Warszawa pod napięciem. Samochody elektryczne i centra danych wymuszają przebudowę sieci
Rozwój stolicy to nie tylko nowe biurowce i osiedla, ale przede wszystkim gwałtownie rosnące zapotrzebowanie na moc.
Rosnąca popularność samochodów elektrycznych oraz dynamiczna ekspansja centrów danych i usług chmurowych sprawiają, że warszawska sieć energetyczna musi przejść metamorfozę. Stoen Operator zapowiada inwestycje, które mają zabezpieczyć energetyczną przyszłość aglomeracji.
Technologia potrzebuje prądu
Zapotrzebowanie na energię w Warszawie rośnie lawinowo. To efekt nie tylko zwiększającej się liczby mieszkańców, ale przede wszystkim zmiany technologicznej. Rozwój prywatnego i publicznego transportu elektrycznego oraz energochłonne obiekty typu data center wymagają stabilnych dostaw mocy.
W odpowiedzi na te wyzwania Stoen Operator realizuje długofalową strategię rozbudowy infrastruktury, kładąc nacisk na linie wysokiego napięcia. To właśnie sieć 110 kV pozwala na przesył dużych ilości energii przy minimalnych stratach, co jest kluczowe dla zasilania dużej aglomeracji.
Kable znikną pod ziemią?
Dla mieszkańców Warszawy istotna jest forma, jaką przybierają nowe inwestycje. Choć linie wysokiego napięcia kojarzą się ze stalowymi słupami, w gęstej tkance miejskiej – szczególnie w centrum i na osiedlach – sieć prowadzona jest coraz częściej pod ziemią.
Wynika to ze względów bezpieczeństwa oraz ograniczonej przestrzeni. Marcin Cieślak ze Stoen Operator zaznacza jednak, że na obrzeżach miast standardem pozostają linie napowietrzne.
Nowa estetyka infrastruktury
Nawet tam, gdzie przewody pozostają nad ziemią, technologia idzie naprzód. Operatorzy odchodzą od starych rozwiązań na rzecz nowocześniejszych konstrukcji. Modernizowane linie napowietrzne wykorzystują specjalnie zaprojektowane słupy, które zajmują mniej miejsca i są bardziej estetyczne niż infrastruktura budowana w poprzednich dekadach. To kompromis między kosztami a dbałością o krajobraz, przy zachowaniu stabilności dostaw, którą linie napowietrzne wciąż gwarantują na wysokim poziomie.
Jak prąd trafia do gniazdka?
System zasilania miasta to skomplikowany organizm. Energia o napięciu 400 kV i 220 kV trafia z elektrowni do dużych stacji transformatorowych, gdzie jest obniżana do 110 kV.
Dopiero w kolejnych etapach, w stacjach niższego rzędu (GPZ), parametry prądu są redukowane do średniego (15–20 kV), a finalnie do niskiego napięcia (230/400 V), które zasila domowe urządzenia. Inwestycje w ten „krwiobieg” – choć wiążą się z czasowymi utrudnieniami na drogach i pracami ziemnymi – są niezbędne, by miasto nie stanęło w miejscu w obliczu rosnącego popytu na energię.
Sztuczna inteligencja na węglowej kroplówce. Przyszłość technologii napędza energia z przeszłości






