Xpeng P7+ nad Wisłą. Ponad pięć metrów, AI oraz mądre uderzenie w pozycję Tesli [galeria]
Odwiedziliśmy warszawskie Studio Tęcza, gdzie oficjalnie zadebiutował nowy gracz na rynku elektromobilności – Xpeng P7+.
To potężny fastback, który ambitnie wchodzi do segmentu wyższego, rzucając wyzwanie rynkowym potęgom. Sprawdziliśmy auto na żywo, analizujemy sprytną strategię cenową i rozszyfrowujemy, co faktycznie kryje się za hasłem „generycznej” sztucznej inteligencji na pokładzie.
Podczas polskiej premiery przedstawiciele marki zaprezentowali wizję mobilności całkowicie opartej na technologii cyfrowej. Janusz Ellert, zarządzający marką Xpeng w Polsce, pozycjonuje P7+ jako platformę, która dzięki mocy obliczeniowej ma stać się asystentem europejskiego kierowcy. Siedząc wewnątrz, czuć, że ta wizja nie sprawia wrażenia pustej deklaracji – spasowanie elementów oraz jakość użytej skóry Nappa budują obraz solidnego, europejskiego poziomu premium. Materiały są przyjemne, estetyczne, zaprojektowane ze smakiem, bez taniego efekciarstwa i nadmiernych błyskotek, a montaż nie budzi zastrzeżeń, co przy tej cenie (o niej za chwilę) jest rzadkością.
Mózg operacyjny: 750 TOPS w służbie asysty
To, co producent nazywa sztuczną inteligencją, to w rzeczywistości zaawansowana architektura oparta na autorskich chipach Turing AI. System ten oferuje wydajność na poziomie 750 TOPS (tera operacji na sekundę). Warto jednak zachować dystans: na obecnym etapie ta ogromna moc służy przede wszystkim stabilnemu działaniu systemów wsparcia (ADAS), a nie pełnej autonomii. Pytanie, jak zaawansowane systemy poradzą sobie w europejskich realiach drogowych i gąszczu lokalnych przepisów, pozostaje na razie otwarte.
XPENG aktualizuje oprogramowanie. Modele G6 i G9 otrzymują nową paczkę poprawek
Zastosowanie 26 czujników pozwala maszynie analizować otoczenie w czasie rzeczywistym, a oprogramowanie ma być bezustannie rozwijane poprzez aktualizacje OTA (over-the-air). To sygnał, że kupujemy produkt, który z czasem może zyskiwać nową użyteczność bez wizyty w serwisie.
Gabaryty limuzyny w cenie kompaktu premium
Nowy Xpeng to samochód o słusznych rozmiarach. Mierzy 5071 mm długości przy rozstawie osi wynoszącym równe 3000 mm. Takie parametry sprawiają, że pod względem przestrzeni na tylnej kanapie auto oferuje jej wyraźnie więcej niż większość bezpośrednich rywali (czy to w cenniku, czy też w segmencie rynkowym). Bagażnik o pojemności 573 litrów (rosnący do 1931 litrów po złożeniu foteli) czyni z tego fastbacka praktyczny wybór do codziennych zadań.
Wyciszenie kabiny oparto na 62 punktach redukcji hałasu, co w połączeniu z systemem audio premium ma zapewniać wysoki poziom komfortu. W centrum kokpitu znajduje się 15,6-calowy wyświetlacz, a przed oczami kierowcy umieszczono system head-up, jest też niewielki wyświetlacz kierowcy. Całość konstrukcji oparto na sztywnej klatce (2000 MPa) i nowoczesnym zawieszeniu wielowahaczowym.
Platforma 800 V i ładowanie w 12 minut
Pod względem technologii zasilania Xpeng stawia na instalację o napięciu 800 V. To rozwiązanie wciąż rzadko spotykane w tej klasie cenowej, a pozwala na ładowanie z mocą sięgającą 446 kW (zależnie od baterii). W optymalnych warunkach uzupełnienie energii od 10 do 80 procent zajmuje zaledwie 12 minut. To parametr, który wyraźnie skraca postoje na ładowanie w trasie.
Oczywiście w polskich realiach wciąż wyzwaniem pozostaje namierzenie odpowiednio szybkich ładowarek, ale i tutaj sytuacja powoli się poprawia. Jadąc np. z Warszawy na Zachód mamy Ionity (350 kW) pod Łodzią, trasa na Kraków lub Katowice może zahaczyć o Radomsko (400 kW), kierunek Trójmiasto również daje pewne możliwości, jedynie ściana wschodnia wypada słabo. Wróćmy jednak do szczególnie ciekawego atutu debiutującego liftbacka.
Polskie ceny: spójna i bardzo przemyślana strategia
Cennik modelu P7+ to mistrzostwo rynkowego pozycjonowania. Teoretycznie próg wejścia jest wyższy niż u głównego rywala – kwota 197 900 zł za bazowy wariant oznacza, że musimy zapłacić więcej niż za najtańszą Teslę Model 3 (174 990 zł) czy Model Y (184 990 zł). Jednak za tę dopłatę otrzymujemy auto fizycznie o klasę większe i znacznie bardziej luksusowo wykończone.
Prawdziwa przewaga ujawnia się jednak, gdy spojrzymy na szczyt oferty. Topowa, potężna wersja AWD Performance Pro została wyceniona na 239 900 zł. Na tym poziomie Xpeng wychodzi znacznie korzystniej niż amerykańskie warianty Performance, może i nieco szybciej osiągające 100 km/h (co w codziennym użytkowaniu jest nonsensem), za to gorzej wyposażone od debiutującego w Polsce modelu P7+. Chińska marka oddaje w nasze ręce przeszło pięciometrową limuzynę o mocy 503 KM w cenie, za którą u konkurencji musimy zadowolić się odczuwalnie mniejszymi gabarytami i gorszym wyposażeniem.
Samochód będzie zjeżdżał z taśm zakładów Magna Steyr w Austrii i trafi do nabywców jeszcze przed wakacjami. Zestawienie wersji prezentuje się następująco:
- RWD Standard Range Pro: od 197 900 zł. Bateria 61,7 kWh, moc 245 KM. Zasięg WLTP: 455 km. Przyspieszenie 0-100 km/h w 6,9 s.
- RWD Long Range Pro: od 218 900 zł. Wersja z baterią 74,9 kWh i zasięgiem do 530 km. Moc 313 KM, sprint do setki w 6,2 s.
- AWD Performance Pro: od 239 900 zł. Topowa odmiana o mocy 503 KM z napędem na obie osie. Przyspieszenie 0-100 km/h w 4,3 s, zasięg WLTP: 500 km.
Maszyny są już fizycznie obecne w salonach w Warszawie, Poznaniu, Katowicach, Gdańsku oraz Bydgoszczy. Największym wyzwaniem pozostaje jednak rozpoznawalność marki i budowa zaufania klientów na nasyconym, europejskim rynku. Technologiczny fundament jest wyjątkowo solidny, a mądre podejście do cenników udowadnia, że ten gracz dokładnie wie, co robi.
![Zdjęcie okładkowe wpisu Xpeng P7+ nad Wisłą. Ponad pięć metrów, AI oraz mądre uderzenie w pozycję Tesli [galeria]](https://imagazine.pl/wp-content/uploads/2026/04/IMG_5900.jpg)






























































