Mastodon
Zdjęcie okładkowe wpisu Bose – SoundLink Micro

Bose – SoundLink Micro

0
Dodane: 7 lat temu

Kiedy spojrzymy na listę urządzeń producentów, to te flagowe produkty są dużymi konstrukcjami, które oczywiście kosztują krocie. Może jednak kunszt i precyzja wykonania powinna zostać zawarta właśnie w tych najmniejszych produktach, tam, gdzie absolutnie nie ma miejsca na żadną pomyłkę – spójrzmy na mechanizmy automatycznych szwajcarskich zegarków. Jeśli się nad tym zastanowimy, to ten najmniejszy głośnik w rodzinie powinien być jej wizytówką.


Ten artykuł pochodzi z archiwalnego iMagazine 11/2017

Zawsze fascynowały mnie te najmniejsze głośniki na rynku. Kiedy spojrzymy na listę urządzeń producentów, to te flagowe produkty są dużymi konstrukcjami, które oczywiście kosztują krocie. Może jednak kunszt i precyzja wykonania powinna zostać zawarta właśnie w tych najmniejszych produktach, tam, gdzie absolutnie nie ma miejsca na żadną pomyłkę – spójrzmy na mechanizmy automatycznych szwajcarskich zegarków. Jeśli się nad tym zastanowimy, to ten najmniejszy głośnik w rodzinie powinien być jej wizytówką. Niestety, najczęściej taki produkt jest niskobudżetowy, no i po prostu wystarczy, że jest. Producenci wprowadzają go na rynek, żeby mieć urządzenia dla każdego, ale gorzej już z wykonaniem takiego projektu.

Takie myśli naszły mnie, gdy tylko otworzyłem małe pudełeczko z logo BOSE. SoundLink Micro idealnie wpisuje się we wszystko, co wcześniej napisałem. Bez problemu może być wizytówką firmy. Jest stworzony jak ten szwajcarski mechanizm, gdzie liczą się materiały, pomysł i precyzja. Trzymając go w ręku, czujemy, jak producent profesjonalnie podszedł do trudnego tematu. W przypadku tak małego głośnika ważny jest każdy detal, od samego wyglądu po jego praktyczne zastosowanie. Mała konstrukcja to jedyny przypadek głośnika, w którym jakość dźwięku nie jest aż tak ważna, a przyciągnąć do zakupu muszą inne rzeczy, co wcale nie jest takie łatwe.

Jest stworzony jak ten szwajcarski mechanizm, gdzie liczą się materiały, pomysł i precyzja. Trzymając go w ręku, czujemy, jak producent profesjonalnie podszedł to trudnego tematu.

Bose ze swoim niezwykle bogatym doświadczeniem może być przykładem dla wszystkich, bo to, jak wykonali swój najmniejszy głośnik, to majstersztyk. Za niecałe 500 złotych dają nam dowód na to, że kupując ich produkty, nie rozczarujemy się, bo jeśli do takiego maleństwa podeszli w taki sposób, to więksi bracia z oferty muszą być równie dobrzy. 290 gramów zamknięte w zgrabnej i małej obudowie daje możliwość zabrania tego głośnika, gdzie tylko będziemy chcieli. SoundLink Micro jest tak stworzony, żeby mógł być z nami zawsze i nic nie stoi na przeszkodzie, by wrzucić go nawet do kieszeni letnich szortów. Tym bardziej że producent zadbał również o różne gusta i swoje dziecko oferuje w trzech kolorach: czarnym, niebieskim i pomarańczowym. Kolejnym ważnym elementem jest dobór materiału, czyli w tym przypadku silikonowej gumy. Nie znam lepszego materiału dla głośnika tego typu, mimo że do najbardziej szlachetnych on nie należy. Nieważne, ma być praktyczny i taki właśnie jest. Nie ślizga się i wytrzyma wszystko, a dodatkowo Bose zastosowało go w taki sposób, żeby głośnik był wodoodporny. Nie mówię tutaj o mżawce, która spotka nas na asfaltowej drodze z Morskiego Oka. Chodzi nawet o możliwość pełnego zanurzenia na chwilę, SoundLink Micro nie jest dla frajerów, tylko dla prawdziwych hardcorowców. Mam wrażenie, że spokojnie mógłby towarzyszyć naszym wspinaczom w zimowej wyprawie na K2.

Ta prosta silikonowa konstrukcja ma w sobie jeden patent, dzięki któremu staje się jeszcze bardziej praktyczna. Każdy fan nadgryzionych sprzętów na ten patent zareaguje tak samo. Na spodzie urządzenia producent zastosował pasek do złudzenia przypominający ten z Apple Watcha. Rozciągliwy, z porządnym zapięciem, dodaje wielu uroku temu głośnikowi. Uwielbiam tak proste pomysły, które mają wiele zalet. Dzięki niemu możemy go przymocować praktycznie wszędzie i sprawdzi się na każdej wyprawie. Coraz bardziej popularny w naszym kraju survival zyskał właśnie idealny produkt, to otoczenie możemy nazwać domem SoundLink Micro. Przyciski są wykonane w taki sposób, aby korzystanie z nich było możliwe nawet w rękawiczkach, reagują bardzo dokładnie. Jeden z nich, umieszczony centralnie między + a –, załatwia wiele spraw, jest wielofunkcyjny. Pomaga w połączeniu bezprzewodowym, zatrzymuje i puszcza muzykę, a naciskany wielokrotnie przechodzi do następnego bądź poprzedniego utworu. Nim również odbieramy połączenia telefoniczne, a to wszystko za sprawą wbudowanego mikrofonu. Głośnik obsługuje Siri i Google Assistant. Teraz uwaga, to pierwszy na świecie mikrofon obsługujący Siri po polsku! Żartuję oczywiście, ale mocno wierzę, że kiedyś przyjdzie taki moment, że po naciśnięciu i przytrzymaniu magicznego przycisku, o którym pisałem, uruchomi się Siri, a ja powiem: „Siri, puść mi Beatę Kozidrak”.

