Podróż w Californii

03/01/2023, 14:52 · · · 0

VW od lat dostarcza entuzjastom kultowe już wydanie specjalne swojego vana nazwanego „California”. Tym razem jest to w wersji California 6.1, testowanej przeze mnie w wersji Ocean, ale dostępnej również jako Beach Tour i Beach Camper. Pozwala na coś, co mało który kamper oferuje – komfortowe używanie go jako zwykłego, choć dużego, auta – obok możliwości spania tam, gdzie zapragniecie. No prawie…


Ten artykuł pochodzi z archiwalnego iMagazine 8/2022


Fakty

California Ocean dostępna jest z silnikami diesla o mocy od 150 KM do 204 KM. Do wyboru jest również napęd na wszystkie koła 4MOTION oraz 7-biegowa skrzynia biegów DSG, co gorąco polecam. Wersja testowana miała 204-konną jednostkę, przekazującą moc na przednie koła za pomocą właśnie DSG. Taki zestaw zapewnia zaskakującą zrywność, biorąc pod uwagę, ile dodatkowego sprzętu jest na pokładzie. Każda wersja wyposażenia zawiera dach podnoszony, który umożliwia spanie dodatkowym dwóm osobom, a lista wyposażenia opcjonalnego jest ogromna. Można podmienić standardowe przesuwane drzwi boczne, które są standardowe wyposażone w domykanie, na przesuwane elektrycznie za pomocą przycisku.

Jeśli chodzi o elektronikę, to jest komplet – Każdy-Możliwy-Asystent, różne systemy multimedialne, Digital Cockpit i wiele więcej.

Jest możliwość zamówienia dodatkowych bezpiecznych schowków, dla cennych przedmiotów. Jest blokada tylnego mechanizmu różnicowego dla modeli 4MOTION. Alarm wydaje się obowiązkowy i można też domówić wzmocniony alternator i akumulator. Gama dostępnych lakierów jest też imponująca, od zwykłych lakierów, poprzez metaliki i perły oraz przepiękne malowania dwukolorowe. Opcjonalna markiza to absolutny must have, aby bronić się przed słońcem w sezonie. Domyślne szare meble można wymienić na jasny dąb. Jest też złącze prysznicowe, które sprawdza się znakomicie w warunkach, gdy jesteśmy z dala od bardziej tradycyjnej łazienki. Jeśli chodzi o elektronikę, to jest komplet – Każdy-Możliwy-Asystent, różne systemy multimedialne, Digital Cockpit i wiele więcej. W konfiguratorze naprawdę można spędzić wiele godzin i nadal mieć wątpliwości.

Życie w Californii

Kwestie techniczne odnotowane powyżej są formalnością, której musiałem dopełnić. Znacznie ważniejsze jest jednak to, co taki kamper rzeczywiście oferuje jego domownikom.

Rano zaskoczył mnie fakt, że z butelki z wodą została kostka lodu, idealna do zrobienia drinków. Szkoda jedynie, że nie wzięliśmy ze sobą whiskey…

Testowana California Ocean była wyposażona w dwa łóżka, zlewozmywak, kuchenkę gazową dwupalnikową, lodówkę, ogromną liczbę szafek i schowków, markizę, chowany stół jadalny we wnętrzu auta, dwa składane fotele oraz jeden dodatkowy składany stolik, aby używać go poza autem. Nie ma jedynie toalety – kompromis z wadami i zaletami. Kamper posiada dwa zbiorniki na wodę (czystą oraz szarą) i akumulator, który wykorzystywany jest do napędzania wyposażenia dodatkowego. Funkcjonalnie wnętrze jest rozwiązane tak, że jest kabina kierowcy i pasażera oraz przestrzeń do życia. Tą drugą sterujemy za pomocą ekranu dotykowego na podsufitce, łącznie z elektrohydraulicznie podnoszonym dachem. To rozdzielenie trochę ułatwia panowanie nad całością, ale zwróciłem uwagę na jedno ograniczenie takiego rozwiązania – w trybie kampera część samochodowa jest odłączona od zasilania, co oznacza również, że dwa porty USB-C na desce rozdzielczej, które idealnie nadają się do nocnego ładowania telefonów, nie działają i trzeba korzystać z gniazdek oraz portu w zabudowie. Akumulator, zasilający część kamperową, zapewnił nam prąd na dwa pełni dni i jeszcze był spory zapas. Jego kluczowa rola to napędzanie lodówki. Można go w razie czego doładować silnikiem Californii, jeśli nie mamy podłączenia do prądu w miejscu biwakowania. Wracając jeszcze do lodówki – nie spodziewałem się po niej wiele, szczególnie że Californię mieliśmy do dyspozycji akurat podczas największych upałów tego lata, przekraczających 30° C. Jej pracę można ustawić na jeden z pięciu poziomów chłodzenia, więc naturalnie włączyliśmy najmocniejsze chłodzenie. Rano zaskoczył mnie fakt, że z butelki z wodą została kostka lodu, idealna do zrobienia drinków. Szkoda jedynie, że nie wzięliśmy ze sobą whiskey…, ale lodówkę od tej pory używaliśmy w ustawieniu „3”, które należycie chłodziło to, co miało chłodzić, ale nie mroziło nam napojów.

