20 lat bez Toyoty Celiki. Ikona gier wideo, ofiara SUV-ów i bohaterka największego skandalu w WRC
Toyota oficjalnie przypomina, że mija 20 lat od zakończenia produkcji modelu Celica. W korporacyjnym komunikacie czytamy o wielkim dziedzictwie, milionach sprzedanych aut i rajdowych sukcesach z Carlosem Sainzem na czele. Japończycy taktownie przemilczeli jednak to, co w historii tego auta było najciekawsze.
Bo Celica to nie tylko świetne, przystępne coupe – to samochód, który wychował całe pokolenie graczy, genialnie oszukał system w mistrzostwach świata i ostatecznie zginął z rąk… pierwszej Toyoty RAV4.
Samochód z pikseli i plakatów
Dla dzisiejszych 40- i 50-latków Celica GT-Four to coś znacznie więcej niż po prostu japoński wóz sportowy. To absolutna królowa wczesnych gier wideo. W połowie lat 90. każdy zagrywał się w Sega Rally, Gran Turismo czy pierwszą odsłonę Colin McRae Rally. Wirtualna rywalizacja ukształtowała motoryzacyjny gust pokolenia X.
Charakterystyczna, obła Celica szóstej generacji w legendarnych biało-zielono-czerwonych barwach Castrola była marzeniem z pikseli. Toyota udowodniła wtedy, że nie musisz mieć na ścianie plakatu niedostępnego włoskiego supersamochodu, żeby śnić o szybkiej jeździe. Tę funkcję z powodzeniem przejęło rozsądne cenowo, japońskie coupe.
Najbardziej pomysłowe oszustwo w historii sportu
Komunikat prasowy wspomina tytuły mistrzowskie w WRC z lat 1990, 1993 i 1994, ale dziwnie urywa się tuż przed sezonem 1995. Nic dziwnego, bo to właśnie wtedy Toyota Team Europe zaliczyła wpadkę, która przeszła do najciemniejszych legend motorsportu.
Inżynierowie zainstalowali w rajdowej Celice GT-Four (ST205) nielegalną zwężkę turbosprężarki. Za pomocą genialnego, bardzo trudnego do wykrycia mechanizmu sprężynowego, zwężka odsuwała się podczas jazdy, dając silnikowi potężny zastrzyk dodatkowego powietrza (co przekładało się na ok. 50 KM dodatkowej mocy). Inspektorzy FIA wykryli ten mechanizm dopiero pod koniec sezonu. Oszustwo było wykonane z taką inżynieryjną precyzją, że ówczesny szef FIA, Max Mosley, nazwał je „najbardziej pomysłowym oszustwem, jakie widział w życiu”. Zespół dostał bezwzględnego, rocznego bana, co ostatecznie zakończyło złotą erę Celiki w rajdach.
Kto zabił tanie, sportowe coupe?
Ostatnia, siódma generacja (T230) była świetnym autem. Ostra jak brzytwa, futurystyczna stylistyka i wysokoobrotowe silniki (opracowane przy udziale Yamahy, kręcące się bez zadyszki powyżej 8000 obr./min) dawały mnóstwo frajdy. Niestety, na początku lat 2000. rynek zaczął się zmieniać.
Najbardziej dopracowany GR Yaris trafia do Polski. Co oferuje wersja Aero Performance?
Kierowcy po prostu przestali kupować tanie, sportowe coupe, takie jak Celica, Opel Calibra czy Ford Puma. Zamiast nich masowo zaczęli wybierać wyżej zawieszone, ociężałe, ale za to „praktyczne” auta rekreacyjne. I tu pojawia się największa ironia losu: mordercą Celiki we własnym gnieździe okazała się pierwsza Toyota RAV4, która na dobre zapoczątkowała szaleństwo na punkcie SUV-ów i crossoverów.
Dziś sportowego ducha tamtych, rajdowych lat próbuje wskrzeszać świetny, wściekły GR Yaris. Jednak dla tych, którzy dorastali w szalonych latach 90., to właśnie Celica z podnoszonymi światłami czy rajdowym „okularem” pozostanie ostatecznym, niepodrabialnym symbolem japońskiej motoryzacji.
Nowa Toyota RAV4 globalnym hitem. Hybrydy napędzają rekordowe wyniki japońskiej marki








