Mastodon
Zdjęcie okładkowe wpisu Czelendż 2025. Wygrałem, ale… to był trudny rok

Czelendż 2025. Wygrałem, ale… to był trudny rok

0
Dodane: 4 godziny temu

Są takie momenty, kiedy statystyki mówią jedno, a głowa i ciało zupełnie co innego. Rok 2025 w moim sportowym Czelendżu właśnie taki był. Formalnie – wygrałem współzawodnictwo. Mentalnie – długo miałem poczucie, że coś się rozjechało. Że plan z początku roku i rzeczywistość spotkały się gdzieś w połowie drogi, a potem każde poszło w swoją stronę.

To był rok codziennego ruchu, ale też rok bólu, frustracji, rehabilitacji i uczenia się własnego organizmu na nowo. Rok, który bardziej niż jakikolwiek inny przypomniał mi, że sport to nie tylko liczby, ale też (a może przede wszystkim) zdrowie.

Mniej ruchu, więcej świadomości

Wybaczcie, że nie publikowałem aktualizacji co miesiąc jak to było w poprzednich latach… Zacznijmy od tego, co najłatwiej zmierzyć. W 2025 roku ruszałem się mniej, niż zakładałem, choć – paradoksalnie – więcej niż rok wcześniej.

W naszych „wagach” Czelendżu wygląda to tak:

  • 2025: 8662 km
  • 2024: 7968 km
  • 2023: 15 977 km

Ten ostatni wynik boli najbardziej. To niemal dwa razy więcej niż w 2025. Kosmos. A przecież subiektywnie treningi były praktycznie codziennie. To pierwszy ważny wniosek tego roku: regularność nie zawsze równa się objętość.

Dyscypliny bez ściemy – czyste liczby

Skoro to podsumowanie, to nie ma ucieczki od konkretów. W 2025 roku zrobiłem dokładnie:

  • Bieganie: 126,95 km
  • Pływanie: 73 km
  • Marsze (treningowe): 1258,3 km
  • Rower: 3952 km (tylko 7x przekroczyłem 100 km podczas treningu)
  • Trenażer: 0 km (remont – nie było gdzie go rozstawić)
  • Przewyższenia: 24 km
  • Narty: 325 km (liczona wyłącznie jazda, bez wyciągów)
  • Kajak: 7,73 km

Łącznie fizycznie wyszło 5105,76 km, co po przeliczeniu wg naszych wag dało 8622 km.

Na papierze wygląda to solidnie. W praktyce – to rok bardzo nierówny.

Waga: prawie bez zmian

Drugi zimny prysznic to masa ciała.

  • Start roku: 94,7 kg
  • Koniec roku: 92 kg

W sierpniu było najlepiej – 89 kg, ale to wciąż daleko od tego, co udało się osiągnąć w 2023 roku:

  • Koniec 2023: 87 kg
  • Minimum: 84 kg

Nie oszukujmy się – przy tej ilości ruchu oczekiwałem więcej. Ale… i tu płynnie przechodzimy do najważniejszego punktu tego tekstu.

Kontuzja, która zmieniła wszystko

Najgorsze wydarzyło się w lutym. Po nartach – bez żadnego upadku, bez wypadku, bez jednego „konkretnego” momentu – zaczęły boleć mnie plecy. Najpierw delikatnie. Potem coraz bardziej. Aż w końcu diagnoza uderzyła jak młot:

Poważna przepuklina na odcinku lędźwiowym, z dehydratacją i krytyczną dekompresją między kręgami L4 i L5.

Brzmi źle? Bo było źle.

Od lutego bywały momenty, w których nie mogłem się ruszać. Bieganie – które uwielbiam – musiało zniknąć. Pozostałe aktywności zostały mocno ograniczone. Jedynym sportem, w którym czułem się względnie bezpiecznie, był rower.

Potem przyszło klasyczne piekło:

  • czekanie na badania,
  • czekanie na lekarzy,
  • czekanie na wyniki,
  • wreszcie rehabilitacja.

Bilans? 1 na 3 lekarzy sugerował operację. Pozostali postawili na rehabilitację. Na szczęście – na razie – udało się operacji uniknąć.

Dziś się ruszam. Ale daleko mi do tego, co było rok wcześniej.

Mój fizjoterapeuta powiedział jedno zdanie, którego się trzymam:

„Jako cel stawiamy sobie powrót do biegania.”

I tego się trzymam. Bez presji. Bez daty. Z głową.

