Mastodon
Zdjęcie okładkowe wpisu Kilo gwoździ kontra kilo tytanu. Czego nie widać w tabelach IDC na rynku wearables

Kilo gwoździ kontra kilo tytanu. Czego nie widać w tabelach IDC na rynku wearables

0
Dodane: 17 godzin temu

Z raportów analitycznych można wyczytać wszystko, zwłaszcza gdy do jednego worka wrzuci się plastikową opaskę za 150 zł i zaawansowany zegarek z tytanu za 4 tysiące.

Opublikowane właśnie dane firmy IDC za drugi kwartał 2026 roku wywołały falę triumfalnych komunikatów prasowych o rzekomym przetasowaniu na szczycie. W rzeczywistości tabelka obnaża coś zupełnie innego: metodologiczną pułapkę liczenia „pudełek”, sezonowe zacięcie Apple oraz prawdopodobny, cichy bunt użytkowników, którzy mają dość ładowania zegarka co wieczór.

Magia procentów: jak rosnąć, gdy dostawy spadają

Główny przekaz marketingowy brzmi dumnie: Huawei pozostaje liderem globalnego rynku z udziałem przekraczającym 20%. Diabeł tkwi jednak w bezwzględnych liczbach. Chiński gigant wcale nie sprzedał więcej sprzętu – jego dostawy spadły rok do roku z 9,89 do 9,70 miliona sztuk (spadek o 1,9%).

Wzrost rynkowego udziału to wyłącznie zasługa faktu, że cały globalny rynek skurczył się w drugim kwartale o 4,3%, a konkurenci zaliczyli znacznie głębsze dołki. Huawei po prostu tracił wolniej niż reszta stawki.

Trudno też pominąć specyfikę geograficzną. Dla Huawei domowy rynek chiński pozostaje gigantyczną, napędzaną konsumenckim patriotyzmem twierdzą, w której marka notuje dominację od lat. Na rynkach zachodnich sytuacja wygląda inaczej: choć seria Watch GT imponuje materiałami i dwutygodniowym czasem pracy na baterii, to bariery ekosystemowe, brak płatności zbliżeniowych powiązanych z głównymi bankami i ograniczona integracja z iOS sprawiają, że dla wielu zaawansowanych użytkowników pozostaje ona jedynie wyrośniętą, elegancką opaską.

Kilo gwoździ waży tyle samo co kilo tytanu

Największym grzechem raportu IDC jest kategoria: „wrist-worn devices” (urządzenia noszone na nadgarstku). W ten sposób analitycy zrównują produkty o skrajnie różnej wartości, marży i zaawansowaniu technicznym.

W excelowej tabeli tania opaska Xiaomi Smart Band za ułamek ceny liczy się dokładnie tak samo jak Apple Watch Ultra czy specjalistyczny komputer nurkowy. Dlatego obecność Xiaomi na drugim miejscu z wynikiem 8,5 miliona sztuk to przede wszystkim triumf masowej, budżetowej elektroniki użytkowej, a nie technologiczna dominacja w segmencie inteligentnych zegarków.

Gdyby zestawienie IDC brało pod uwagę wartość sprzedaży w dolarach oraz wygenerowaną marżę, kolejność wyglądałaby zupełnie inaczej. Apple, mimo że wolumenowo dostarczyło 6,4 miliona urządzeń, najpewniej zgarnia lwią część zysków operacyjnych całej branży. Jeden sprzedany egzemplarz z Cupertino generuje przychód, na który producenci budżetowych trackerów muszą pracować kilkunastoma pudełkami z plastikiem.

Sezonowa pułapka Apple i uderzenie Ultra 4
Spadek Apple o 13,6% rok do roku robi wrażenie na papierze, ale dla każdego obserwatora rynku technologicznego może być czymś naturalnym. Drugi kwartał (kwiecień–czerwiec) to dla ekosystemu Apple tradycyjny okres wstrzymywania zakupów. Nikt, kto planuje wydać kilka tysięcy złotych na zegarek, nie robi tego na chwilę przed jesienną konferencją w Cupertino, której dopiero co byliśmy świadkami.

Apple zaczęło nowy rozdział i zrobiło to bardzo po swojemu – moje pierwsze wrażenia z nowości

Prawdziwy sprawdzian następuje dopiero teraz. Wprowadzony właśnie do oferty Apple Watch Ultra 4 pokazuje, że firma doskonale wie, skąd grozi jej realne niebezpieczeństwo. Zagrożeniem dla Apple nie są chińskie opaski fitness, lecz zamożni użytkownicy uciekający do konkurencji wyspecjalizowanej w sporcie i outdoorze.

Apple Watch Ultra 4 rzuca wyzwanie Garminowi. Tym razem to sprzęt, który ma sens w Polsce

Garmin jedynym wygranym w Q2: zmęczenie smartfonem na nadgarstku

Potwierdzeniem tego trendu jest Garmin – jedyny gracz w czołówce, który zanotował wzrost o 19,8% (skok z 2,75 do 3,3 miliona urządzeń) na kurczącym się rynku. To zjawisko znacznie ciekawsze niż przetasowania na podium.

Wzrost Garmina to powód by formułować hipotezę o rosnącym zmęczeniu konsumentów klasycznymi smartwatchami. Użytkownicy coraz częściej nie chcą kolejnego miniaturowego smartfona na ręku, który bez przerwy wibruje powiadomieniami i domaga się ładowarki po 18 godzinach. Wybierają wyspecjalizowane narzędzie treningowe, które mierzy parametry fizjologiczne, nawiguje w terenie i działa bez prądu przez dwa tygodnie.

Dwa równoległe światy

Analiza danych IDC sprowadza się ostatecznie do grubości portfela. Na polskim rynku, gdzie średni dochód wciąż zmusza do ostrożnego planowania wydatków, zegarek klasy Apple Watch Ultra 4 pozostaje drogim symbolem statusu. Człowieka, którego budżet wynosi kilkaset złotych, nie przekonają nawet najbardziej zaawansowane czujniki z tytanową kopertą.

Dlatego globalny rynek podzielił się na dwa nieprzystające do siebie światy: masowy, w którym wolumen nabija się tanimi urządzeniami i kompromisami, oraz segment premium, gdzie toczy się bezwzględna walka o marżę między uniwersalnym ekosystemem Apple a sportową bezkompromisowością Garmina. W tabelach z dostawami widać tylko te pierwsze – prawdziwe pieniądze leżą w tych drugich.

Zapraszamy do dalszej dyskusji na Mastodonie lub Twitterze .