Leapmotor C10 MY27 dostaje CarPlay, szybsze ładowanie i unijny paszport
Leapmotor zaprezentował zmodernizowanego SUV-a C10 na rok modelowy 2027.
Chińska marka, działająca w Europie w ramach struktur grupy Stellantis, wyciągnęła wnioski z głosów pierwszych recenzentów i kierowców. Odświeżona wersja usuwa najbardziej irytujące braki poprzednika: dodaje bezprzewodowy Apple CarPlay, podnosi moc ładowania DC z kompromitujących 84 kW do 120 kW oraz wprowadza architekturę Leapmotor 3.5.
Gdy C10 debiutował na europejskim rynku, tradycyjna konkurencja próbowała bagatelizować jego agresywną wycenę dwoma koronnymi argumentami: brakiem integracji ze smartfonami oraz powolnym uzupełnianiem energii w trasie. Wielu klientów te wady kalkulowało jednak na chłodno – perspektywa zaoszczędzenia kilkudziesięciu tysięcy złotych względem europejskich rywali segmentu D-SUV okazywała się silniejsza niż brak ikonki telefonu na ekranie. Lifting przygotowany w ekspresowym tempie definitywnie odbiera rywalom te argumenty z rąk.
Oprogramowanie: bezprzewodowy CarPlay i nowe sensory
Najbardziej odczuwalną zmianą w codziennym użytkowaniu jest dostosowanie systemu do europejskich standardów ergonomii. Pokładowy system LEAP OS 4.0 Plus (obsługiwany przez centralny ekran o przekątnej 14,6 cala) zyskał w standardzie bezprzewodową obsługę Apple CarPlay oraz Android Auto.
Równolegle unowocześniono warstwę sprzętową:
- Architektura elektroniczna 3.5: zapewnia szybsze przetwarzanie procesów pokładowych oraz responsywniejszą pracę asystenta głosowego wspieranego przez AI.
- Nowy pakiet sensorów (1V5R): fuzja danych oparta na jednej kamerze przedniej oraz pięciu radarach (dodano dwa przednie radary narożne i jeden radar czołowy).
- Rozszerzone systemy ADAS: łącznie 22 funkcje wspomagające, w tym automatyczna zmiana pasa ruchu (ALC), ostrzeganie oraz autonomiczne hamowanie przed ruchem poprzecznym z przodu (FCTA/FCTB) i asystent ciasnych przejazdów (SDIS).
Wyciszenie kabiny poprawiono za sprawą dwuwarstwowych szyb akustycznych w przednich drzwiach, a fotel kierowcy w wersji Design otrzymał 4-kierunkową elektryczną regulację podparcia lędźwiowego. Z zewnątrz odświeżony model wyróżnia pełnowymiarowa listwa świetlna LED poprowadzona przez całą szerokość pasa przedniego.
Bateria i napęd: 120 kW i większe akumulatory
Ograniczenie mocy ładowania do 84 kW w rodzinnym aucie tych gabarytów było dotychczas trudne do zaakceptowania przy częstszych wyjazdach autostradowych. W wersji MY27 z bazowym akumulatorem 69,9 kWh parametr ten podniesiono do 120 kW, co skraca czas ładowania od 30% do 80% do 24 minut. Silnik na tylnej osi generuje teraz 224 KM (165 kW) oraz 360 Nm momentu obrotowego, co zapewnia przyzwoitą dynamikę i według producenta pozwala na osiągnięcie do 430 km zasięgu WLTP.
Do oferty dołączają również mocniejsze warianty z większym akumulatorem:
- RWD (81,9 kWh): moc 299 KM (220 kW), moment 360 Nm, sprint do setki w 6,8 sekundy i zasięg do 519 km (WLTP).
- AWD (81,9 kWh): dwa silniki generujące łącznie 571 KM (420 kW) i 655 Nm. Przyspieszenie 0–100 km/h zajmuje równe 5,0 sekund, przy deklarowanym zasięgu 479 km (WLTP).
- C10 Hybrid EV (REEV): hybryda z generatorem spalinowym 1.5 l oferuje 220 KM, do 145 km zasięgu na samym prądzie i łączny zasięg do 986 km.
Bagażnik odmiany czysto elektrycznej powiększono o 27 litrów (do 500 litrów bazowo i 1905 litrów po złożeniu oparć) oraz wyposażono w dwupoziomową podłogę. Uzupełnia go 30-litrowy przedni schowek (frunk).
Przemysłowy paradoks wewnątrz grupy Stellantis
Techniczne poprawki C10 to zaledwie wstęp do znacznie ciekawszego przetasowania rynkowego. Gdy Unia Europejska próbuje tamować napływ chińskich aut karnymi cłami, Stellantis rozwija model joint-venture z Leapmotorem bezpośrednio na Starym Kontynencie.
Przeniesienie montażu modeli Leapmotor do zakładów w hiszpańskiej Saragossie – w połączeniu z powstającą obok gigafabryką baterii LFP chińskiego potentata CATL – sprawia, że C10 wyjeżdża na drogi z unijnym numerem VIN, w pełni omijając protekcjonistyczne bariery celne.
Co ciekawe, wewnątrz samego portfolio Stellantisa ten ruch tworzy specyficzną dynamikę. Podczas gdy francuskie marki grupy bronią się własnym stylem (Peugeot) lub agresywnie wycenionymi modelami miejskimi pokroju e-C3 (Citroën), zmodernizowany C10 uderza bezpośrednio w pozycję rynkową marek ze środka stawki, ze szczególnym uwzględnieniem Opla.
W ten sposób polski klient otrzymuje przestronnego, dopracowanego SUV-a z pełnym wsparciem serwisowym, który unieważnia dotychczasowe wady wieku dziecięcego. Jeśli polityka cenowa utrzyma dotychczasowy dystans do tradycyjnych rywali, dla segmentu D-SUV oznacza to zupełnie nowe rozdanie.






