Mastodon
Zdjęcie okładkowe wpisu Toyota bZ4X Touring – pierwsze jazdy. Szybka i praktyczna

Toyota bZ4X Touring – pierwsze jazdy. Szybka i praktyczna

0
Dodane: 6 godzin temu

Patrząc na bryłę opisywanego tu auta, można spodziewać się praktyczności, ale czy spodziewałem się, że to najszybsza elektryczna Toyota w historii japońskiej marki? Ba, to najlepiej przyspieszająca Toyota w ogóle i mam na to konkretne dowody, a przecież to jedynie wisienka na torcie przygotowanym przez wizjonerów z Motomachi. Zacznijmy zatem od początku.

Gdy Toyota wprowadzała na rynek swojego pierwszego globalnego elektryka, model bZ4X, powiedzmy… że wzbudził on sporo dyskusji. Dobra wiadomość jest jednak taka, że dziś japoński producent prezentuje odmianę, która nie tylko naprawia potknięcia wieku dziecięcego, ale dorzuca do pieca w sposób, którego kompletnie nikt się po tej marce nie spodziewał.

Miałem okazję sprawdzić nową Toyotę bZ4X Touring zarówno na torze Autodrom Jastrząb, na drogach publicznych w okolicach Radomia, jak i na dość wymagającym odcinku offroadowym. Wnioski? To prawdopodobnie najbardziej wszechstronne i… najszybsze seryjne auto w całej historii Toyoty, jeśli pominiemy stricte wyczynowe potwory z dywizji GR. I jeżeli w tym momencie pomyśleliście „a co z Toyota GR Supra 3.0 A90?” to… czytajcie dalej.

Toyota bZ4X Touring

Większe nadwozie, namiot na dachu i 669 litrów bagażnika

Przydomek „Touring” nie jest tu wyłącznie marketingowym zabiegiem. Samochód zauważalnie urósł w stosunku do zwykłej, najnowszej Toyoty bZ4X – długość nadwozia zwiększyła się o 140 mm (do 4830 mm), a wysokość o 20 mm (do 1670 mm), przy zachowaniu dużego rozstawu osi wynoszącego 2850 mm. Co kluczowe, inżynierowie przeprojektowali tylną część nadwozia: wzmocniono konstrukcję słupków C i D, zastosowano ramę pierścieniową o grubszym przekroju i wyraźnie wydłużono tylny zwis.

Efekt? Bagażnik urósł o spektakularne niemal połowę (producent podaje dokładnie: o 48%) – z przeciętnych 452 litrów w standardowym bZ4X do imponujących 669 litrów w wersji Touring (a po złożeniu oparć systemem Toyota Easy Flat otrzymujemy aż 1718 litrów płaskiej przestrzeni).

Wszechstronność podkreślają seryjne, solidne relingi dachowe. Mają one 80 kg nośności dynamicznej oraz aż do 317 kg nośności statycznej (i tak, wiem, że w materiałach Toyoty widnieje liczba 300 kg, ale wartość 317 kg deklarowali podczas spotkania sami przedstawiciele japońskiej marki). Podczas prezentacji na Autodromie Jastrząb Toyota pokazała bZ4X Touring z rozłożonym namiotem dachowym ARB Esperance – i muszę przyznać, że wiele wskazuje na to, iż jako baza do weekendowego wypadu na łono natury ten elektryczny SUV powinien sprawdzić się bardzo dobrze. Być może będę miał okazję to niebawem sprawdzić, tymczasem wróćmy do pierwszych wrażeń i pomiarów.

Wnętrze i akustyka: sonometr wskazał zaledwie 59,8 dB

W kabinie wita nas przejrzysta, nowoczesna ergonomia. W centralnym punkcie króluje 14-calowy ekran systemu Toyota Smart Connect+ z bezprzewodową obsługą Apple CarPlay i Android Auto, a pod nim wygospodarowano miejsce na dwie niezależne ładowarki indukcyjne do smartfonów. Wersja Executive (taką jeździłem) dopieszcza wentylowanymi fotelami z tapicerką ze skóry syntetycznej oraz innowacyjnym ogrzewaniem promiennikowym dla nóg kierowcy i pasażera.

Największe brawa należą się jednak inżynierom za wyciszenie. Zastosowano szkło akustyczne w przednich drzwiach, grubszą piankę wygłuszającą, maty wygłuszające w tylnej podłodze i bagażniku oraz pełne wyciszenie nadkoli wszystkich kół. Efekt? Bardzo dobry.

Wiadomo, że auta elektryczne są ciche z racji natury ich napędu, ale zawsze pozostaje hałas opon, układu jezdnego, czy powietrza opływającego nadwozie. Tymczasem podczas jazd testowych po lokalnych asfaltowych drogach wokół toru miałem okazję zweryfikować poziom ciśnienia akustycznego w kabinie za pomocą profesjonalnego decybelomierza Voltcraft SL-200. Przy prędkości licznikowej 83 km/h sonometr zamontowany w kabinie wskazał zaledwie 59,8 dBA. W praktyce oznacza to ciszę wewnątrz. Nie słychać szumu opływającego powietrza ani irytującego buczenia opon, co w autach elektrycznych potrafi być zmorą.

Osiągi wgniatające w fotel: Racebox zmierzył 4,19 s do setki

Przejdźmy do sedna, czyli napędu. Wariant AWD otrzymał zupełnie nowy układ napędowy oparty na falownikach z węglika krzemu (SiC), co pozwoliło zredukować straty energii o 15% i wykrzesać z dwóch silników eAxle potężne 380 KM (280 kW). To aż o 78% więcej mocy niż w dotychczasowej odmianie 4×4 (218 KM).