Wnętrze Californii jest rzeczywiście funkcjonalne. Przednie fotele można obrócić, aby skierowane były do tyłu. Niestety, wymaga to ustawienia oparcia do pozycji pionowej, aby o nic nie zawadzić, co przy kolejnych razach staje się frustrujące. W dodatku, jeśli zamówimy elektryczne sterowanie siedzeniem kierowcy, to staje się on nieobrotowy. Funkcjonalność obrotowa jednak jest ważniejsza, bo zapewnia to naprawdę wygodne miejsce do siedzenia. Tylna kanapa jest przesuwana i zależnie od tego, jak chcemy skonfigurować wnętrze, będziemy musieli ją przesuwać do przodu lub tyłu. Naprawdę byłem miło zaskoczony, jak to wszystko ze sobą współgra – wysuwany stół jadalny wymaga dosłownie kilku sekund na rozłożenie, zlewozmywak, lodówka i kuchenka są w zasięgu ręki, co powoduje, że funkcjonuje się sprawnie.

O ile VW oferuje taki rozstawiany parawan, za którym można rzeczywiście wziąć prysznic, pamiętajmy, że woda nie jest podgrzewana, więc ma temperaturę otoczenia.

Zjedliśmy we wnętrzu tego auta kilka posiłków, a do reszty wykorzystaliśmy stół chowany w bocznych przesuwanych drzwiach, który w parze ze składanymi fotelami, który chowane są w tylnej klapie Californii, oraz dzięki rozkładanej markizie, zapewnił nam komfortowe warunki w cieniu na świeżym powietrzu. Opcjonalnie można też zamówić rączkę prysznica wraz z odpowiednim wężem oraz przyłączem w bagażniku. O ile VW oferuje taki rozstawiany parawan, za którym można rzeczywiście wziąć prysznic, pamiętajmy, że woda nie jest podgrzewana, więc ma temperaturę otoczenia. Akurat w dniach, gdy go testowaliśmy, nie zawahałbym się wziąć prysznica, bo żar lał się z nieba, ale ktoś musiałby mieć bardzo grubą książeczkę czekową, aby przekonać mnie do tego, gdy temperatura wody spada poniżej 20° C. Prysznic więc zdecydowanie bardziej nadaje się do mycia rąk, stóp, butów i tym podobnych czynności, kiedy nie chcemy pobrudzić sobie wnętrza, a na dworze jest na przykład mokro.

Do spania przewidziano dwie lokalizacje. Pierwsze łóżko tworzymy poprzez przesunięcie tylnej kanapy maksymalnie do przodu i jej rozłożeniu na płasko. Na koniec pozostaje jedynie rozłożenie fabrycznego materaca, który chowa się w bagażniku oraz pościelenia całości. Tylna kanapa ma bardzo funkcjonalne schowki pod spodem, które się świetnie nadają do chowania pościeli, gdy nie jest potrzebna.

Californii jest całkowicie otwierana, więc można obcować z naturą bezpośrednio (a potem spędzić długie chwile na wyganianiu latających owadów; ask me how I know!).

Alternatywą, tą zdecydowanie ciekawszą, jest możliwość podniesienia dachu w Californii. Polecam wcześniejsze upewnienie się, że nad dachem auta nie ma żadnych przeszkód. Czynność tę wykonuje się za pomocą wspomnianego panelu do sterowania funkcjami kampera i zajmuje ona kilkanaście sekund. Po pełnym podniesieniu dachu odsuwamy zasłonę w podsufitce, przez którą możemy wdrapać się „na pięterko”. Śpi się tam zaskakująco komfortowo. Boki siatki dachu można odsunąć, dzięki czemu wpada tam znacznie więcej świeżego powietrza, a „ściana” nad przednią szybą Californii jest całkowicie otwierana, więc można obcować z naturą bezpośrednio (a potem spędzić długie chwile na wyganianiu latających owadów; ask me how I know!). W zasadzie jedyną wadą spania na górze jest to, że absolutnie wszystko słychać, więc osoby płytko śpiące mogą mieć problem. Trzeba też pamiętać, że wszyscy wokół również słyszą to, co my tam robimy.

Podnoszony dach ma jeszcze jedną superważną cechę. Otóż, gdy nie korzystamy z łóżka na górze, to możemy podnieść sufit (tę część, na której śpimy), aby otworzyć przestrzeń i nie musimy wtedy uważać na głowę. Świetna sprawa!

