Serwis obiecywał teksty pisane „w 100 proc. przez ludzi”. Cała firma okazała się sztuczną inteligencją
Świat nauki tonie w publikacjach generowanych przez boty, ale oszuści właśnie weszli na zupełnie nowy poziom.
Serwis Research Gold, oferujący rzetelne recenzje naukowe tworzone rzekomo „w 100 proc. przez ludzi”, okazał się cyfrową wydmuszką. Od ekspertów z tytułami doktora, przez wycenę, aż po obsługę klienta – wszystko w tej firmie jest wygenerowane przez sztuczną inteligencję. Koszt takiej usługi? Prawie 2 tysiące dolarów.
Fałszywi naukowcy i kradzież tożsamości z LinkedIna
Firma reklamowała się wsparciem doświadczonych metodologów, którzy mieli dbać o rzetelność i rygor przygotowywanych badań medycznych. Śledztwo przeprowadzone przez redakcję 404 Media ujawniło jednak szokującą prawdę. Główni eksperci widniejący na stronie, w tym rzekoma założycielka firmy, po prostu nie istnieją. Ich imponujące biogramy zostały w całości wymyślone, a zdjęcia profilowe wygenerowano w programach graficznych.
Sytuacja staje się jeszcze mroczniejsza w przypadku pozostałych pracowników widniejących na stronie. Oszuści użyli prawdziwych nazwisk i zdjęć autentycznych naukowców, bezprawnie kopiując ich profile z serwisu LinkedIn. Żadna z tych osób nie miała pojęcia, że ich twarze i dorobek służą do uwiarygodnienia internetowego oszustwa. Kiedy sprawa wyszła na jaw, fałszywy serwis pospiesznie usunął skradzione profile.
Konsultantka, która nie chce przyznać, że jest maszyną
Absurdalnie wygląda również sam proces obsługi klienta. Po zatelefonowaniu na firmowy numer, potencjalnych kupców wita asystentka „Sarah”. Mimo bezpośrednich pytań, bot agresywnie zaprzecza swojej cyfrowej naturze, uparcie twierdząc, że jest żywym człowiekiem, po czym płynnie wraca do prób sprzedaży usługi. Wygenerowane przez algorytmy są również wszystkie e-maile ofertowe, w których maszyna z dużą pewnością siebie wycenia spreparowanie analizy medycznej na kwotę 1900 dolarów.
Ten przypadek pokazuje jednak coś znacznie ważniejszego niż kolejną metodę wykorzystania AI do oszustwa. Do tej pory sztuczna inteligencja była narzędziem, którym posługiwali się ludzie. Tutaj zaczyna być również maską, za którą człowiek może się całkowicie schować – tworząc firmę, ekspertów, obsługę klienta i całą historię, która ma przekonać nas, że po drugiej stronie istnieje prawdziwa organizacja.
I być może właśnie to jest dziś największym wyzwaniem ery generatywnej AI. Nie to, że maszyna potrafi napisać tekst, którego nie napisał człowiek. Znacznie groźniejsze jest to, że potrafi stworzyć człowieka, którego nigdy nie było.
OpenAI ostrzega: sztuczna inteligencja zbliża się do poziomu, w którym sama przeprowadzi cyberatak





