Mastodon
Zdjęcie okładkowe wpisu MacBook Neo nie zabije iPada

MacBook Neo nie zabije iPada

0
Dodane: 3 godziny temu

Premiera MacBook Neo wywołała sporo zamieszania. Internet – jak zwykle – szybko podzielił się na dwa obozy. Jedni twierdzą, że to genialny ruch Apple i najciekawszy tani Mac od lat. Drudzy przekonują, że to początek końca iPada, bo „po co tablet, skoro za podobne pieniądze można mieć komputer”.

Prawda jest jednak dużo bardziej skomplikowana. A właściwie – dużo prostsza.

Najtańszy Mac od lat

Zacznijmy od tego, że Neo faktycznie jest produktem, który może namieszać na rynku. Szczególnie w edukacji. Apple od dawna próbuje odzyskać tam wpływy, które lata temu przejęły Chromebooki.

Wystarczy spojrzeć na ceny w Stanach Zjednoczonych. Tam ChromeOS i tanie laptopy z nim stały się szkolnym standardem. W wielu szkołach uczniowie dostają właśnie Chromebooka – lekkiego, taniego i w zasadzie ograniczonego do pracy w przeglądarce.

I nagle pojawia się MacBook Neo.

Pełnoprawny Mac. Z prawdziwym systemem operacyjnym, czyli macOS. Z dostępem do profesjonalnych aplikacji. Z metalową obudową. Z designem, którego nie trzeba się wstydzić.

W dodatku w cenie, która w ofercie edukacyjnej jest jeszcze niższa – Apple tradycyjnie dorzuca w Polsce około 500 zł zniżki dla studentów i uczniów, podobnie jest w USA.

Oczywiście zawsze znajdzie się ktoś, kto powie: „w tej cenie kupię poleasingowego ThinkPada i będzie dużo lepszy”.

Może i tak.

Ale nie będzie miał tego samego vibe’u. Nie będzie w całości aluminiowy. Nie będzie dostępny w tych charakterystycznych kolorach Apple. I – co dla wielu osób jest ważniejsze niż parametry – nie będzie po prostu… MacBookiem.

Apple potrafi robić sprzęt

Jedną z rzeczy, które Apple robi najlepiej od lat, jest hardware. I Neo jest tego świetnym przykładem.

Aluminiowa konstrukcja, precyzyjne spasowanie elementów, charakterystyczny zawias, który można otworzyć jedną ręką – to detale, które w praktyce robią ogromną różnicę. Dopiero kiedy człowiek zaczyna korzystać z takiego komputera na co dzień, rozumie, dlaczego użytkownicy Apple tak bardzo przywiązują się do tych urządzeń.

Nie chodzi tylko o wygląd. Chodzi o doświadczenie.

Podnosisz pokrywę jedną ręką. Laptop wybudza się natychmiast. Touchpad działa perfekcyjnie. Klawiatura jest przewidywalna i wygodna.

To wszystko razem tworzy coś, co trudno zmierzyć benchmarkiem.

A18 Pro w laptopie brzmi jak żart

Najbardziej zaskakującą decyzją Apple jest jednak procesor.

Neo korzysta z układu A18 Pro – tego samego, który napędza zeszłorocznego flagowego iPhone’a, czyli iPhone 16 Pro.

Jeszcze kilka lat temu pomysł, żeby laptop był zasilany układem z telefonu, brzmiałby absurdalnie. Dziś nikogo to już specjalnie nie dziwi – szczególnie po sukcesie procesorów Apple Silicon.

W sieci szybko pojawiły się testy. I są one… zaskakująco dobre.

Recenzenci pokazują, że Neo radzi sobie z:

  • montażem wideo w Final Cut Pro
  • renderowaniem scen w Blender
  • uruchamianiem gier AAA przez CrossOver

Oczywiście nie jest to poziom MacBook Pro z procesorem z serii M. Ale jak na komputer w tej cenie – wyniki są imponujące.

Co ciekawe, w niektórych syntetycznych testach Neo potrafi wypaść lepiej niż starsze konfiguracje MacBooków Pro z procesorem M1 Pro. Sam korzystam z takiego MacBooka i widząc te wyniki, musiałem dwa razy sprawdzić, czy to nie pomyłka.

8 GB RAM i sztuczna inteligencja

Pojawia się oczywiście klasyczny zarzut: 8 GB RAM.

W świecie komputerów od lat powtarza się, że to za mało. Szczególnie w erze sztucznej inteligencji.

I jest w tym sporo prawdy. Ale tylko częściowo.