Californię wyposażono w mnogie rozwiązania do odcięcia się od świata zewnętrznego, aby nikt nam nie zaglądał do środka, szczególnie wieczorami. Przednią szybę zasłaniamy przesuwanymi roletami z przednich słupków, mocowanymi na środku pod lusterkiem i na podszybiu. Boczne przednie szyby wyposażono w magnetycznie mocowane zasłony, które polecam zawsze chować w tym samym miejscu, bo potem ciężko je znaleźć. Serio, 20 minut ich szukałem, bo schowków w Californii nie brakuje. Resztę szyb w kamperze wyposażono w suwane rolety, które również skutecznie maskują to, co dzieje się we wnętrzu.

California w Polsce domyślnie rejestrowana jest jako „samochód specjalny kempingowy”, co oznacza, że ma homologację 4-osobową. Jeśli ktoś preferuje homologację na samochód osobowy, to jest taka możliwość. Ten pierwszy wymaga corocznych przeglądów i ubezpieczenie może być droższe (nie sprawdzałem różnic w stawkach), a ten drugi powinien być łatwiejszy do rozliczania w firmie, ale trzeba z góry zapłacić za samą homologację. Jak powiadomił mnie też specjalista z Volkswagena, pojazdy kempingowe nie obowiązuje ograniczenie prędkości do 80 km/h i mogą poruszać się jak osobówki.

To były nasze pierwsze w życiu doświadczenia z kamperem i mieliśmy w związku z tym kilka luźnych przemyśleń, które znajdziecie poniżej, bez konkretnej kolejności.

  • Widzimy, dlaczego taki lifestyle może się ludziom podobać. Możliwość komfortowego spania i podróżowania „domem” ma sporo zalet. Należy jednak pamiętać, że nie każdy kraj pozwala zatrzymywać się i biwakować, gdzie popadnie. W niektórych krajach kary sięgają nawet 15 tys. EUR, więc warto dowiedzieć się co można, gdzie i w jakim kraju. Sporo się nauczyliśmy przez ten tydzień i jesteśmy gotowi na kolejną przygodę!
  • California, ze względu na brak toalety, wymusza albo naukę korzystania z saperki w odpowiednich chwilach, albo korzystanie z tych np. na stacjach benzynowych, albo zatrzymywanie się na polach kempingowych, najlepiej takich, które są odpowiednio dostosowane, czyli mają prąd i wodę, które można podłączyć do auta. Istnieją jeszcze przenośne toalety chemiczne, ale nic o nich nie wiem i nie wiem też, czy chcę coś o nich wiedzieć.
  • Rezerwowanie miejsca na polu kempingowym należy robić z 1-2-rocznym wyprzedzeniem (w przypadku tych popularnych), bo wasze połączenie telefoniczne może zostać skwitowane perlistym śmiechem.
  • Wykonanie Californii jest bez zarzutu. Świetnie nam się ze wszystkiego korzystało i poza portami USB oraz obrotowymi fotelami nie mamy mu nic do zarzucenia. Silnik i skrzynia sprawnie go przemieszczają, wręcz zaskakująco biorąc pod uwagę masę. Zawieszenie jest komfortowe, ale daje pewność na drodze. Zużycie paliwa też nie przeraża – średnio po mieście i na trasie, na dystansie kilkuset kilometrów, spaliła nam ok. 8 l na 100 km.
  • California, gdy jest „złożona”, czyli markiza jest zwinięta i dach jest położony, ma wymiary normalnego VW Transportera czy Multivana. 4,9 m długości i 1,9 m szerokości (2,2 m z lusterkami). To umożliwia normalne parkowanie na mieście, pod sklepem czy domem, a nawet można w teorii korzystać z niego na co dzień. Jej wysokość, wynosząca 1,9 m, pozwala też na parkowanie w garażach, co może być dla wielu osób bardzo istotne.
  • Osobom myjącym auto na myjniach ręcznych samoobsługowych polecam małą drabinkę, bo ciężko inaczej umyć dach.
  • Nie mogę się doczekać Californii opartej o ID Buzz!
  • Całkiem wygodnie się w tym kamperze pracuje na laptopie!
  • Jak się okazuje, znacznie trudniej znaleźć miejsce do biwakowania, niż myśleliśmy. Są do tego serwisy, ale dzikie miejscówki są często przeterminowane, czyli niedostępne już i nikt o tym nie pisze, bo mało osób z nich korzysta.

Miłych podróży w Californii Wam życzę!



0

Wojtek Pietrusiewicz

Wydawca, fotograf, podróżnik, podcaster – niekoniecznie w tej kolejności. Lubię espresso, mechaniczne zegarki, mechaniczne klawiatury i zwinne samochody.