Producent deklaruje przyspieszenie 0–100 km/h na poziomie 4,5 sekundy. Miałem okazję to zweryfikować w kontrolowanych, bezpiecznych warunkach. Zabrałem bZ4X Touring na długą prostą startową i zamontowałem na przedniej szybie precyzyjne urządzenie pomiarowe Racebox.

Rezultat? Prawdziwy nokaut. Zmierzony czas sprintu do 100 km/h wyniósł 4,19 sekundy (pierwsze 60 km/h auto osiągnęło w zaledwie 2,03 s)! Wciśnięcie pedału przyspieszenia dosłownie wbija w fotel bez najmniejszego uślizgu kół. Nawet GR Supra ma deklarowany czas 0-100 km/h na poziomie 4,3 s. Wniosek? Zaskakujący: to najszybciej przyspieszająca seryjna Toyota, jaką kiedykolwiek wyprodukowano. Reakcja na gaz jest natychmiastowa, a auto dzięki zoptymalizowanej sztywności sprężyn i usztywnionemu mocowaniu przekładni kierowniczej prowadzi się z niespotykaną w tej klasie precyzją.

Toyota bZ4X Touring

Niespodzianka w terenie: geny Land Cruisera w elektryku

Jeszcze większe zaskoczenie czekało mnie jednak na odcinku offroadowym. Zazwyczaj elektryczne SUV-y na nieutwardzonym szlaku kapitulują przy pierwszej większej muldzie. Ale nie bZ4X Touring. Ten wóz potrafi dalej jechać nawet wtedy, gdy tylko dwa koła dotykają podłoża.

Samochód wyposażono w zaawansowany napęd na cztery koła z układem X-MODE oraz systemem Grip Control (terenowym tempomatem działającym w zakresie 2–10 km/h, zaczerpniętym wprost z legendarnych rozwiązań Land Cruisera). Podczas prób na głębokim piachu, stromych trawersach i sekcjach z głębokimi wykrzyżami osi elektronika działała bezbłędnie. Gdy jedno lub dwa koła wisiały w powietrzu, moment obrotowy był błyskawicznie przekazywany na koła mające kontakt z podłożem – bez nerwowego szarpania czy przegrzewania napędu.

W orientacji na ciasnych, niewidocznych przeszkodach pomaga system Multi-Terrain Monitor z widokiem z 6 kamer (w tym z wirtualną perspektywą podwozia), a głębokość brodzenia wynosi solidne 500 mm. Zresztą mogliśmy to sprawdzić empirycznie: odcinek obejmował sporą „kałużę” o głębokości właśnie pół metra. Z praktycznych, wartych wzmianki zalet: wersja AWD może również pociągnąć przyczepę o masie do 1500 kg.

Toyota bZ4X Touring

Bateria, ładowanie 22 kW i milion kilometrów spokoju

Pod podłogą pracuje litowo-jonowy akumulator o pojemności 74,7 kWh brutto (71 kWh netto). W cyklu mieszanym WLTP przekłada się to na zasięg od 479 do 528 km dla odmiany AWD (oraz do 591 km dla wersji FWD 224 KM).

Toyota wyciągnęła wnioski z przeszłości – zoptymalizowano krzywą ładowania oraz wprowadzono efektywny system wstępnego przygotowania termicznego baterii (kondycjonowanie). Na szybkiej ładowarce DC o mocy 150 kW uzupełnienie energii od 10% do 80% zajmuje 28 minut, nawet przy ujemnych temperaturach zewnętrznych sięgających -15°C czy -20°C (co było szczególną słabością pierwszej generacji bZ4X).

Prawdziwym asem w rękawie wersji Executive jest jednak ładowarka pokładowa AC o mocy aż 22 kW – to rzadkość nawet w segmencie premium. Dzięki niej na zwykłym słupku miejskim lub domowym wallboxie naładujemy akumulator od 10 do 100% w zaledwie 3,5 godziny. W tańszych odmianach wyposażeniowych w standardzie otrzymujemy pokładową ładowarkę AC zdolną przyjąć 11 kW.

Trwałość baterii wspiera program Battery Care: producent oferuje gwarancję na akumulator trakcyjny aż do 10 lat lub 1 000 000 kilometrów (pod warunkiem corocznej kontroli w ASO).

Ceny i werdykt

Cennik Toyoty bZ4X Touring otwiera wersja Style FWD (224 KM) z kwotą 199 900 zł. 380-konny wariant AWD Style to wydatek rzędu 216 900 zł, natomiast topowa, kompletnie wyposażona odmiana Executive AWD została wyceniona na 241 900 zł. Biorąc pod uwagę oferowaną moc, napęd na obie osie, ładowarkę pokładową 22 kW, matrycowe reflektory LED i pełen pakiet systemów asystujących Toyota Safety Sense, jest to oferta skalkulowana wyjątkowo agresywnie.

Toyota bZ4X Touring to model, który zrywa z łatką zachowawczego elektryka. Łączy gigantyczną praktyczność rodzinnego kombi/SUV-a z osiągami godnymi rasowego hot-hatcha (4,19 s do setki!) i zaskakującymi talentami poza utwardzonym szlakiem.

Toyota bZ4X Touring – galeria

Zapraszamy do dalszej dyskusji na Mastodonie lub Twitterze .