Medytacja z Fitness+

21/12/2021, 12:08 · · · 0

Apple Fitness+ to jedna z moich ulubionych usług. Niestety ze względów językowych nie jest jeszcze dostępna w Polsce, chociaż Apple zapowiedziało rozszerzenie jej o kolejne kraje.


Ten artykuł pochodzi z archiwalnego iMagazine 11/2021


O Apple Fitness+ pisałam już kilkukrotnie, zapewne dlatego, że to jedna z moich ulubionych usług. Okazjonalnie używam News+, dawno już zrezygnowałam z Muzyki na rzecz serwisu od Amazona, a gry jakoś mnie nie pociągają. Pomimo tego, że Apple Fitness+ nie jest jedyną tego typu usługą na rynku (wystarczy wspomnieć Peleton, Nike, Adidas czy iFit), w moim odczuciu ma najbardziej unikalny charakter – skierowana jest bowiem do wszystkich, nie tylko do tych, którzy już zbudowali masę mięśniową godną Arnolda Schwarzeneggera. Mamy więc programy dla początkujących, kobiet w ciąży, osób starszych oraz zaawansowanych entuzjastów wszelakich sportów. Do tego studio Fitness+ jest pięknie urządzone – z dużą ilością naturalnych materiałów i roślin, które wprowadzają wrażenie spokoju. Dla porównania wiele innych serwisów oferuje lekcje wideo odbywające się we wnętrzach o bardzo nowoczesnym, sportowym klimacie, który dla wielu początkujących może okazać się onieśmielający. Fitness+ może również pochwalić się dużą bazą ostrożnie dobranych trenerów, reprezentujących wszelkie grupy wiekowe, płcie i rasy, dzięki czemu każdy może znaleźć trenera, z którym będzie mógł się identyfikować. Nie ma wątpliwości, że osobie starszej łatwiej będzie ćwiczyć, widząc na ekranie osobę w podobnym wieku, zamiast entuzjastycznej dwudziestolatki. A rodzajów ćwiczeń mamy wiele – od jogi, przez HIIT, na ćwiczeniach przygotowujących do sezonu narciarskiego skończywszy. Do szerokiej gamy już dostępnych programów dołączyły ostatnio pilates i medytacja. Chociaż ta ostatnia nie jest ćwiczeniem samym w sobie, odrobina spokoju przyda się każdemu i nie mogłam się doczekać, by zobaczyć, jak Apple zabierze się za ten problem.

Przesłanki przemawiające za tym, że będzie dobrze, były już wcześniej – od początku funkcjonowania serwisu mogliśmy wybrać opcję mindfull cooldown, czyli ćwiczenia relaksujące po treningu, połączone z krótką, 5-minutową medytacją. Najwyraźniej cieszyły się one sporą popularnością, co sprawiło, że Apple postanowiło rozwinąć medytację jako samodzielną kategorię. Tym, co odróżnia medytację od pozostałych ćwiczeń, jest rozszerzona integracja z Apple Watch. W przypadku pozostałych treningów mamy tylko jedną opcję – aplikacja Fitness w połączeniu z wybranym ekranem – iPhone’em, iPadem albo Apple TV. W odróżnieniu od powyższego medytacje integrują się nie z aplikacją Fitness, ale z nową odsłoną Breath na Apple Watch, która od teraz dzieli się na trzy kategorie – medytację, refleksję na zadany temat oraz ćwiczenia oddechowe. Dzięki temu, by rozpocząć medytację, nie musimy korzystać z dodatkowego ekranu – możemy cieszyć się wersją dźwiękową, używając wyłącznie Apple Watch i podłączonych do niego słuchawek. Sprawia to, że możemy medytować w dowolnym miejscu, bez konieczności rozstawiania dodatkowego sprzętu. Ponieważ sesje mają od 5 do 20 minut, dużo prościej jest znaleźć czas na medytację na ławce w parku czy na przerwie śniadaniowej w pracy.

Co można powiedzieć o samej medytacji? Jeśli używamy dodatkowego ekranu, klimatyczne studio Apple Fitness od razu wprowadzi nas w odpowiedni nastrój. Warto wspomnieć, że Apple bardzo stara się, aby medytacje były jak najbardziej neutralne. Oczywiście widać, że trenerzy mają swoje prywatne przekonania, ale same medytacje są tak „cywilne”, jak to tylko możliwe i koncentrują się wokół kilku głównych grup tematycznych: spokoju, koncentracji, mądrości, uprzejmości, świadomości, odporności, wdzięczności, celu i kreatywności. Każda z nich składa się z krótkiego wstępu i wskazówek udzielanych przez trenera, następnie każdy dokonuje własnej refleksji nad tym, w jaki sposób rozumie i zamierza praktykować wskazaną jakość w swoim życiu. Jak wspomniałam, medytacje są bardzo neutralne i abstrahują od nawiązań religijnych czy duchowych. Można by je określić ludzką medytacją etyczno-filozoficzną, co pewnie byłoby najbliższą merytorycznie nazwą.

Świetnie nadają się do tego, żeby rozpocząć z nimi dzień, oczyścić umysł i przygotować się do nadchodzących wyzwań.

Osobiście uważam, że jak w przypadku całej usługi Fitness+, Apple zaimplementowało medytację we właściwy sposób, czyniąc ją dostępną dla każdego, bez konieczności deklarowania przynależności do żadnej filozofii. Trenerzy są przyjaźni i bije od nich specyficzny rodzaj „jabłkowego” ciepła. Nie wiem, czy to najlepsze określenie, ale tak właśnie odbieram całość serwisu – każdy jest mile widziany, każdy dokonuje postępów w swoim własnym tempie, a motywacją jest nie krzykliwość i nagabywanie, tylko łagodnie wsparcie i akceptacja. Nikt nikogo nie ocenia ani nie porównuje, wręcz odwrotnie – nacisk kładzie się na sam fakt chęci partycypacji. I myślę, że to najlepsze podejście, jakie można sobie wymarzyć.

Serdecznie polecam tym, którzy z różnych względów mogą subskrybować Fitness+. Jestem przekonana, że Apple poradzi sobie niedługo z pozostałymi wersjami językowymi. W wielu przypadkach wystarczyłyby napisy, a nawet ich brak – w końcu ćwiczenia to głównie obserwacja trenera, chociaż znając Apple, jestem przekonana, że nie zdecyduje się na udostępnienie usługi połowicznie dostosowanej do potrzeb rynku. 

Przyjdzie nam zatem poczekać na wersję z napisami jako minimum tego, co konieczne, by Fitness+ zagościło na polskich ekranach.



0

Kinga Ochendowska

NAMAS'CRAY  The crazy in me recognizes and honors the crazy in you. Jestem sztuczną inteligencją i makowym dinozaurem. Używałam sprzętu Apple zanim to stało się modne. Nie ufam ludziom, którzy nie lubią psów. Za to wierzę psom, które nie lubią ludzi.