Mam wrażenie, że spokojnie mógłby towarzyszyć naszym wspinaczom w zimowej wyprawie na K2.

Ta prosta silikonowa konstrukcja ma w sobie jeden patent, dzięki któremu staje się jeszcze bardziej praktyczna. Każdy fan nadgryzionych sprzętów na ten patent zareaguje tak samo. Na spodzie urządzenia producent zastosował pasek do złudzenia przypominający ten z Apple Watcha. Rozciągliwy, z porządnym zapięciem, dodaje wielu uroku temu głośnikowi. Uwielbiam tak proste pomysły, które mają wiele zalet. Dzięki niemu możemy go przymocować praktycznie wszędzie i sprawdzi się na każdej wyprawie. Coraz bardziej popularny w naszym kraju survival zyskał właśnie idealny produkt, to otoczenie możemy nazwać domem SoundLink Micro. Przyciski są wykonane w taki sposób, aby korzystanie z nich było możliwe nawet w rękawiczkach, reagują bardzo dokładnie. Jeden z nich, umieszczony centralnie między + a –, załatwia wiele spraw, jest wielofunkcyjny. Pomaga w połączeniu bezprzewodowym, zatrzymuje i puszcza muzykę, a naciskany wielokrotnie przechodzi do następnego bądź poprzedniego utworu. Nim również odbieramy połączenia telefoniczne, a to wszystko za sprawą wbudowanego mikrofonu. Głośnik obsługuje Siri i Google Assistant. Teraz uwaga, to pierwszy na świecie mikrofon obsługujący Siri po polsku! Żartuję oczywiście, ale mocno wierzę, że kiedyś przyjdzie taki moment, że po naciśnięciu i przytrzymaniu magicznego przycisku, o którym pisałem, uruchomi się Siri, a ja powiem: „Siri, puść mi Beatę Kozidrak”.

Trudno znaleźć jakieś braki albo niedoskonałości tego produktu, z każdą minutą Bose udowadnia nam, że mamy do czynienia z głośnikiem perfekcyjnym w swojej kategorii. Gryzie mnie jedna myśl na temat micro USB. Zastanawiam się, czy przy tak nowym sprzęcie nie warto było pokusić się o USB-C. Z drugiej strony dostępność starszej technologii jest ciągle dużo większa, a co za tym idzie, staje się on bardziej praktyczny. Słowo „praktyczny” mógłbym użyć w tym tekście nieskończoną ilość razy. Znowu o nim myślę, gdy uruchamiam rewelacyjnie napisaną aplikację od Bose. Możemy w niej połączyć drugi głośnik i uruchomić tryb stereo, wtedy romantyczne chwile w namiocie mogą mieć ciekawy skutek. Aplikacja obsługuje inne, zewnętrze odtwarzacze, dzięki czemu obsługa staje się wygodniejsza. Jeśli miałbym znaleźć jakikolwiek minus, to fajnie by było, gdyby Bose poprawiło tryb „Party” i umożliwiło dodanie większej liczby głośników niż dwa. Warto dodać, że to nie musi być tylko ten model, a tryby „Party” i „Stereo” działają z innymi urządzeniami z rodziny. Całkiem miło by było zrobić imprezę nad basenem, na którą znajomi wpadliby ze swoimi głośnikami. Prawie zapomniałem, że to głośnik i warto napisać coś o dźwięku. Zważywszy na rozmiary, naprawdę nie jest to najważniejsza cecha, ale mamy do czynienia z urządzeniem marki Bose, a to zobowiązuje. Nie wiem, jak to możliwe, ale z tego głośnika wydobywa się bas. Niestety ma on wpływa na baterię, co tłumaczy Bose. Sześć godzin na baterii w takiej konstrukcji to nie jest najlepszy wynik na rynku, ale, jak to w życiu bywa, coś za coś. Żaden głośnik takich rozmiarów nie gra tak dobrze i jakieś straty muszą być.
Szybko o tym zapominamy, kiedy słyszymy, jakiej jakości dźwięk przekazuje nam SoundLink Micro. Dużo frajdy sprawia patrzenie na reakcje osób, którym puścimy muzykę z tego głośnika. Najczęściej zaobserwujemy rozglądanie się w poszukiwaniu źródła tego dźwięku. Słuchaczom trudno jest uwierzyć, że to, co słyszą, wydobywa się z tego małego głośniczka. To chyba najlepsze odzwierciedlenie tego, jak gra Bose SoundLink Micro. Ten sprzęt zostaje u mnie, nie ma innej możliwości. Jestem przekonany, że przeżyję z nim wiele chwil w różnych miejsca na całym świecie.

Ocean 6/6

Cena: 499 PLN

Zapraszamy do dalszej dyskusji na Mastodonie lub Twitterze .