Mastodon
Zdjęcie okładkowe wpisu Pisałem: „Ścigajmy sprawców, nie narzędzia”. A co, jeśli sprawcą jest sama platforma? Matka dziecka Muska pozywa xAI

Pisałem: „Ścigajmy sprawców, nie narzędzia”. A co, jeśli sprawcą jest sama platforma? Matka dziecka Muska pozywa xAI

0
Dodane: 2 godziny temu

Dwa tygodnie temu w felietonie „Młotek, Teksas i zbiorowa odpowiedzialność” stawiałem tezę, że histeria wokół generatywnej AI jest przesadzona. Że prawo powinno karać ludzi, którzy publikują krzywdzące treści, a nie kastrować algorytmy.

I wtedy życie powiedziało: „sprawdzam”. Ashley St Clair, matka jednego z dzieci Elona Muska, właśnie pozwała firmę miliardera. I tym razem nie chodzi o „prywatne fantazje”, ale o generowanie pornografii dziecięcej i korporacyjną zemstę.

Sprawa, którą opisała Ars Technica, jest znacznie bardziej skomplikowana niż typowy nagłówek „AI tworzy brzydkie obrazki”. To historia o tym, co dzieje się, gdy ofiara próbuje dochodzić swoich praw, a system – zamiast ją chronić – kontratakuje.

Młotek, Teksas i zbiorowa odpowiedzialność. Dlaczego chcemy wykastrować AI zamiast ścigać przestępców? [Opinia]

Granica, której nie wolno przekraczać

W moim tekście broniłem prawa do prywatności, dopóki nikomu nie dzieje się krzywda. Jednak pozew St Clair ujawnia, że Grok przekroczył czerwoną linię. Chatbot miał wygenerować rozbierane zdjęcia influencerki na podstawie jej fotografii z czasów, gdy miała 14 lat.

To moment, w którym kończy się dyskusja o „wolności słowa” czy „prywatnych generatorach”. Tworzenie materiałów seksualnych z wizerunkiem dzieci (nawet syntetycznych) to CSAM. To nie jest błąd algorytmu, to przestępstwo, które powinno być ścigane z całą surowością prawa – dokładnie tak, jak postulowałem: ścigajmy sprawcę.

Zemsta zamiast moderacji

Najbardziej niepokojący jest jednak wątek tego, co – jeżeli zarzuty się potwierdzą – stało się po zgłoszeniu naruszenia. St Clair twierdzi, że gdy zażądała od xAI blokady generowania jej wizerunku, spotkała ją kara na innej platformie należącej do Muska – X (Twitterze).

  • Odebrano jej weryfikację.
  • Zablokowano zarabianie na postach.
  • Ograniczono zasięgi.

To już nie jest „wina narzędzia”. To świadome działanie ludzi zarządzających platformą. Jeśli te zarzuty się potwierdzą, mamy do czynienia z sytuacją, w której technologiczny gigant używa swojej potęgi, by uciszyć ofiarę zgłaszającą błędy w jego oprogramowaniu.

Młotek w rękach furiata

Elon Musk w odpowiedzi na zarzuty ogłosił, że będzie walczył o pełną opiekę nad ich wspólnym synem, a prawnicy xAI złożyli kontrpozew w Teksasie, grając na czas i koszty.

Ta historia paradoksalnie potwierdza moją wcześniejszą tezę: problem nie leży w technologii AI, ale w ludziach. W tym konkretnym przypadku problemem nie jest to, że Grok potrafi generować obrazy. Problemem jest to, że firma xAI nie wdrożyła zabezpieczeń chroniących wizerunki nieletnich, a jej właściciel (według pozwu) mści się na ofierze.

Prawo musi działać. Ale nie poprzez zakazywanie technologii, tylko poprzez egzekwowanie odpowiedzialności tam, gdzie faktycznie zapadły decyzje. Jeśli firma tworzy narzędzie zdolne do generowania materiałów z udziałem nieletnich i nie zabezpiecza go w elementarny sposób, to nie mamy problemu z AI. Mamy problem z zarządzaniem, nadzorem i władzą — a te, w przeciwieństwie do algorytmów, podlegają odpowiedzialności karnej i cywilnej.

Pomóż nam rozwijać iMagazine – ruszyło badanie czytelnictwa 2026

Zapraszamy do dalszej dyskusji na Mastodonie lub Twitterze .