Dyspozycja – funkcja, na którą czekałem od dawna
Jedną z najważniejszych dla mnie nowości w Apple Watch Ultra 4 jest Dyspozycja, czyli Readiness. Na tę funkcję czekałem w Apple Watch od dawna – właśnie się u mnie pojawiła. Używam równolegle urządzeń Garmina, gdzie od lat mam Body Battery, oraz Amazfita z rozwijanym obecnie systemem HybridCharge. Oba rozwiązania próbują odpowiedzieć na bardzo proste pytanie: jak bardzo mój organizm jest dzisiaj gotowy na wysiłek? Apple Watch zbierał od lat ogromną ilość danych, ale brakowało mi jednego miejsca, które potrafiłoby je połączyć i przedstawić w formie łatwej do zrozumienia odpowiedzi. Dyspozycja właśnie to robi.
W Apple Watch Series 12 i Ultra 4 funkcja jest związana z nową generacją systemu czujników zdrowotnych. Nie trafiła więc poprzez sam watchOS 27 do starszych modeli – szkoda. Apple wykorzystuje dane zbierane przez zegarek w dzień i w nocy, a następnie wylicza wynik od 0 do 10, który ma pokazać naszą aktualną gotowość do aktywności. Apple dzieli go na cztery poziomy: przy wyniku 8–10 możemy działać bez większych ograniczeń, 5–7 oznacza normalną gotowość, 2–4 sugeruje oszczędzanie sił, a 0–1 regenerację. W polskiej dokumentacji Apple określa te poziomy odpowiednio jako „Walcz”, „Gotów”, „Oszczędzaj siły” i „Regeneracja”.
Najważniejsze jest jednak to, co znajduje się pod tą jedną cyfrą. Apple bierze pod uwagę trzy duże grupy informacji: aktywność, parametry życiowe oraz sen. W przypadku aktywności analizowane są między innymi spalone kalorie aktywne, ocena wysiłku podczas treningów i obciążenie treningowe. Liczy się przy tym nie tylko to, co zrobiłem dzisiaj, ale również moja wcześniejsza aktywność. Mocniejszy trening może więc spowodować spadek Dyspozycji jeszcze tego samego dnia, a spokojniejszy okres pozwoli wynikowi się odbudować.
Drugim elementem są dane z Parametrów życiowych. Apple porównuje dzienne i nocne odczyty z moimi typowymi wartościami. Jeżeli organizm zaczyna zachowywać się inaczej niż zwykle, wynik może zostać obniżony. Szczególnie interesujące jest tutaj HRV, czyli zmienność rytmu zatokowego. Wyższe niż zazwyczaj HRV może zostać potraktowane jako sygnał dobrej regeneracji i podnieść wynik Dyspozycji. To właśnie dlatego nowe, znacznie częstsze pomiary tętna i HRV w Ultra 4 są dla tej funkcji tak istotne.
Trzecim filarem jest sen. Dyspozycja korzysta zarówno z wyniku ostatniej nocy, jak i z historii snu. Słaba albo nieregularna noc potrafi obniżyć ocenę, a dobry sen lub poprawiający się trend działa w przeciwną stronę. Apple nie patrzy więc na pojedynczą wartość wyrwaną z kontekstu, ale próbuje zbudować obraz tego, co działo się z organizmem przez ostatnie dni.
Jest tu jednak jeden haczyk, którego doświadczyłem od razu po założeniu Ultra 4. Dyspozycja nie działa pierwszego dnia. Zegarek musi najpierw poznać użytkownika. Apple wymaga skonfigurowanych parametrów zdrowotnych i aktywności oraz co najmniej siedmiu nocy spędzonych z Apple Watch na nadgarstku. Trzeba również spać z zegarkiem ostatniej nocy. Dopiero wtedy pojawia się właściwy wynik. To oznaczało, że po odebraniu zegarka i rozpoczęciu testów przez pierwszy tydzień mogłem tylko patrzeć na komunikat o braku wystarczających danych i czekać. Przyznam, że wyjątkowo niecierpliwie.
I właśnie dlatego tak długo czekałem, aż Apple zrobi coś takiego. Garmin Body Battery bardzo dobrze nauczył mnie patrzeć nie tylko na trening, ale również na regenerację, stres i sen. Garmin traktuje organizm trochę jak akumulator i pokazuje w skali do 100, jak odpoczynek oraz sen go ładują, a stres i aktywność rozładowują. Do jego wyliczania wykorzystywane są między innymi tętno, HRV, ruch, stres i sen.
Amazfit idzie obecnie jeszcze inną drogą. HybridCharge łączy BioCharge, LifeLoad i Training Load, próbując uwzględniać nie tylko dane pochodzące z czujników, ale również obciążenie treningowe i stres wynikający z codziennego życia.
Korzystając z tych urządzeń przyzwyczaiłem się, że rano chcę zobaczyć nie tylko informację, ile spałem i jakie miałem HRV, ale przede wszystkim odpowiedź: co te wszystkie liczby właściwie dzisiaj dla mnie znaczą?
Do tej pory właśnie tego brakowało mi w Apple Watch. Dane były świetne, często bardzo dokładne, ale użytkownik musiał sam składać je w całość, lub korzystać z aplikacji firm trzecich. Dyspozycja zmienia ten sposób myślenia. Nie muszę analizować osobno HRV, tętna spoczynkowego, snu, obciążenia treningowego i Parametrów życiowych. Apple próbuje zrobić to za mnie i sprowadzić wszystko do jednej, zrozumiałej informacji.
Co równie istotne, wynik nie jest wartością przyznawaną rano na cały dzień. Może się zmieniać. Jeżeli zrobię mocny trening, Dyspozycja może spaść. Odpoczynek, spokojniejszy dzień czy poprawa parametrów mogą natomiast wpłynąć na ocenę w drugą stronę. Pod tym względem funkcja zaczyna przypominać to, do czego przyzwyczaiły mnie Garmin i Amazfit, choć Apple prezentuje ją znacznie prościej, bardziej czytelnie.
I chyba właśnie tego oczekiwałem od Apple Watch najbardziej. Nie kolejnego wykresu. Nie kolejnej liczby schowanej trzy poziomy głębiej w aplikacji Zdrowie. Tylko interpretacji danych, które zegarek i tak zbiera przez całą dobę. Dyspozycja może być dla mnie jedną z tych funkcji Ultra 4, które na papierze wyglądają niepozornie, ale w codziennym użytkowaniu okażą się znacznie ważniejsze od większości sprzętowych nowości.











