Mastodon
Zdjęcie okładkowe wpisu Google testuje podmienianie nagłówków w wyszukiwarce za pomocą AI

Google testuje podmienianie nagłówków w wyszukiwarce za pomocą AI

0
Dodane: 4 godziny temu

Wydawało się, że spadek ruchu z wyszukiwarki i generowane przez sztuczną inteligencję podsumowania to największe problemy współczesnych wydawców. Tymczasem Google idzie o krok dalej.

Gigant z Mountain View rozpoczął testy mechanizmu, w którym AI samodzielnie przepisuje nagłówki i tytuły artykułów w wynikach wyszukiwania. Dla twórców treści to bardzo niebezpieczny precedens.

O sprawie jako pierwszy poinformował serwis The Verge, którego redaktorzy na przestrzeni ostatnich kilku miesięcy zauważyli coś bardzo niepokojącego. Tytuły ich własnych artykułów, wyświetlane w wynikach wyszukiwania Google, nie zgadzały się z tym, co fizycznie opublikowano na stronie, ani nawet z metadanymi SEO. Zostały napisane od nowa przez kogoś – a raczej przez coś – zupełnie innego.

AI decyduje, o czym napisałeś

Google oficjalnie potwierdziło, że prowadzi obecnie „niewielki eksperyment”, w ramach którego modyfikuje nagłówki artykułów oraz nazwy stron internetowych w wynikach wyszukiwania. Firma tłumaczy to chęcią „lepszego dopasowania tytułów do zapytań użytkowników i ułatwienia interakcji z treściami w sieci”.

Jak to wygląda w praktyce? The Verge podaje konkretne przykłady ingerencji w swoje teksty:

  • Oryginalny, autorski tytuł: „Microsoft robi rebranding Copilota w najbardziej microsoftowy z możliwych sposobów” został arbitralnie zmieniony przez Google na suchy i bezduszny komunikat: „Zmiany w Copilocie: Zespoły marketingowe znowu w akcji”.
  • Inny nagłówek, brzmiący: „Użyłem narzędzia AI do »oszukiwania we wszystkim« i nie pomogło mi to w oszukaniu w niczym”, wyszukiwarka uprościła do absurdalnego: „Narzędzie AI »Oszukuj we wszystkim«”.

Warto zaznaczyć, że wydawcy od lat stosują różne tytuły dla czytelników na stronie i inne pod kątem wyszukiwarek (tzw. tytuły SEO). Różnica polega jednak na tym, że do tej pory to redakcja miała nad tym pełną kontrolę. Teraz Google po prostu ucina ten proces, przejmując stery. Co ciekawe, przedstawiciele firmy zarzekają się, że jeśli funkcja wejdzie do powszechnego użytku, „nie będzie korzystać z modeli generatywnych do tworzenia nagłówków” – cokolwiek to w obecnej, testowej fazie oznacza.

Równia pochyła dla wydawców

Dla właścicieli stron internetowych, portali i blogów to fatalna wiadomość. Jeśli Google może w dowolnej chwili i według własnego uznania wyświetlać własne, wygenerowane tytuły, istnieje ogromne ryzyko całkowitego wypaczenia intencji autora, a nawet szerzenia dezinformacji.

Co więcej, dzieje się to w najgorszym z możliwych momentów. Wydawcy na całym świecie już teraz zmagają się z gigantycznymi spadkami ruchu (referrali) z Google, spowodowanymi wprowadzaniem funkcji AI Overviews, która odpowiada na pytania użytkowników bezpośrednio w wyszukiwarce. Automatyczne przepisywanie nagłówków, by jeszcze mocniej zatrzymać użytkownika w ekosystemie Google, to kolejny krok do marginalizacji twórców oryginalnych treści.

Google odpala kombajn do „vibe codingu”, a Apple go blokuje. Dwie wizje przyszłości aplikacji

Zapraszamy do dalszej dyskusji na Mastodonie lub Twitterze .