Szef Apple Music przyznaje: większość ludzi i tak nie słyszy różnicy w dźwięku lossless
Oliver Schusser, wiceprezes Apple odpowiedzialny za Apple Music, w rozmowie z „Billboard” powiedział wprost to, o czym branża od lat szeptała: większość słuchaczy nie jest w stanie odróżnić dźwięku lossless od zwykłego strumienia audio.
Gdybyśmy przeprowadzili anonimowy test na iPhonie ze słuchawkami, mogę powiedzieć, że większość słuchaczy nie usłyszałaby różnicy.
— stwierdził Schusser.
To tłumaczy, dlaczego Apple Music od lat stawia na Spatial Audio, a nie na lossless jako swój flagowy wyróżnik. Schusser wyjaśnił, że przy tworzeniu nowego standardu audio Apple kierowało się dwoma kryteriami: po pierwsze, żeby zwykli słuchacze faktycznie słyszeli różnicę, po drugie, żeby działało na możliwie wszystkich urządzeniach — nie tylko tych od Apple. Lossless żadnego z tych warunków nie spełnia w praktyce.
Schusser opowiedział o początkach technologii Spatial Audio oraz o tym, czym różni się ona od dźwięku bezstratnego.
Jeśli chodzi o dźwięk, zmiana standardów audio jest trudna. A jeśli spojrzeć wstecz na ostatnie 60 lat, tak naprawdę istniało tylko brzmienie monofoniczne (a później stereo). W Apple Music chcieliśmy stworzyć nowy standard oparty na dwóch wyraźnych kryteriach. Po pierwsze: uznaliśmy, że ważne jest, aby ludzie — zwykli użytkownicy, fani — mogli dostrzec różnicę. Po drugie: chcieliśmy, aby działał na jak największej liczbie urządzeń, jeśli nie na wszystkich. Nie tylko na urządzeniach Apple, ale ogólnie.
Przy okazji Schusser podzielił się kilkoma innymi danymi: Apple Music ma najniższy wskaźnik rezygnacji z subskrypcji w branży, a muzyka generowana przez AI stanowi mniej niż 0,5% odtworzeń na platformie.