Po pierwsze – ogromna część użytkowników nigdy nie wykorzystuje więcej pamięci. Po drugie – Apple od lat bardzo agresywnie zarządza pamięcią w macOS.

Po trzecie – A18 Pro ma bardzo mocny Neural Engine zaprojektowany właśnie pod zadania związane z Ai. W Stanach Zjednoczonych, gdzie funkcje Apple Intelligence działają, ten układ radzi sobie z nimi naprawdę dobrze.

W Europie oczywiście mamy ograniczenia regulacyjne, więc część funkcji nadal jest niedostępna. Ale to raczej kwestia czasu.

Czy Neo zabije iPada?

I tu dochodzimy do sedna.

Od momentu premiery pojawiają się opinie, że MacBook Neo zabije iPada. Albo przynajmniej poważnie go skanibalizuje.

Moim zdaniem to kompletnie błędna teza.

Po pierwsze – iPad to zupełnie inne urządzenie. Po drugie – trafia do zupełnie innych użytkowników.

iPad jest przede wszystkim bardziej mobilny. Lżejszy. Mniejszy. Bardziej naturalny w użyciu w wielu codziennych sytuacjach.

Czytanie książek? iPad. Przeglądanie internetu na kanapie? iPad. Oglądanie filmów w samolocie lub pociągu? iPad. Robienie odręcznych notatek? iPad.

Dzięki Apple Pencil można rysować, szkicować, notować w sposób, którego żaden laptop nie zastąpi.

A jeśli dodamy do tego klawiaturę Magic Keyboard, iPad zaczyna być również całkiem sensownym narzędziem do pracy.

Tablet to inny sposób myślenia

Największy problem w tej dyskusji polega na tym, że wiele osób nigdy nie korzystało z iPada w sposób, w jaki został zaprojektowany.

Dla nich to po prostu „duży telefon”.

Tymczasem dla wielu użytkowników – w tym dla mnie – iPad jest urządzeniem pierwszego kontaktu z technologią w ciągu dnia. To sprzęt, po który sięgam rano do czytania. W ciągu dnia do pracy. Wieczorem do oglądania seriali. W podróży do pracy i rozrywki.

Laptop w takich sytuacjach jest po prostu dla mnie mniej wygodny.

I dlatego osoby, które nie złapały „vibe’u” iPada, często nie rozumieją jego sensu. Patrzą na specyfikację i dochodzą do wniosku, że laptop jest „lepszy”.

Tyle że to zupełnie inne doświadczenie.

Neo jest dla nowych użytkowników

MacBook Neo ma bardzo konkretną rolę w portfolio Apple.

To komputer dla nowych użytkowników.

Dla uczniów. Dla studentów. Dla osób, które kupują swojego pierwszego Maca.

Szczególnie w Stanach Zjednoczonych czy Europie Zachodniej równowartość około 600 USD nie jest dla wielu osób wielkim wydatkiem. To poziom ceny, który pozwala Apple wprowadzać ludzi do swojego ekosystemu dużo wcześniej.

I to jest genialna strategia.

Bo ktoś, kto zacznie od taniego MacBooka, prędzej czy później kupi iPhone’a. Apple Watcha. AirPods. A może właśnie… iPada.

iPad jest dla tych, którzy już tu są

Tablet Apple pełni w tym ekosystemie zupełnie inną rolę.

To urządzenie dla ludzi, którzy już są w świecie Apple i czują się w nim jak ryba w wodzie.

Często mają już Maca. Często mają już iPhone’a.

I właśnie dlatego iPad staje się dla nich idealnym uzupełnieniem – lekkim, mobilnym, wygodnym.

Dlatego nie wierzę w scenariusz, w którym MacBook Neo „zabija” iPada.

Te dwa urządzenia będą funkcjonować obok siebie. Równolegle. Każde w swojej kategorii.

Neo otworzy drzwi do ekosystemu Apple dla nowych użytkowników.

A iPad nadal będzie jednym z najbardziej unikalnych urządzeń, jakie Apple kiedykolwiek stworzyło. I jednym z tych, które – jeśli już złapiesz jego rytm – trudno później zastąpić czymkolwiek innym.

… tymczasem czekamy na nasze testy Macbooka Neo, które pojawią się już niedługo na www i w zbliżającym się, kwietniowym wydaniu iMagazine.

MacBook Neo – najtańszy MacBook w historii Apple?

iPad Air 11″ M4 – pierwszy raz od dekady naprawdę rozważam odejście z linii Pro

Dominik Łada

MacUser od 2001 roku, rowery, fotografia i dobra kuchnia. Redaktor naczelny iMagazine - @dominiklada

Zapraszamy do dalszej dyskusji na Mastodonie lub Twitterze .