Biuro i rozrywka na czterech kołach. Connectivity i cyfrowy kokpit w Volkswagenie ID.7 Tourer
Samochód dawno przestał być wyłącznie mechaniczną puszką, której jedynym zadaniem jest przetransportowanie nas z punktu A do punktu B. Dzisiejsza motoryzacja to w dużej mierze zaawansowane oprogramowanie, wokół którego obudowano nadwozie z napędem.
W świecie, w którym każda minuta to najcenniejsza waluta, czas spędzony w drodze nie może być czasem straconym. Wymagamy, by nasze auta były przedłużeniem naszego smartfona, cyfrowym asystentem i mobilnym biurem. Żeby zrozumieć, jak daleko zaszła ta ewolucja, nie można tylko czytać specyfikacji technicznych czy prasowych gotowców. Trzeba z tym systemem pożyć. Tak się składa, że moim daily jest od jakiegoś czasu nowy Volkswagen ID.7 Tourer. Skonfigurowany, spięty z moim kontem użytkownika i aplikacją mobilną. Pozwólcie, że rozbiorę system łączności i usług VW Connect na czynniki pierwsze – bez marketingowego lukru, opierając się na faktach i codziennej użyteczności.
Poranna kawa z aplikacją, czyli centrum dowodzenia w kieszeni
Cyfrowe doświadczenie z ID.7 Tourer zaczyna się na długo, zanim w ogóle zbliżysz się do samochodu. Aplikacja Volkswagen w smartfonie to dzisiaj klucz (czasem wręcz dosłownie) do całego ekosystemu.
Siedzę w domu przy porannej kawie, a z poziomu telefonu rządzę samochodem stojącym na podjeździe. Nie mówię tu tylko o prostym kliknięciu „grzej”. Aplikacja pozwala na chirurgiczną precyzję. Ustawiam sobie harmonogram odjazdu na 7:30 rano i zadaną temperaturę 23°C. Kiedy wsiadam do kabiny, auto jest idealnie przygotowane, a szyby wolne od pary czy szronu. Dla posiadaczy aut elektrycznych to także potężne narzędzie optymalizacji. W aplikacji jednym suwakiem decyduję, do jakiego poziomu chcę naładować baterię, a także włączam opcję Battery Care Mode, która dba o to, by ogniwa były ładowane w sposób maksymalnie delikatny, co realnie wydłuża ich żywotność. Mamy tu też obsługę standardu Plug & Charge – podjeżdżasz pod ładowarkę, wpinasz kabel i… to tyle (w Polsce to nie działa niestety wciąż ze wszystkimi operatorami ładowarek). Autoryzacja i płatność dzieją się same, w tle.
Z poziomu telefonu sprawdzam też pełen raport o stanie pojazdu. Mój testowy egzemplarz ma na liczniku 17 253 kilometry przebiegu, a ja, popijając espresso, widzę zielone ptaszki przy statusie hamulców, asystentów jazdy, opon czy napędu. Wiem też, że do serwisu zostało mi równe 522 dni. Zero niespodzianek. Przed wyjściem planuję trasę. Znalazłem superszybką stację EKOEN Hub Reduta o mocy do 350 kW? Klikam po prostu „Wyślij do pojazdu”. Zanim zatrzaśniesz za sobą drzwi domu, twój Volkswagen już wie, dokąd jedziecie.
System nerwowy auta, czyli ID. Software 5.4 i sztuczna inteligencja
Kiedy już zajmiesz miejsce za kierownicą, twój wzrok natychmiast przyciąga potężny ekran centralny. To centrum dowodzenia z zainstalowanym systemem operacyjnym. I tu ważna uwaga – oficjalne materiały marki często wspominają o archaicznych wymogach wersji 3.0 czy 4.0, tymczasem mój egzemplarz testowy działa już pod kontrolą najświeższego ID. Software w wersji 5.4. To świetny dowód na to, jak szybko ewoluuje ten sprzęt poprzez aktualizacje.
Zresztą, auto natychmiast loguje mój profil użytkownika, a rozruch pojazdu jest chroniony ustawionym przeze mnie kodem PIN. Następnie system automatycznie przywołuje pozycję fotela, ustawia ulubiony tryb oświetlenia Ambiente i optymalną temperaturę klimatyzacji. Wrażenie robi też nowa jakość asystenta głosowego IDA. To już nie jest reagowanie wyłącznie na proste polecenia. Volkswagen zintegrował system z ChatGPT. Dzięki temu samochód zyskał dostęp do potężnych zasobów generatywnej sztucznej inteligencji. Rzucasz w eter dowolne pytanie zaspokajające twoją ciekawość świata albo prosisz o streszczenie konkretnych faktów na spotkanie, na które właśnie jedziesz, a auto odpowiada naturalnym językiem. To już nie jest toporne wybieranie głosowe kontaktów, to realny, inteligentny kompan w podróży. I tak. Wszystko po polsku.
