Duch Apple Car żyje w Maranello? Ferrari Luce ma 1050 KM – narysował go Jony Ive [galeria]
OK, może nie sam Jony Ive, tylko jego ekipa z LoveFrom, ale gdy patrzę na – ujmę to delikatnie – niecodzienną jak na Ferrari bryłę modelu Luce…
Gdy Apple po latach miliardowych inwestycji oficjalnie porzuciło prace nad swoim mitycznym samochodem, świat technologii wstrzymał oddech. A co, jeśli ten projekt wcale nie umarł, tylko dostał włoski paszport i zmienił znaczek na czarnego konia? To oczywiście skojarzenie, które pojawia się w głowach wielu fanów obu marek. Wiem już ile to auto kosztuje, ale mam dla Was jeszcze kilka nowych danych i niepublikowane wcześniej zdjęcia w galerii.
Ferrari Luce — pierwszy elektryk z Maranello zaprojektowany przez Jony’ego Ive’a
Nowe Ferrari Luce zostało narysowane przez Jony’ego Ive’a, legendarnego projektanta iPhone’ów. I choć powiązanie tego elektrycznego potwora z niedoszłym Apple Carem to wyłącznie nasze redakcyjne dywagacje, patrząc na bryłę tego auta, trudno uciec od skojarzeń. Zostawmy jednak zmyślone historie. Prawda o pierwszym elektryku z Maranello rzuca na kolana równie mocno co najśmielsze teorie.
Niedoszły projekt z Cupertino czy nowa era dla Włochów?
Wyobraźmy to sobie: Jony Ive odchodzi z Apple, zakłada studio LoveFrom, ale z tyłu głowy wciąż ma wizję idealnego, ascetycznego auta z Cupertino. Dogaduje się z Włochami i tak powstaje Luce. Brzmi jak świetny scenariusz filmowy i nakręca wyobraźnię, choć w rzeczywistości to tylko nasza luźna interpretacja faktów. Niezaprzeczalne jest jednak to, że zespół LoveFrom stworzył maszynę, która na pierwszy rzut oka brutalnie łamie wszelkie dotychczasowe konwencje Ferrari.
Zamiast agresywnych cięć i potężnych wlotów powietrza, dostajemy skrajnie minimalistyczną, monolityczną bryłę ze zintegrowanym oświetleniem, które po wyłączeniu wręcz znika w karoserii. Całość uzupełnia całkowicie przeszklona kabina i potężne, asymetryczne koła – 23 cale z przodu oraz 24 cale z tyłu. Pod tą niemal purystyczną, przypominającą urządzenia Apple skorupą kryje się jednak prawdziwy inżynieryjny brutal.
Koniec z ciasnymi kabinami. Pięć miejsc i potężna moc
Przejście na pełną elektryfikację pozwoliło Ferrari pozbyć się ograniczeń narzucanych przez potężne silniki spalinowe. Luce to pierwszy model w historii marki dysponujący układem czterech drzwi i pełnoprawnymi pięcioma miejscami dla pasażerów. Nie oznacza to jednak, że Włosi zbudowali luksusowy autobus.
Sercem nowej platformy są cztery niezależne silniki elektryczne – po jednym na każde koło. Taki zestaw generuje łącznie maksymalną moc 1050 KM i niewyobrażalne 11500 Nm maksymalnego momentu obrotowego dostępnego na kołach. Efekty na asfalcie są miażdżące. Ważące 2260 kg auto przyspiesza od 0 do 100 km/h w 2,5 sekundy. Barierę 200 km/h łamie w 6,8 sekundy, a na torze przekroczy prędkość 310 km/h.
Bateria ładuje się w 20 minut, a silnik brzmi jak żywy instrument
Za zasilanie całego układu odpowiada akumulator o pojemności 122 kWh, zbudowany na 800-woltowej architekturze. Zintegrowano go bezpośrednio w podłodze, gdzie działa jako aktywny element nośny, radykalnie zwiększając sztywność nadwozia. Producent deklaruje ponad 530 kilometrów zasięgu. Co ważne, dzięki obsłudze stacji ładowania o mocy do 350 kW, uzupełnienie 70 kWh energii zajmuje zaledwie 20 minut.
Najciekawiej rozwiązano jednak problem rzekomej „bezpłciowości” aut na prąd. Zamiast puszczać z głośników zsyntetyzowany, udawany dźwięk silnika V8, inżynierowie zastosowali genialny trik. Przy tylnej osi umieszczono precyzyjny akcelerometr, który zbiera fizyczne drgania z obracających się komponentów napędu. Sygnał ten jest w czasie rzeczywistym filtrowany i wzmacniany w kabinie. Słyszymy więc prawdziwy, naturalny rezonans pracującej maszyny.
Szklany kluczyk z czytnikiem e-booków i powrót do przycisków
We wnętrzu Luce znów wyraźnie czuć rękę byłego projektanta Apple. Ekipa Jony’ego Ive’a nie poszła na łatwiznę i odrzuciła trend instalowania na środku deski rozdzielczej gigantycznego tabletu. Ekrany OLED (dostarczane przez Samsunga) sprytnie połączono z precyzyjnie wykonanymi, fizycznymi przyciskami i pokrętłami z recyklingowego aluminium.
Absolutnym hitem jest kluczyk zapłonowy. Został wykonany ze szkła Corning Gorilla Glass i wyposażony w bistabilny wyświetlacz E Ink – dokładnie w tej samej technologii, którą znamy z czytników książek. Ekran pobiera energię tylko podczas odświeżania obrazu. Dopiero po fizycznym wpięciu kluczyka w konsolę centralną cały interfejs pojazdu budzi się do życia.
![Zdjęcie okładkowe wpisu Duch Apple Car żyje w Maranello? Ferrari Luce ma 1050 KM – narysował go Jony Ive [galeria]](https://imagazine.pl/wp-content/uploads/2026/05/ferrari_luce_front_3q_v2_16x9_rgb_web_socials_1024x768.jpg)



































