysowania). Od siebie jedynie mogę dodać, że po dwóch latach noszenia Series 4, poza mikrorysami widocznymi pod mocne światło, ekran wygląda jak nowy. Oczywiście, jeśli nim przydzwonicie w beton lub metal, to szafir będzie miał większe szanse na wyjście z tego bez szwanku. Nie miejcie jednak skrupułów przed kupnem modeli aluminiowych – tracą zdecydowanie mniej na wartości niż modele wykonane z bardziej szlachetnych materiałów (po 2–3 latach używane modele stalowe sprzedają się za praktycznie tyle samo, co aluminiowe).

Ostatnią nowością jest serce – Series 6 wyposażono w SiP Apple A6, który jest do 20% szybszy od S5 w Series 5. Jest też ponoć bardziej oszczędny. S6 dodatkowo umożliwia korzystanie z Wi-Fi na częstotliwości 5 GHz.

Ekran

Series 6, podobnie jak Series 5, którego nie miałem okazji mieć na nadgarstku, ma ekran always-on. Ten ekran LTPO, gdy zegarek nie jest używany, zmniejsza częstotliwość odświeżania z 60 Hz do 1 Hz, dzięki czemu potrafi pożerać mniej prądu. Nowością w tym roku jest to, że w trybie przygaszonym jest zdecydowanie jaśniejszy niż ekran w Series 5.

Niegasnący ekran można wyłączyć, dzięki czemu oszczędzimy ogromną ilość prądu. Dla przykładu, mój typowy dzień z włączonym ekranem, jeśli nie śpię z Apple Watchem (do monitorowania snu) i zdejmuję go z ładowarki o 7:00 rano, kończy się na 43% (o godzinie 22:55). Jeśli jednak ekran always-on wyłączę, to o 22:08 miałem 74% – to o 30% więcej. Ta różnica jest dla mnie na tyle duża, że ekran pozostawiłem wyłączony, a zegarek ładuję raz na półtora dnia. Śpię w nim, więc kładę go na ładowarkę co 36 godzin, rano lub wieczorem na mniej więcej godzinę. Fakt, że Series 6 szybciej się ładuje niż jego poprzednicy, pomaga.

Rozwiązanie problemu szybkiego rozładowywania baterii

Jeśli macie problem ze zbyt szybkim rozładowywaniem się baterii w Apple Watch, niezależnie od modelu, to polecam:

  • rozparować zegarek w aplikacji Watch na iPhone i wyzerować jego ustawienia,
  • sparować ponownie i ustawić go jako nowy zegarek, nie przywracając ustawień z backupu.

Ten problem powtarza się od lat i ta metoda już sprawdziła się u paru osób. Na szczęście nie ma wielu rzeczy do konfigurowania, więc cała procedura nie jest specjalnie bolesna.

Warto go kupić?

Jeśli przesiadacie się z Series 0–3, to tak – nowa koperta i większy ekran robią kolosalną różnicę. Posiadaczom Series 4 lub nowszych polecam poczekać na Series 7. Ten model nie wnosi wiele nowego.

W moim przypadku przesiadka z Series 4 nie miała większego sensu i dużej różnicy nie widzę (ale mam zastosowanie dla Series 4, więc potrzebowałem nowego modelu tak czy siak – mojej siostry Series 0 w końcu padł, więc czeka ją upgrade na mojego Series 4). Fakt, że bateria dłużej trzyma, a zegarek jest oszczędniejszy, ale nie jest to wystarczający powód do przesiadki.

Nie zmienia to faktu, że jestem z niego zadowolony, głównie przez dłuższy czas pracy na baterii z wyłączonym ekranem.



1

Wojtek Pietrusiewicz

Wydawca, fotograf, podróżnik, podcaster – niekoniecznie w tej kolejności. Lubię espresso, mechaniczne zegarki, mechaniczne klawiatury i zwinne samochody.