Afera z fotobudkami w USA to ostrzeżenie dla Polski. Twoje „weselne 360” też może latać po sieci
W USA wybuchła afera po tym, jak operator fotobudek wystawił na widok publiczny 100 GB prywatnych zdjęć z wesel. „To w Ameryce” – powiesz. Ale w Polsce, gdzie króluje moda na foto i wideobudki 360, mechanizm jest identyczny. Podajesz numer telefonu, żeby dostać filmik, i tracisz kontrolę nad tym, kto go ogląda.
Co się stało za oceanem?
Joseph Cox z 404 Media ujawnił, że firma Curator Live, obsługująca tysiące imprez w USA, zostawiła „otwarte drzwi” do swojej chmury. Każdy, kto znał prosty schemat linku, mógł pobrać zdjęcia pijanych gości weselnych, fotki dzieci, a nawet numery telefonów przypisane do twarzy. Firma zignorowała zgłoszenia ekspertów od zabezpieczeń („Fix your s**t” – pisał jeden z nich), dopóki sprawa nie trafiła do mediów.
Polski kontekst: boom na „360-tki”
W Polsce tradycyjne fotobudki (drukujące paski zdjęć) są wypierane przez fotobudki 360. To te platformy z obrotowym ramieniem, które kręcą efektowne filmy w slow-motion. Problem? Tego nie da się wydrukować. Aby dostać film, musisz podać swój numer telefonu, e-mail lub zeskanować kod QR.
I tu zaczynają się schody. Wiele małych firm obsługujących polskie wesela i studniówki korzysta z gotowego oprogramowania (często właśnie z USA, jak Curator, Snappic czy Touchpix) lub – co gorsza – z „partyzanckich” rozwiązań.
Grzechy główne polskich operatorów
Choć RODO w Polsce teoretycznie nas chroni, praktyka bywa przerażająca:
- Otwarte dyski: bywa, że filmy z całej nocy lądują w jednym folderze na Dysku Google/Dropboxie, a link do niego („Pobierz swoje wideo”) jest publiczny. Każdy gość widzi filmy wszystkich innych.
- Brak hasła: galeria online często nie jest zabezpieczona PIN-em. Wystarczy, że ktoś wrzuci link na Facebooka i nagle Twoje tańce ogląda pół Internetu.
- Baza numerów: podając numer telefonu „do wysyłki filmu”, często nieświadomie wyrażamy zgodę na marketing. Nie zdziw się, jeśli za tydzień zadzwoni fotowoltaika.
Jak się bawić i nie płakać?
Jako redakcja technologiczna zalecamy „cyfrową higienę”, nawet po kilku toastach:
- AirDrop / QuickShare: jeśli obsługa to oferuje – to najbezpieczniejsza opcja. Plik leci bezpośrednio na Twój telefon, bez chmury.
- QR z ekranu: jeśli masz zeskanować kod z ekranu tabletu, żeby pobrać tylko swój plik – zrób to.
- Nie podawaj numeru:jeśli jedyną opcją jest wpisanie numeru telefonu do tabletu podłączonego do sieci – zastanów się dwa razy.
Wesele to prywatna impreza, ale chmura, do której trafiają zdjęcia, jest już publiczna. Warto o tym pamiętać, zanim założymy te śmieszne okulary.
Sony World Photography Awards 2026. Młodzi gniewni fotografii wybrani – finał w kwietniu






