Mastodon
Zdjęcie okładkowe wpisu Kosmiczne górnictwo nabiera kształtów. TransAstra chce łapać asteroidy w gigantyczne worki

Kosmiczne górnictwo nabiera kształtów. TransAstra chce łapać asteroidy w gigantyczne worki

0
Dodane: 4 godziny temu

Brzmi to jak scenariusz filmu science fiction, ale amerykańska firma TransAstra traktuje ten pomysł śmiertelnie poważnie.

Startup z Los Angeles opracował plan lotu do niewielkiej asteroidy, zamknięcia jej w potężnym nadmuchiwanym worku i odholowania w bezpieczne miejsce, gdzie posłuży jako źródło cennych surowców.

Wstrząsające wyznania szefów misji Artemis II. Powrót na Srebrny Glob budzi obawy

Przedstawiciele firmy poinformowali właśnie, że anonimowy klient zgodził się sfinansować studium wykonalności misji o nazwie „New Moon”. Celem operacji jest przechwycenie obiektu wielkości domu o masie około 100 ton. Docelowo TransAstra chce zebrać dziesiątki, a później setki takich niewielkich asteroid i przetransportować je do punktu libracyjnego L2 układu Ziemia-Słońce, oddalonego o półtora miliona kilometrów od naszej planety. Ma tam powstać zrobotyzowana placówka badawczo-rozwojowa, zajmująca się przetwarzaniem materiałów i produkcją bezpośrednio na orbicie.

Kosmiczna baza surowcowa

Dyrektor generalny TransAstra, Joel Sercel, wskazuje, że w zasięgu zrobotyzowanych statków wielokrotnego użytku znajduje się obecnie nawet 250 potencjalnych celów o średnicy do 20 metrów. Pozyskiwanie surowców bezpośrednio w przestrzeni ma drastycznie obniżyć koszty przyszłych misji, eliminując konieczność wynoszenia ciężkich materiałów i paliwa z powierzchni Ziemi.

Firma celuje przede wszystkim w dwa typy obiektów. Asteroidy klasy C mają stanowić bogate źródło wody, która po rozbiciu na wodór i tlen posłuży do produkcji paliwa rakietowego. Z kolei obiekty klasy M dostarczą metali niezbędnych do budowy infrastruktury, takiej jak panele słoneczne czy osłony przeciwradiacyjne dla załogowych statków.

Technologia przetestowana na stacji ISS

Koncepcja pakowania kosmicznych skał do ogromnych worków może wydawać się nieco abstrakcyjna, ale technologia ta ma już za sobą pierwsze, bardzo udane testy. Jesienią ubiegłego roku metrowy prototyp wykonany z wytrzymałych laminatów trafił na pokład Międzynarodowej Stacji Kosmicznej. Astronauci umieścili go w śluzie powietrznej Bishop, gdzie mechanizm z powodzeniem otwierał się i zamykał w warunkach próżni oraz mikrograwitacji.

Sukces ten przyciągnął uwagę amerykańskiej administracji. TransAstra otrzymała od NASA kontrakt o wartości 2,5 miliona dolarów na powiększenie systemu łapiącego do średnicy 10 metrów. Fundusze te, połączone z równowartościowym wkładem od prywatnych inwestorów, pozwolą na znaczne przyspieszenie prac nad pełnowymiarowym wariantem innowacyjnego łapacza.

Górnictwo w ułamku dotychczasowych kosztów

Jeśli studium wykonalności, które ma zakończyć się w maju, przyniesie pozytywne rezultaty, a projekt zdobędzie pełne finansowanie, pierwsza misja do asteroidy mogłaby wystartować już na przełomie 2028 i 2029 roku. To niezwykle ambitny plan, zwłaszcza w zderzeniu z dotychczasowymi osiągnięciami w tej dziedzinie. Głośna misja badawcza OSIRIS-REx, która w 2023 roku dostarczyła na Ziemię zaledwie 121 gramów materiału z asteroidy Bennu, pochłonęła łącznie ponad miliard dolarów.

TransAstra zamierza sprowadzić sto ton surowca za ułamek tej kwoty. Przedstawiciele startupu szacują koszty pierwszej misji na kilkaset milionów dolarów. Brzmi to niemal nieprawdopodobnie, ale analitycy branżowi podkreślają, że właśnie takich inżynieryjnych i finansowych przełomów potrzebuje ludzkość, aby realnie rozpocząć przemysłową eksplorację Układu Słonecznego.

Kosmiczny przełom. Ludzkość po raz pierwszy w historii zmieniła orbitę asteroidy wokół Słońca

Zapraszamy do dalszej dyskusji na Mastodonie lub Twitterze .