Niemal połowa treści na LinkedIn to dzieło maszyn. Badanie ujawnia skalę zalewu algorytmicznego spamu
Każdy, kto regularnie przegląda popularne serwisy społecznościowe, podświadomie wyczuwa rosnący chłód i powtarzalność publikowanych tam wpisów. To nie złudzenie – internet, z którego korzystamy na co dzień, jest masowo zalewany przez wygenerowaną komputerowo treść, potocznie nazywaną „AI slop”.
Najnowsze badanie przeprowadzone za pomocą narzędzi pasywnie skanujących ekrany użytkowników pokazuje porażającą skalę zjawiska. Okazuje się, że algorytmiczny śmietnik nie jest odizolowany na zapomnianych farmach SEO, lecz dominuje na platformach, na których budujemy swoje kariery zawodowe i tożsamość.
Te dane to smutny rachunek strat. Każdego dnia marnujemy czas i energię na przebijanie się przez bezwartościowe, maszynowe teksty, które platformy społecznościowe promują tylko po to, by sztucznie podbijać statystyki zaangażowania.
Porażające statystyki na profesjonalnej platformie
Firma Pangram, specjalizująca się w detekcji tekstów generowanych przez sztuczną inteligencję, przeprowadziła unikalne badanie. Zamiast szacować ogólną liczbę botów w sieci, przeanalizowano około miliona postów, które prawdziwi użytkownicy realnie zobaczyli na swoich ekranach podczas codziennego przeglądania serwisów LinkedIn, X (dawny Twitter), Reddit oraz Substack. Wyniki jednoznacznie wskazują, że im dłuższa forma wypowiedzi, tym większe prawdopodobieństwo, że nie napisał jej człowiek.
Skala zjawiska na poszczególnych platformach wygląda następująco:
- LinkedIn liderem sztuczności: Aż 41% długich wpisów (powyżej 250 słów) wyświetlanych użytkownikom to teksty w pełni wygenerowane przez AI. Co ciekawe, dzieje się to na platformie, gdzie większość osób występuje pod swoim prawdziwym imieniem i nazwiskiem.
- X zamienia się w farmę botów: niemal jedna trzecia długich artykułów na platformie Elona Muska pochodzi od maszyn. Dokładne dane pokazują, że 25% to teksty w 100% syntetyczne, a kolejne 23% to wpisy „wspomagane przez AI”, czyli głęboko przeredagowane przez modele językowe.
- Reddit i Substack wciąż bronią ludzi: na tych platformach wskaźnik maszynowych publikacji wynosi około 10%. Luźniejszy, bardziej anonimowy charakter Reddita oraz bezpośredni model subskrypcyjny Substacka na razie skutecznie zniechęcają spamerów do masowego używania LLM-ów.
Badanie ujawniło również inną prawidłowość – sztuczna inteligencja dominuje w głównych, otwierających dyskusję postach. Sekcje komentarzy pod nimi w zdecydowanej większości wciąż należą do prawdziwych ludzi, ponieważ botom trudniej jest prowadzić naturalną, kontekstową konwersację.
Algorytmy promują slop, portale udają walkę
Zalew internetu maszynową papką to bezpośrednia wina samych platform, które przez lata projektowały algorytmy tak, by nagradzały regularność i długość wpisów, a nie ich faktyczną jakość (bo tą najtrudniej mierzyć algorytmicznie). Sztuczna inteligencja jest z natury przegadana, dlatego idealnie wpisuje się w wymagania systemów rekomendacji. LinkedIn przez długi czas wręcz zachęcał do korzystania z wbudowanych asystentów pisania, z czego deweloperzy wycofali się dopiero niedawno pod naciskiem krytyki.
Reddit z kolei próbuje ratować sytuację agresywną kampanią wizerunkową pod hasłem „ludzie są najlepsi”, licząc na opór swoich moderatorów, którzy masowo banują konta używające ChatGPT. Prawda jest jednak cyniczna – platformy zarabiają na ruchu i wyświetleniach reklam, więc dopóki wygenerowany przez wpis AI ruch generuje zyski, korporacje nie będą miały realnego interesu w oczyszczeniu naszych osi czasu z cyfrowego chłamu.