Apple Watch, kółka i testowanie wszystkiego, co się da

Rok 2025 to także pierwszy od dawna rok, w którym nie zamykałem codziennie kółek na Apple Watchu. Z dwóch powodów:

  1. realnie było mniej ruchu,
  2. testowałem ogrom sprzętu wearables.

Spędziłem sporo czasu z zegarkami Amazfit i Garmin. Z Garminem… nadal się nie dogadujemy. Bardzo doceniam ich liczniki rowerowe, ale logika zegarków kompletnie do mnie nie trafia.

Amazfit? Zupełnie inna historia. System, aplikacja, podejście – to wszystko „kliknęło”. W ciągu roku nosiłem praktycznie wszystko:

  • Bip 6
  • Active 2
  • Balance 2
  • T-Rex 3 Pro
  • Helio Strap – moja ulubiona opaska

Z Helio Ringiem (i w ogóle z pierścieniami) nie dogadałem się wcale.

Mimo to, moim dailydriverem pozostaje Apple Watch Ultra 3. Uważam go za najlepszy Apple Watch w historii. Ale… nadal ma dwa poważne braki:

  • nie działa jako czujnik HR dla liczników rowerowych,
  • słabo radzi sobie podczas pływania w otwartych akwenach.

I tu – kolejny rok z rzędu – w tych dwóch kategoriach Amazfit wygrywa.

Odkrycie roku: pływanie na zupełnie innym poziomie

Największym sportowym odkryciem 2025 roku były dla mnie FORM Smart Swim 2.
Okularki pływackie z wyświetlaczem przeziernym kompletnie zmieniły moje treningi. Tempo, dystans, kontrola – wszystko w zasięgu wzroku. Świetny, przemyślany sprzęt. Szczerze polecam każdemu, kto pływa regularnie. Zapraszam do iMagazine 6/2025, gdzie jest moja recenzja tych okularków.

Nawodnienie, sen i inne wnioski

Jedna z bolesnych prawd tego roku: za mało piję.

Postanowienie na 2026? Kontrola nawodnienia i powrót do starej, dobrej aplikacji WaterMinder.

Jeśli chodzi o sen – jest progres. Średnia z ostatniego roku to 7,5 godziny. I to naprawdę dobry wynik.

Statystyki końcowe (czyli mięso dla fanów liczb)

  • Średnio 11 779 kroków dziennie
  • Średnio 9,9 km dziennie
  • Średnio 2249 kcal spalonych dziennie (to mnie zaskoczyło)
  • 435 treningów w roku
  • Średnio 1,2 treningu dziennie
  • 32 880 minut ćwiczeń (średnio 90 minut dziennie)
  • 322 dni aktywne

Analogicznie do poprzednich lat, wszędzie gdzie wyjeżdżałem za granicę, służbowo lub prywatnie, starałem się wykorzystać czas w sportowy sposób.

  • Słowenia – bieganie nad jeziorem Bled
  • Włochy – narty w Val Gardena
  • Austria – narty w Innsbrucku
  • Niemcy – bieganie we Frankfurcie
  • Hiszpania – rowery w Kraju Basków
  • Francja – 25 km z buta w Paryżu
  • USA – bieganie, bardziej szybki chód ze względu na plecy, w okolicy Cupertino
  • Malta – pływanie w otwartym morzu

Działamy dalej. Rok 2026 już czeka

Po rozmowach sylwestrowych decyzja mogła być tylko jedna:

Czelendż jedzie dalej w 2026 roku.

Do tego dochodzi Apple Fitness+, z którego chcę korzystać świadomie – pod rehabilitację i wzmocnienie korpusu. Krótkie, 5–10-minutowe treningi da się wcisnąć wszędzie. A 159 zł rocznie to mniej niż godzina z trenerem personalnym.

I na koniec, jak co roku: róbcie badania. Raz w roku. Bez wymówek.

To nie był idealny sportowy rok. Ale był ważny. I nauczył mnie więcej niż rekordowe tabelki z 2023. A to – na dłuższą metę – może być najcenniejszy wynik całego Czelendżu.

Jeśli Was zmotywowałem do ruszenia się, to o to mi chodziło. Zapraszam do mnie na Stravę. Tam wszystko loguję.

A, i jeszcze jedno pytanie – czy chcecie żebym publikował comiesięczne podsumowania czy rzadziej? Dajcie znać na X lub FB.

Czelendż 2025 – czyli zaczynamy wszystko od początku

Dominik Łada

MacUser od 2001 roku, rowery, fotografia i dobra kuchnia. Redaktor naczelny iMagazine - @dominiklada

Zapraszamy do dalszej dyskusji na Mastodonie lub Twitterze .