Niewidzialne Google

20/10/2022, 11:00 · · · 0

Tegoroczne Google I/O, czyli konferencja deweloperska skierowana do programistów systemu Android i fanów marki, skłoniła mnie do napisania tego tekstu. I żeby było od początku jasne, to jestem świadomy faktu, że jako fan nadgryzionych urządzeń będę nieobiektywny. W tym tekście chodzi jednak o to, jak prywatnie widzę każde kolejne Google I/O i szerzej – obecną strategię Google. Zostawmy na chwilę obiektywizm.


Ten artykuł pochodzi z archiwalnego iMagazine 6/2022


Jeszcze więcej danych

Gdy słyszę, że Asystent Google „nauczył się też reagować na niepełne zapytania, np. gdy poprosisz, by odtworzył Ci piosenkę, której tytułu nie pamiętasz, ale coś tam Ci się kojarzy (i podasz co), to już ta fragmentaryczna wypowiedź może wystarczyć do odnalezienia właściwego utworu i odtworzenia go w wybranym serwisie/aplikacji (np. Spotify)” – i zaraz po tym przypomnę sobie codzienne korzystanie z Siri, to faktycznie Google wyznacza kierunek dla całego rynku asystentów głosowych. Ramię w ramię z Amazonem i Alexą.

Zaraz po tym i kilku innych efektach wow przychodzi jednak opamiętanie. Bo fakt, że Asystenta Google będziemy mogli wywołać, po prostu spoglądając np. w kierunku stacji Google Nest Max, która dzięki wbudowanej kamerze i analizie naszego domu i życia przez całą dobę będzie w stanie rozpoznać, że zaraz o coś poprosimy, nie jest dla mnie walutą przyszłości.

Idąc dalej, do tzw. Immersive View, który „pozwoli turystom poszukującym np. miejsca na obiad wirtualnie – wejść – do konkretnych restauracji i obejrzeć wnętrze w płynnie animowanym i wygenerowanym przez AI na bazie setek zdjęć widoku”. Sam pomysł jest świetny, ale to oznacza jeszcze więcej danych. Jasne, danych, które i tak wrzucamy na nasze instagramowe konta, ale też danych, które w wielu przypadkach chcielibyśmy, aby niekoniecznie były częścią wirtualnego marketingu dla danego miejsca.

To, co Google od lat pokazuje podczas corocznych Google I/O, wydaje się pchać cały rynek w kierunku rozwoju, ale zupełnie nie mam nic przeciwko sytuacji, w które Apple następnie bierze te pomysły i przepuszcza przez własny filtr prywatności.

Jasne, często w efekcie to, co otrzymujemy od firmy z Cupertino, jest mniej zaawansowane, ale coś za coś. Dla mnie takie protezy są fair, jeśli są efektem mniejszej ilości danych na mój temat.

Jeszcze więcej niewiadomych

Podczas Google I/O firma pokazuje też nadchodzące urządzenia i nowe modele smartfonów z serii Pixel. Dokładnie w tej kolejności należy o tym mówić, bo o ile Pixel i akcesoria do niego trafiają mniej więcej w tym samym czasie do sklepów (w Polsce nie mamy ich oficjalnej dystrybucji), o tyle wszystko pozostałe jest niczym peleryna niewidka założona na scenę Google I/O.

Zarówno Google Watch, jak i rzekomy pogromca iPada od Google, to tylko zapowiedzi, okraszone kilkoma skromnymi renderami. Równie dobrze mogą nie doczekać się premiery w 2023 roku i skończyć na wysypisku nietrafionych pomysłów, jak cała armia usług (zwłaszcza komunikatorów) od Google. I to mnie strasznie odrzuca od tej marki, jeśli miałbym rozważyć wymianę elektroniki użytkowej na tę spod znaku kolorowego G.

Po pierwsze dlatego, że cenię stabilność. Nie wyobrażam sobie używania sprzętu, z które producent wycofa się po roku od premiery i który nie będzie otrzymywał dalej wsparcia oprogramowania. Po drugie nie lubię, kiedy firma obiecuje gruszki na wierzbie. Apple pokazuje gotowe produkty i ewentualnie podaje ich oddaloną, ale pewną, datę premiery. Wyjątkiem było AirPower, ale więcej tak dużych pomyłek znaleźć od czasu powrotu Jobsa za stery firmy nie sposób. I w końcu po trzecie, dlatego że mam wrażenie, że ktoś pokazuje mi współczesną wizję nowego świata, podczas gdy jeszcze naprawdę sporo do zrobienia mamy w obecnym.

Podoba mi się wczesna wizja okularów od Google. Głównie dlatego, że mogą zmniejszyć kontakt międzyludzki w przypadku osób z niepełnosprawnościami. Tak, chętnie zobaczę odpowiedź Apple na to. Natomiast jestem przekonany, że żadna elektronika nie jest konieczna do tego, aby nawiązać relację z drugim człowiekiem. Nawet jeśli nie mówimy w jej czy jego języku, to całe piękno chęci porozumienia się wymaga od nas poznania nowego sposobu komunikacji. Wejścia w pewną dozę naturalnej, a nie tej koniecznej dla osiągnięcia giełdowych zysków, niewidzialnej sfery.



0

Krzysztof Kołacz

👨🏻‍💻 Technologia, kawa i my sami. 🎙 W podcaście „Bo czemu nie?”. 📰 W newsletterze „The Menu Bar” oraz tutaj. Kocham 🏃🏻‍♂️ i ☕️ specialty.