Wchodzimy tu w obszar, gdzie technologia wręcz poszerza naszą percepcję drogową. Nawigacja to żywy organizm. Usługi VW Connect Plus analizują ruch drogowy i dostępność ładowarek w czasie rzeczywistym (tzw. nawigacja smart). System sam dobiera postoje na ładowanie, kalkulując zasięg i optymalizując czas. A jeśli masz spotkanie online? Bezprzewodowy App-Connect (sparowany choćby z iPhone’em) przenosi twoje środowisko Apple CarPlay bezpośrednio na ekran. Oczywiście Android Auto też jest dostępny i też bez kabli.
Jazda półautonomiczna napędzana danymi z roju
Prawdziwym atutem podczas samej jazdy jest wyświetlacz Head-up z funkcją rzeczywistości rozszerzonej (AR). To nie są płaskie cyferki rzucone gdzieś na dolną krawędź szyby. System nakłada trójwymiarowe strzałki nawigacyjne i ostrzeżenia asystentów bezpośrednio na pas ruchu przed maską samochodu. Zbliżasz się do zakrętu? Nawigacyjne symbole rzutowane na przednią szybę powiększają się w miarę zbliżania się do manewru.
Magia dzieje się też pod maską, a właściwie w chmurze. W moim aucie aktywna jest licencja na „Dane online dla usługi Connected Travel Assist”. W praktyce oznacza to dostęp do tzw. danych z roju. Informacje z setek tysięcy innych Volkswagenów są anonimizowane i wysyłane na serwery, dzięki czemu mój ID.7 uczy się topografii drogi. Auto wie, jak poprowadzić mnie w trybie autonomicznym nawet tam, gdzie brakuje poziomych znaków na jezdni (np. na drogach wiejskich lub na remontowanych odcinkach). Uzupełnia to technologia Car2X – samochód na bieżąco wymienia informacje z infrastrukturą i innymi pojazdami, ostrzegając o końcu korka czy wypadku, zanim w ogóle go zobaczysz. Ważne: Volkswagen pamięta o prywatności. Nie musisz wymieniać danych z rojem, jeśli nie chcesz. Zgodę na korzystanie z roju musisz wyrazić za pośrednictwem aplikacji mobilnej.
Sklep w desce rozdzielczej i konsola na kółkach
Starsza elektronika użytkowa starzała się w momencie wyjęcia z pudełka. Volkswagen udowadnia, że z autami może być inaczej dzięki rozwiązaniom takim jak In-Car Shop i aktualizacjom. Mój ID.7 Tourer to cyfrowa platforma. Zaglądam do zakładki Cyfrowe dodatki i widzę, że mogę tam instalować natywne aplikacje działające bezpośrednio w systemie auta – bez udziału telefonu.
Spotify z nielimitowanym pakietem danych? Jest. Aplikacja Wellness optymalizująca nawiewy, oświetlenie i dźwięk, by zrelaksować cię w trasie? Obecna. Mnie i współpasażerom spodobała się platforma AirConsole Games. Wyobraź sobie, że zatrzymujesz się na 20 minut, by podładować auto na trasie. Uruchamiasz na ekranie głównym AirConsole, pasażerowie skanują kod QR swoimi smartfonami, które w sekundę zamieniają się w bezprzewodowe pady. Gracie w Pac-Mana, Uno albo Pictionary (graficzne kalambury widoczne na ekranie auta), zapominając o tym, że w ogóle na coś czekacie. To całkowicie zmienia definicję przerw w podróży.
Cyfrowy spokój umysłu
Od zawsze powtarzam, że najlepsza technologia to ta, która działa w tle i nie wymaga od nas dyplomu z IT. Wsiadasz, a ona po prostu jest i ułatwia ci życie. Volkswagen udowadnia, że ekosystem VW Connect, wsparty gigantycznym ekranem i systemem w wersji 5.4, to nie jest sztuka dla sztuki. To precyzyjnie zaprojektowane narzędzie pracy, rozrywki i bezpieczeństwa. W nowoczesnym kombi, jakim jest ID.7 Tourer, granica między twoim biurkiem, smartfonem a samochodem uległa całkowitemu zatarciu. I wiecie co? Nie mam ochoty wracać do analogowej przeszłości.
Materiał powstał we współpracy z marką Volkswagen













